By miłość wypełniała serce


Ewa, zraniona przez grzech pierworodny, od tysięcy lat próbuje ukoić niepokój swego serca, poszukując błyskotek i świecidełek. Jednak w ten sposób tylko oddala się od rajskiego ogrodu…

Ks. Łukasz Wiśniewski MIC dla "Miesięcznika Różaniec"

Nie ma nic odkrywczego w stwierdzeniu, że każda kobieta pragnie być kochaną, czuć się piękną i podziwianą. To nic zdrożnego. W Księdze Rodzaju czytamy, że kiedy Ewa została stworzona, Adam wydał okrzyk zachwytu: „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta” (Rdz 2, 23).  Jednak w życiu każdej kobiety daje o sobie znać rana, której początki sięgają grzechu pierworodnego. Adam, który najpierw zauroczył się pięknem Ewy, kilka chwil później zaczął ją obwiniać za nieposłuszeństwo Bogu. W ten sposób w sercu niewiasty powstało napięcie między pragnieniem miłości a poczuciem zdrady. Powinno ono prowadzić do odkrycia prawdy, że tylko Bóg może wypełnić serce kobiety.  

Beztroska i romanse  

Paulina Jaricot już w dzieciństwie doświadczyła pierwszych zniechęceń. Kiedy przez dłuższy czas nie mogła pokonać swoich słabości, szczególnie gniewu, odwlekała spowiedź. Powtarzała, że utraciła już Pana, który wcześniej w niej mieszkał, a teraz pozostawał obojętny na jej prośby. Choć wiedziała, że wyznanie grzechów może pomóc jej zbliżyć się do Boga, to jednak pokusa odsunięcia od siebie bólu była silniejsza.  Szybko wpadła w towarzystwo młodych panien, które zajmowały się przede wszystkim zabawą, piosenkami o miłości i czytaniem romansów. Zagłuszała ból duszy przez zajmowanie się swoim wyglądem i kokietowaniem mężczyzn. Gdy przebywała wśród swoich koleżanek, wyglądała na pełną humoru i beztroski młodą kobietę, jednak kiedy zostawała sama ze sobą, ból duszy nie pozwalał jej spokojnie spać.  Założycielka Żywego Różańca doświadczała w ten sposób dramatu zranienia z raju. Dobrze wiedziała, że zabieganie o względy mężczyzn mocno ją angażowało i rozbudzało namiętności, a prezenty i ciepłe słowa od zakochanego w niej młodzieńca bardzo jej schlebiały. Jednak zdawała sobie też sprawę, że pycha, zazdrość i pożądliwość zasklepiały jej serce.   

Toksyczne relacje  

Także dzisiaj wiele kobiet doświadcza podobnego rozdarcia. Z jednej strony dziewczyna widzi, że jej wybranek jest niedojrzały, zachowuje się jak duży chłopiec, którego interesuje tylko kobiece ciało. Z drugiej strony bierze górę pragnienie bycia kochaną za wszelką cenę. Wystarczy jedno miłe słówko i zgadza się na relację, która z perspektywy czasu okazuje się niszcząca i z miłością nie ma nic wspólnego. Wiele takich dziewcząt cierpi, ponieważ nie mają  siły zerwać toksycznej relacji.  Przyzwyczajają się do takiego stanu rzeczy, tracąc nadzieję na  prawdziwą miłość. Kiedy popadamy w próżność i zajmujemy się sobą, nie mamy już czasu na budowanie więzi z Bogiem. Paulina, choć nie porzuciła całkowicie modlitwy, to jednak w coraz większym stopniu angażowała się w planowanie swoich kreacji i snucie planów na spotkania z ukochanym, który zawładnął jej sercem. Z czasem jednak nawet resztki jej pobożności odeszły na dalszy plan, a wręcz stały się przedmiotem szyderstwa z jej strony.  

Walka z Bogiem

Taka jest bowiem prawda o sercu człowieka, które nie chcąc się przyznać do własnych słabości i szukając pokoju poza Bogiem, zaczyna z Niego kpić i Go atakować. Często można spotkać osoby, które zaciekle walczą z Bogiem, podważając Jego miłosierdzie i jednocześnie skrywają w sercu głębokie zranienia, które tylko Bóg może uleczyć. Córka państwa Jaricot była przekonana, że poszukiwanie przyjemności, podążanie za namiętnościami świata i pochlebstwami młodzieńców mogą wypełnić pustkę jej serca, która jest pamiątką rany z raju. Im bardziej jednak tym się zajmowała, tym większej doświadczała pustki. Po raz kolejny zdanie św. Augustyna „niespokojne jest serce moje, dopóki nie spocznie w Bogu”, okazało się prawdziwe. Bóg w swojej dobroci pokazał jej, że pragnienie miłości może zaspokoić tylko On sam. Światowe atrakcje, choćby mnożone w nieskończoność, nie pozwolą na osiągniecie pokoju serca. Ponadto doświadczyła wypadku, którego skutkiem były trudności w poruszaniu się. Z tego powodu, zamiast skupiać uwagę na urodzie, koncentrowała się na swojej nieporadności.  

Prawdziwy sens miłości  

Początkowo – załamana – ciężko przeżywała ten okres próby. Był on naznaczony doświadczeniami Bożego przebaczenia oraz powrotami do szukania światowych rozrywek, które choć na chwilę dawały ulgę jej skołatanemu sercu. Bóg był jednak silniejszy. Skutecznie pokazał Paulinie prawdziwy sens miłości i szukania dobra drugiej osoby ze względu na nią samą.  Założycielka Żywego Różańca odkryła, że najwspanialszą karierą kobiety jest miłość i macierzyństwo. Mężczyźni muszą się uczyć ojcostwa. Kobiety zaś macierzyństwo mają niejako we krwi, ponieważ od początku ich serca są nastawione na dobro drugiego człowieka.

Dzisiejsza kultura chce nam wmówić, że płeć jest tylko formą jakiejś umowy społecznej. Niestety takie zacieranie granicy pomiędzy bogactwem serc kobiety i mężczyzny rodzi tragiczne skutki. Natury nie oszukamy.  Macierzyństwo oczywiście nie wiąże się tylko z fizycznym urodzeniem dziecka, jest postawą serca. W życiu Pauliny przejawami matczynej troski i miłości były opieka nad ubogimi, zaangażowanie misyjne, w szczególności pragnienie zbawienia bliźnich w krajach, które nie znają Chrystusa oraz propagowanie modlitwy różańcowej. W ten sposób ukazywała, że Chrystus, który wypełnił jej serce miłością i pokojem, zabrał jej równocześnie te lęki, które w młodości kazały jej gonić za próżnością świata.  W jednym z listów pisała: „Kiedy ktoś kocha cel, ku któremu biegnie, długość drogi jedynie rozpala pragnienie, by wkrótce go osiągnąć. A ponieważ celem Różańca jest poznawanie, miłowanie i naśladowanie Jezusa i Maryi, zobaczcie, czy chcielibyście, przekładając go z godziny na godzinę, z czystego lenistwa pozbawić się Jezusa i Maryi, a także pociechy, jaką ta praktyka ma przynosić zarówno Im, jak i wam”.  

Zadania na październik  

Razem z Maryją poproszę dziesiątkiem Różańca – tajemnicą Zwiastowania Maryi – o wypełnienie kobiecych serc miłością Boga, która uzdalnia do kochania.  Dla mężczyzn – podziękuję dobrym słowem albo gestem życzliwości za geniusz kobiety, za wrażliwość kobiet na sprawy Boże i ludzkie.

udostępnij w social media


Zapisz się do newslettera!