Codziennie modlimy się za Was z potrzeby serca - cz. II


Aleksandra Kiełczewska: Do niedawna mieszkali księża w starym drewnianym domu, zniszczonym przez pożar, bez żadnych wygód, który nieustannie wymagał napraw. Pomocnicy Mariańscy przekazali na budowę nowego domu misyjnego wielką kwotę. Jak przebiegają prace?

Ks. Witalij Daniłowicz MIC: Zanim odpowiem na to pytanie, chciałbym z serca podziękować wszystkim Darczyńcom, Pomocnikom Mariańskim za ten niezwykły dar i ogromną pomoc. Gorąco modlimy się za Was codziennie, razem z parafianami. Wasza hojność i życzliwość była tak wielka, że nie sposób znaleźć słów, mogących wyrazić wdzięczność. Chciałbym, żebyście pamiętali każdego dnia, że w Borysowie księża i parafianie proszą Boga o wszelkie łaski i błogosławieństwo dla Was. W każdej naszej wspólnocie wierni sami wyszli z inicjatywą specjalnej modlitwy za Pomocników Mariańskich. Regularnie odprawiamy Msze święte za Darczyńców. W marcu 2018 roku stary dom misyjny został rozebrany. W czerwcu, na uprzątniętym placu, rozpoczęto budowę nowego domu. Pomagają nam architekci z Polski, którzy koordynują przebieg budowy i doradzają najlepsze rozwiązania.

- Parafianie z Borysowa mówili mi: „nasi księża po Mszy świętej przebierają się w ubrania robocze, zakładają gumowce, biorą łopaty i idą kopać dół pod fundamenty”.

- Jest to prawda i trzeba dodać, że parafianie również wzięli do rąk łopaty i kopali razem z nami. Wszyscy ciężko pracowaliśmy fizycznie przy budowie nowego domu misyjnego. Dzięki temu możemy powiedzieć: „Kochani bracia i siostry, gospodarnie wydajemy wasze darowizny”. Zrobiliśmy wszystko, co tylko było możliwe, żeby zaoszczędzić pieniądze i zmniejszyć koszty.

- Gdzie księża obecnie mieszkają?

- U Pana Jezusa.

- To znaczy?

- Nad kościołem mamy niewielki stryszek, na którym urządziliśmy sobie pokój. Niestety, ksiądz Józef musiał przenieść się na czas budowy do Żodzina, około 20 km od Borysowa. Jest już starszy i zdrowie nie pozwala mu wspinać się po drabinie na strych. Wszyscy czekamy na ukończenie budowy.

- Brak miejsca bardzo daje się we znaki?

- Tak, ale nie chodzi o nas, tylko o wiernych. Brakuje nam miejsca na spotkania wspólnot. Ludziom tak bardzo zależy na wspólnej modlitwie, że gromadzą się w piwnicy pod kościołem. Mamy w parafii dużą i prężną wspólnotę młodych. Po każdej Mszy świętej jej członkowie spotykają się na herbatę. Niestety, nie mamy gdzie ich zaprosić. Dołączyli zatem do innych grup spotykających się w piwnicy. W tym czasie w kościele trwają bowiem spotkania modlitewne osób, które z pomocą Bożą pragną rzucić nałogi, a zakrystia jest zbyt mała, by pomieścić wiernych. W nowym domu misyjnym, poza miejscem dla nich, będzie także salka katechetyczna dla dzieci. Obecnie prowadzimy katechezy w kościele lub w piwnicy.

- Z budową nowego domu misyjnego wiążą się również projekty charytatywne i pomoc dla najbiedniejszych mieszańców parafii. Co dokładnie księża planują?

- Parafia w Borysowie ma wieloletnią tradycję dobroczynną. Przed wybuchem II wojny światowej księża wspierali dom dla sierot i jadłodajnię dla ubogich. W nowym domu misyjnym pragniemy kontynuować to dzieło. Chcemy, aby powstał w nim punkt Caritas, który będzie służył najuboższym parafianom. Ewangelizacja powinna iść w parze z uczynkami miłosierdzia. W naszej parafii jest wielu potrzebujących i bardzo bolejemy nad tym, że w obecnych warunkach nasze możliwości pomocy są ograniczone. W pierwszej kolejności chcemy przygotować paczki z artykułami spożywczymi dla najbiedniejszych parafian. Myślimy również o pomocy dzieciom z ubogich rodzin wielodzietnych, którym brakuje po prostu wszystkiego: ubrań, butów, książek do szkoły.

Prosimy, wesprzyj parafię w Borysowie

udostępnij w social media