Czas zawierzony Bogu


Dobre uczynki są ważne, ale nie one są istotą dobra. Dobro, ma swoje źródło w Bogu. Jak zatem pogodzić naszą aktywność apostolską z modlitwą?

Kiedyś usłyszałem ciekawy żart o tym, jak kierownik budowy zauważył jednego z pracowników, który biegał po placu tam i z powrotem z pustą taczką. W pewnym momencie zapytał go, dlaczego wozi pustą taczkę. Na co usłyszał odpowiedź: „Panie kierowniku, jest tyle roboty, że nie ma czasu nawet taczki załadować”. Ten dowcip przywoływany jest w różnych sytuacjach związanych z pracą, a moim zdaniem wyjątkowo dobrze opisuje współczesne czasy. 
Wielokrotnie słyszałem zdanie, które jakoś charakteryzuje nas wszystkich: „Proszę księdza, nie mam czasu”. Często emeryci mówią mi, że kiedyś myśleli, że na emeryturze to będzie czas na wszystko. A kiedy skończyli pracę zawodową, okazało się, że zajęć nadal jest dużo, a sił na wykonywanie tych prac coraz mniej i w konsekwencji czasu brak. Dzisiejszy świat oferuje nam różne rodzaje szybkiego transportu. Możemy dzięki nim zaoszczędzić wiele czasu, a i tak zazwyczaj narzekamy, że wciąż się spóźniamy. Telekomunikacja oferuje nam różne narzędzia, dzięki którym możemy być w łączności z bliskimi i przyjaciółmi, a mimo to wielu ludzi narzeka na samotność. Szybkość życia wzrosła w odczuciu większości z nas. Dlatego proponuję na chwilę zatrzymać ten rozpędzony początek konferencji i usłyszeć, co wydarzyło się, kiedy Jezus wybierał Apostołów. 

Chwile dla Boga
W Ewangelii według św. Łukasza czytamy: „W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc trwał na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami” (Łk 6, 12-13). Jezus świadom, że ma wybrać swoich najbliższych towarzyszy, odchodzi na górę, aby tam rozmawiać z Ojcem. Choć wiele osób czekało na uzdrowienie, wielu chciało usłyszeć słowa Dobrej Nowiny, Jezus zniknął im z horyzontu, aby trwać z Ojcem. Nie spieszył się z decyzją, bo czas u Boga płynie trochę inaczej niż u nas na ziemi. 
Jeszcze wyraźniej to widać, kiedy spojrzymy z dystansu na całą działalność Jezusa. Miał do wykonania najważniejszą misję w dziejach wszechświata, a większość swojego życia spędził w ciszy nazaretańskiego domu. Tylko ostatnie trzy z trzydziestu trzech lat życia poświecił na wypełnienie tej misji. Z naszego punktu widzenia może to wyglądać na marnotrawstwo czasu. Do dzisiaj słyszymy osoby, które twierdzą, że Jezus mógłby więcej osób uleczyć, nakarmić więcej głodnych, zanieść Ewangelię zdecydowanie dalej niż tylko do Izraela, gdyby tylko zechciał wcześniej się tym zająć. 
Czy takie wątpliwości mają uzasadnienie? I czy Boże myślenie jest zgodne z naszym? Bóg patrzy inaczej na świat, nie w kategoriach opłacalności. On pragnie, żebyśmy odkrywali Jego sposób działania zawsze wtedy, gdy zatrzymujemy się w pędzie życia, aby spotkać Go i usłyszeć, jaka jest Jego wola. 

Najpierw spotkaj się z Ojcem
W każdym dziele Bożym najważniejszy jest dobry start. Jeśli w naszej wspólnocie pragniemy zająć się dziełem charytatywnym, wspierać ubogich, to w pierwszym odruchu przychodzi pomysł, że należy zebrać fundusze. Jeśli chcemy zorganizować zajęcia edukacyjne dla dzieci w parafii, to nierzadko w pierwszym momencie przychodzi pytanie o wolną salę. Podobnie jest z wieloma innymi projektami. Pierwsze, co dla nas jest ważne, to pytanie o to, czy się utrzymamy, czy będzie miał kto się tym zająć. Jezus uczy nas jednak odwrotnego myślenia: najpierw zatrzymaj się i spotkaj się z Ojcem. Przedyskutuj z Bogiem, czy dany pomysł pochodzi z woli Bożej. 
Różaniec jest wyjątkową pomocą w rozeznawaniu woli Bożej. Rozważanie tajemnicy życia Jezusa i Jego Matki uczy nas Bożego spojrzenia na czas i środki, kiedy chcemy podjąć dzieła Boże. Papież Jan Paweł II w liście o różańcu napisał: „Kontemplować z Maryją, to przede wszystkim wspominać. Należy jednak rozumieć to słowo w biblijnym znaczeniu pamięci, która aktualizuje dzieła dokonane przez Boga w historii zbawienia. Biblia jest opisem zbawczych wydarzeń, które mają swój punkt kulminacyjny w samym Chrystusie. Wydarzenia te nie należą tylko do «wczoraj»; są także «dniem dzisiejszym» zbawienia”. Życie Jezusa uczy, że rozpoczęcie misji, i to jakiejkolwiek – czy to w dalekim kraju, czy w naszej parafii – nie zaczyna się od zbudowania silnej struktury i organizacji, ale od stanięcia przed Bogiem z całym bagażem własnego życia i uznaniem, że to On jest autorem wszelkiego dobra.

Serce Chrystusa
Pokorna modlitwa różańcowa zatrzymuje nasz pęd życia i niepohamowane przekonanie o naszej nieomylności. Paulina Jaricot była głęboko przekonana, że żadne dzieło, jeśli wcześniej nie zostanie poddane osądowi Bożemu na modlitwie, a następnie przedstawione Kościołowi, nie będzie przynosić owoców. Zaangażowanie misyjne nie może polegać tylko na aktywizmie społecznym, ale jest zaproszeniem do głębokiej relacji z Bogiem. A świadectwo o tym będzie paliwem dla działań duszpasterskich. 
Dzięki takiej postawie każdy z nas może stać się misjonarzem, prawidłowo kształtować swoje serce i sumienie na wzór Syna Bożego. Papież Jan Paweł II podsumowuje to następującymi słowami: „Różaniec jest także drogą głoszenia i zgłębiania misterium Chrystusa, na której ono wciąż na nowo przedstawia się na różnych płaszczyznach doświadczenia chrześcijańskiego. Wzorcem jest modlitewna i kontemplacyjna prezentacja, której celem jest ukształtowanie ucznia według Serca Chrystusa”.  

Punkty do refleksji     
1. Jak często się modlę przed podjęciem ważnych decyzji w moim życiu?
2. Czy rozważanie życia Jezusa i Maryi stanowi dla mnie pomoc w uczeniu się Bożego myślenia o własnym życiu?

Ks. dr Łukasz Wiśniewski MIC

udostępnij w social media


Zapisz się do newslettera!
* pole wymagane