Czy to prawda?
Pewnego dnia, przeglądając popularną sieć społecznościową w internecie, natrafiłem na wiadomość podaną jako pilną. Otóż papież miał właśnie ogłosić, że od tamtego dnia zmienia się katalog grzechów i nauka moralna Kościoła. Ponadto pod tą krótką wiadomością znajdował się link odsyłający do filmu, w którym rzekomo sam Ojciec Święty odczytywał oświadczenie na ten temat. Ktoś wysłał mi to w dobrej wierze z dopiskiem: „Czy to prawda?”. Zaciekawiony taką zaskakującą relacją szybko zacząłem sprawdzać. Po chwili okazało się, że materiał jest fałszerstwem – to był deepfake. Głos przypominał papieża, twarz także, ale słowa były wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Jestem przekonany, że wiele osób dało się oszukać, nawet nie próbując zweryfikować prawdziwości tego przekazu, ale z oburzeniem rozsyłając go do znajomych.
Logika węża
W świecie, w którym każdy z nas ma telefon w kieszeni i natychmiastowy dostęp do internetu, niezwykle łatwo stać się ofiarą manipulacji. Wystarczy chwila nieuwagi, szybkie udostępnienie – i fałszywy news idzie w świat. Żyjemy w epoce, w której każda informacja rozprzestrzenia się lotem błyskawicy, niestety dezinformacja także. Fałszywe wiadomości, czyli fake newsy, są jednym z największych zagrożeń dzisiejszego świata cyfrowego. Czasem są zabawne, niekiedy niewinne, ale mogą też siać zamęt, powodować lęk, pogłębiać podziały społeczne, a nawet niszczyć reputację ludzi i instytucji. Szczególnie te dotyczące wiary i życia Kościoła powodują zamieszanie i podważanie filarów wiary.
Papież Franciszek w orędziu na Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu w 2018 r. opisał to zjawisko, odwołując się do Biblii: „Trzeba bowiem zdemaskować to, co można określić jako «logikę węża», zdolnego wszędzie do maskowania się i ukąszenia. Jest to strategia stosowana przez węża «podstępnego», o którym mowa w Księdze Rodzaju, a który u zarania ludzkości stał się twórcą pierwszego fake newsa (por. Rdz 3, 1-15). Doprowadził on do tragicznych konsekwencji grzechu, którego wynikiem było następnie pierwsze bratobójstwo (por. Rdz 4), a także inne niezliczone formy zła przeciwko Bogu, bliźniemu, społeczeństwu i stworzeniu.
Strategią tego sprytnego «ojca kłamstwa» (J 8, 44) jest właśnie mimesis, pełzające i niebezpieczne uwodzenie, które znajduje drogę do serca człowieka poprzez fałszywe i kuszące argumentacje”.
Promocja dobra
Warto rozwinąć temat zjawiska zwanego deepfake – czyli technologii, która pozwala podmieniać twarze, głosy, tworzyć fałszywe wypowiedzi i „dowody” wydarzeń, które nigdy nie miały miejsca. Kiedyś nieprawdziwe informacje tworzyli ludzie. Dziś wspiera ich w tym zaawansowana sztuczna inteligencja. Niegdyś wystarczyło uważać na tabloidową prasę oraz na manipulacje w telewizji. Dziś potrzebujemy codziennego ćwiczenia się w rozeznawaniu, by nie dać się oszukać przez zmanipulowany film czy obraz. I nie chodzi w tym tylko o kwestie polityczne czy społeczne.
W świecie wiary także jesteśmy narażeni na fałsz i manipulację. Doświadczyłem tego, kiedy ktoś przesłał mi wiadomość z apelem, by nie chodzić do Komunii w czasie pandemii, bo „papież tego zabronił” – opierając się na rzekomych objawieniach prywatnych, które miały miejsce gdzieś we Włoszech. Sprawdziłem źródło i okazało się, że jest to strona, która nigdy nie była związana z Kościołem. Dzisiaj każdy może stworzyć stronę o „chrześcijańskiej nazwie”, zamieścić tam cytaty i grafikę, która przypomina treści katolickie, a w rzeczywistości szerzyć ideologie niezgodne z Ewangelią. Papież Franciszek we wspomnianym orędziu dodawał: „Wyzwolenie z fałszu i poszukiwanie relacji: oto dwa składniki, których nie może zabraknąć, aby nasze słowa i nasze gesty były prawdziwe, autentyczne i wiarygodne. Aby rozpoznać prawdę, należy przemyśleć to, co wspiera jedność i promuje dobro, a także to, co – przeciwnie – zmierza do izolowania, dzielenia i przeciwstawiania jednych drugim”.
Modlitwa i cisza
Kościół wielokrotnie podkreślał, że media to tylko narzędzia – mogą być wykorzystane do promowania dobra lub zła. To od człowieka zależy, jak ich użyje. Chrześcijanie są wezwani, aby tak korzystać z tych narzędzi, żeby służyły dobru i pokojowi. Dzisiaj każdy z nas, mając w ręku telefon, może być zarówno ewangelizatorem, jak i nieświadomym narzędziem dezinformacji. Problem pojawia się, kiedy bezmyślnie przekazujemy innym niesprawdzone informacje, jakieś rewelacje, które często nie mają potwierdzenia w faktach. W czasach komunistycznych wielu ludzi wyćwiczyło sobie umiejętność czytania wiadomości „między wierszami”, by nie ufać temu, co się słyszy, bo wszędzie czaiła się propaganda. Dzisiaj paradoksalnie mamy dość podobne okoliczności, dlatego warto sprawdzać, czy to, co widzimy i słyszymy, jest wytworem sztucznej inteligencji, czy ma odzwierciedlenie w faktach.
Nie możemy żyć w strachu. Pan Jezus nie nauczał swoich uczniów, by unikali świata, ale by byli w nim światłością. Dlatego dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek powinniśmy być obecni w mediach, ale czyniąc to z rozeznaniem, pokorą i dbałością o prawdę. Potrzebujemy ludzi modlitwy, którzy nie tylko nie będą się bali zgłaszać nieprawdziwych informacji, blokować stron szerzących dezinformację – także w naszym kościelnym środowisku – lecz także będą umieli napisać słowo prawdy i pokoju. Nie jesteśmy na przegranej pozycji. Mamy narzędzia, które pomagają w rozeznawaniu. Są nimi modlitwa i cisza, które są najskuteczniejszym antidotum na hałas świata. A gdy brakuje nam rozeznania, warto się zatrzymać i w czasie modlitwy różańcowej, adoracji i czytania słowa Bożego wsłuchać się w głos Prawdy.
Punkty do refleksji
1. Czy zanim udostępnię daną informację, sprawdzam źródło, z którego pochodzi? Jak to robię?
2. Czy jestem gotów zrezygnować z niektórych treści, które mnie karmią lękiem i gniewem?
ks. dr Łukasz Wiśniewski MIC