Etykieta w sieci
Jeszcze nie tak dawno spotkania z bliskimi czy przyjaciółmi wymagały czasu. Trzeba było się umówić, znaleźć odpowiednie miejsce i poczekać na spotkanie twarzą w twarz. Wraz z rozwojem techniki i pojawieniem się telefonu można było przynajmniej porozmawiać na żywo bez widzenia siebie nawzajem. Wielu pragnęło być w kontakcie częściej, miało to ułatwiać rozwój naszych relacji. Kiedy pojawił się internet, okazało się, że rozmowy, wiadomości czy spotkania wideo są możliwe praktycznie w każdym miejscu i czasie. Czy jednak to przyczyniło się do pogłębienia naszych relacji? Wielu dzisiaj mówi, że pomimo tak wielu środków komunikacji jesteśmy bardziej samotni niż wcześniej. Piszemy do znajomych, a oni nie odpowiadają albo dostajemy setki wiadomości, w których nie ma żadnej treści.
Aby budować, nie dzielić
Słowo wypowiadane ma ogromną wagę, niesie ze sobą przekaz, który chcemy skierować do drugiej osoby. W dobrym procesie porozumiewania się każdy gest jest czytelnym znakiem, a milczenie ma sens. Przyglądając się naszym rozmowom, można zauważyć, że duża część naszych wiadomości jest wysyłana w pośpiechu, bez refleksji, jest pełna skrótów, krótkich filmów stworzonych przez sztuczną inteligencję, emotikonów, szybkich reakcji. Mogą one podtrzymywać nasze relacje z bliskimi, ale nie zastąpią dobrych spotkań.
Papież Franciszek w orędziu na Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu w 2018 r. napisał: „W Bożym zamyśle ludzka komunikacja jest istotnym sposobem, aby żyć w komunii. Istota ludzka, będąca obrazem i podobieństwem Stwórcy, zdolna jest do wyrażania i dzielenia się tym, co prawdziwe, dobre, piękne. Potrafi opowiedzieć o swoim doświadczeniu i świecie oraz budować w ten sposób pamięć i zrozumienie wydarzeń”. Nasze posty, komentarze i wiadomości uczestniczą w tym procesie komunikacji i komunii. Dobre zasady są konieczne, aby budować, a nie dzielić, aby nieść pokój i radość, a nie smutek i rozpacz. Dobra komunikacja zawsze zaczyna się nie od słów, ale od słuchania. Papież Benedykt XVI zwracał uwagę na to, jak ważna jest gotowość przyjęcia drugiego człowieka z jego potrzebami i pytaniami. W mediach społecznościowych łatwo zapomnieć o tym wymiarze spotkania. Często publikujemy, zanim pomyślimy; odpowiadamy, zanim przeczytamy do końca wiadomość od znajomego. Szczególnie teraz, w epoce tak szybkiego rozwoju sztucznej inteligencji, warto pamiętać o tych prostych zasadach dotyczących komunikacji, które są głęboko zakorzenione w Ewangelii.
Liczą się prawda i umiar
Nie każde zdanie, które wydaje się dobre, jest oparte na prawdzie. W sieci, gdzie informacja rozchodzi się szybciej niż refleksja, potrzebna jest pokora wobec faktów. Zanim coś wyślę, powinienem sprawdzić, czy to jest prawdziwe. Uczniowie Chrystusa podążają za prawdą, nawet jeśli jest ona wymagająca. Druga dobra zasada może brzmieć: zanim coś udostępnię, zapytam siebie, czy to buduje. Współczesny uczeń Chrystusa to nie tylko odbiorca, lecz także nadawca. Każdy z nas może budować kulturę dobra i dialogu lub przeciwnie – współtworzyć zamęt i agresję. Dalej warto się zastanowić, zanim coś skomentuję, czy zamierzam to zrobić z miłości. Słowa mogą ranić bardziej niż czyny. Dobra komunikacja to nie sztuka wygrywania sporów, ale umiejętność szukania wspólnego dobra. Dlatego prawdziwa etykieta w sieci to nie tylko dobre maniery, lecz także postawa serca, które chce zrozumieć, a nie osądzać.
W świecie cyfrowym szczególnie potrzebna jest cnota umiaru. Nie musimy reagować na wszystko. Czasem milczenie może być formą miłości. Jezus sam dał nam przykład, kiedy wobec fałszywych oskarżeń nie odpowiedział na żadne pytanie (por. Mt 27, 14). W cyfrowym zgiełku to wezwanie nabiera nowego znaczenia: nie każda dyskusja jest miejscem spotkania; nie każda reakcja prowadzi do dobra. Nie muszę udostępniać każdego filmu i wysyłać go do wszystkich znajomych, może warto wcześniej zapytać, czy tego sobie życzą. Niektórzy z nas nie lubią być bombardowani kilkanaście razy dziennie pobożnymi zdjęciami. Św. Paweł przypominał: „Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym” (Ef 4, 29).
Odpowiedzialność za bliźniego
Warto też pamiętać, że dobra komunikacja w internecie powinna się opierać na odpowiedzialności za drugiego człowieka. Często go nie widzimy, ale on realnie istnieje po drugiej stronie ekranu. Za każdym profilem kryje się czyjeś serce, jakaś ludzka historia oraz wrażliwość. Słowa mogą stawać się mostami albo murami. W świecie pełnym napięć i szybkich ocen jesteśmy zaproszeni, by budować mosty, czyli przede wszystkim troszczyć się o relację z drugim człowiekiem. Kiedy więc piszemy wiadomość, komentarz czy choćby krótką odpowiedź, dobrze jest zapytać siebie: jaki ślad zostawia to w sercu mojego bliźniego?
Bycie uczniem Chrystusa objawia się dzisiaj także przez codzienną kulturę komunikacji w sieci. Papież Leon XIV w jednym z przemówień zauważył: „Rozbrojona i rozbrajająca komunikacja pozwala nam podzielić się innym spojrzeniem na świat i działać w sposób zgodny z naszą ludzką godnością”. Małe akty uprzejmości, życzliwy ton, podziękowanie, przeproszenie – choć wydają się czasami zbyt prozaiczne, to w rzeczywistości właśnie one tworzą przestrzeń realnego spotkania. Są wyrazem naszej drogi do świętości i umożliwiają Jezusowi zamieszkanie w naszych słowach wysyłanych drogą elektroniczną. Krótka wiadomość może stać się narzędziem pokoju, a proste zdanie – początkiem spotkania, które zbliża do Boga i do człowieka.
Punkty do refleksji
1. Czy w moich komentarzach jest widoczny duch Ewangelii?
2. Czy umiem słuchać – także w sieci?
ks. dr Łukasz Wiśniewski MIC