"Jeśli nie ujrzycie znaków i cudów" - Cuda opisane w Biblii


Biblijna koncepcja cudu

W Starym Testamencie nie ma hebrajskiego słowa, które odpowiada treściowo polskiemu słowu „cud”. To samo dotyczy Nowego Testamentu, w którym najbliższy odpowiednik stanowi greckie słowo sēmeion, czyli „znak”. Wynika to stąd, że Biblia zupełnie inaczej rozumie rzeczywistość „cudu”. W naszym pojęciu cuda stanowią ingerencję, która przeczy prawom natury lub je zawiesza, czyli postrzegamy cuda jedynie z ludzkiej perspektywy. Biblia traktuje te same wydarzenia jako potwierdzenie Bożej obecności w świecie i losach ludzi, postrzegając je jako wyraźne przejawy działania Boga, których znaczenie trzeba rozpoznać i przyjąć.

„Odnów znaki i powtórz cuda” (Syr 36,5)

Cały świat, ze swym bogactwem i porządkiem, jaki w nim istnieje, jest cudem, w którym wyraża się Boża mądrość, opatrzność i miłość, „znakiem” Boga wołającym o dziękczynienie i uwielbienie Go. Ta postawa dominuje w modlitwie biblijnego Izraela, w której najwyższy podziw dla dzieła stworzenia łączy się z wyznawaniem Bożej potęgi i dziękczynieniem. Wymownie ilustruje to np. Psalm 65[64] czy 89[88], a także wiele innych psalmów. Prawdziwym „cudem” jest nie tylko stworzenie świata, lecz ustawiczne podtrzymywanie go w istnieniu, a także harmonia i piękno stworzenia. Na drugim biegunie mądrości, która to widzi i respektuje, znajduje się głupota, dosadnie potępiana w psalmie 14[13], która pochodzi ze złego postępowania. Świat przestaje wskazywać na Boga wtedy, gdy zło i grzech zmieniają wnętrze człowieka i prowadzą go na manowce. Najbardziej dosadnie wyraził te prawdę autor Księgi Mądrości: „Głupi z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga, z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła, nie poznali Twórcy” (Mdr 13,1). Nieco dalej dodaje: „Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Sprawcę” (13,5).

Kiedy w świecie wydarza się coś, co odbiega od zwyczajnych praw natury, jest  to osobliwe dla nas, ale nie dla Boga. Starożytnym obce było rozróżnianie między tym, co „zwyczajne”, a tym, co „cudowne”, bo wszystko łączyli z Bogiem. Skutkiem takiego podejścia był paradoks: każda „zwyczajność” jest cudowna i każdy „cud” jest czymś zwyczajnym. Przyczyny, które my uznajemy za naturalne, traktowano tak samo jak te, które w żaden sposób nie pozwalają się sprowadzić do kategorii naturalnych. Patrząc na świat, widziano w nim potwierdzenie istnienia Boga, a zarazem drogę do Niego.

Co się tyczy terminologii, Biblia Hebrajska zna dwa określenia, które mają związek z pojęciem cudu: ōtot, czyli „znaki” (np. Wj 10,1) oraz mōfetot, czyli zdarzenia niezwykłe, osobliwe (np. Pwt 7,19). Obydwa uwypuklają aspekt wskazania na obecność Boga i skuteczność Jego działania. Narzędziami są ludzie, jak Mojżesz podczas wyjścia z Egiptu, które było największym „cudem”, gdyż „poznają Egipcjanie, że Ja jestem Pan” (Wj 7,5). Na to samo wskazuje działalność i nauczanie wielu innych bohaterów wiary, co usposabiało do ponawiania refleksji nad dziejami narodu Bożego wybrania, która ukierunkowywała jego nadzieję na przyszłość. W modlitwie o wybawienie zapisanej w Mądrości Syracha rozlega się wołanie: „Odnów znaki i powtórz cuda, wsław rękę i prawe ramię!” (Syr 36,5). W wyraźnym nawiązaniu do Wyjścia wyraża się potrzeba trwałej pomocy Boga, który unicestwi zamiary bezbożnych.

„Dla Boga nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37)

Cztery Ewangelie kanoniczne łączą to, co „cudowne” z życiem i działalnością Jezusa Chrystusa. Jest tak od dziewiczego poczęcia Jezusa przez Maryję w Nazarecie po Jego zmartwychwstanie z grobu w Jerozolimie. Znamienne, że oba wydarzenia, z samego początku oraz końca życia Jezusa, dotyczą ciała. Daje do myślenia, że współczesna mentalność, która apoteozuje ciało, najsilniej kontestuje właśnie prawdę o dziewiczym poczęciu i zmartwychwstaniu. Ewangelie nie nazywają tych wydarzeń „cudami”, aczkolwiek mocno podkreślają ich absolutnie nadprzyrodzony charakter.

Jezus dokonał wielu cudów, a ich sens najdobitniej ukazuje Ewangelia według św. Jana. Napisana później niż pozostałe Ewangelie, nie powtarza tego, o czym one opowiadają, lecz uwypukla znaczenie życia i nauczania Jezusa. Zawiera obszerne narracje o siedmiu cudach, od przemiany wody w wino w Kanie Galilejskiej (J 2,1-11) po wskrzeszenie Łazarza (11,1-44), ukazując wszystkie jako „znaki” tożsamości i posłannictwa Jezusa. Są potwierdzeniem Jego Boskiej mocy i wezwaniem do wiary w Niego. Gdy tak nie jest, stanowią oskarżenie i wzywają do nawrócenia. Ewangeliści zgodnie podkreślają, że cudu nie można się domagać ani go wymusić (Mt 12,38; Mk 8,11-13; Łk 11,16; J 6,30-33). Nie każde osobliwe zjawisko czy zdarzenie pochodzą od Boga i na Niego wskazują, potrzebna jest więc wielka ostrożność. Autentyczny cud wyrasta z wiary i do niej prowadzi, bo inaczej traci wszelką wartość. Przywracając zdrowie, Jezus powtarza: „Twoja wiara cię ocaliła/uzdrowiła” (Mk 5,34; 10,52). Najwartościowszy cud dokonuje się jednak we wnętrzu człowieka, skutkując głęboką przemianą, osiąganą dzięki  nawróceniu i odpuszczeniu grzechów (Mt 18,3; Mk 2,1-12). Dlatego prawdziwym cudem jest Ewangelia i jej głoszenie, ponieważ prowadzi do Boga, który objawił siebie w Jezusie Chrystusie i rozpoczyna czas zbawienia.

Zmartwychwstanie Jezusa i zesłanie Ducha Świętego na apostołów zgromadzonych w jerozolimskim Wieczerniku zapoczątkowało czas Kościoła. Głosząc Ewangelię, apostołowie rzadko powoływali się na cuda Jezusa, które tak bardzo zapładniają naszą wyobraźnię, eksponowali natomiast wypełnienie się Bożego planu zbawienia. Wszystko czego Jezus dokonał, zyskało rozstrzygający sens w świetle starotestamentowych zapowiedzi i obietnic mesjańskich oraz Jego męki, śmierci i zmartwychwstania. Cuda potwierdziły zwycięstwo dobra nad złem, łaski nad grzechem, życia nad śmiercią, Boga nad szatanem. „Czas Ducha Świętego” wskazuje na moc Ewangelii również przez to, że jej głosiciele dokonują cudów, które potwierdzają wiarygodność ich nauczania. Taki był sens znaków, które czynili Piotr i Paweł, a także tych, które towarzyszyły działalności innych apostołów i zostały zapowiedziane w przyszłości. Aczkolwiek wciąż zdarzają się cuda widoczne na zewnątrz, największym cudem jest dar jedności i miłość, która ożywia i wzmacnia wyznawców Chrystusa.  

Ks. prof. Waldemar Chrostowski
Zobacz: Z Niepokalaną (Lato 2, nr 90, 2017, s. 10-11) 

 

udostępnij w social media


Zapisz się do newslettera!
* pole wymagane