Modlitwa serca


Czasami się zastanawiam, jak odróżnić osobę, która naprawdę modli się na różańcu, od tej, która – mówiąc potocznie – tylko „klepie zdrowaśki”. Kiedy patrzymy na wiernych w kościele, z zewnątrz wszyscy wyglądają pod tym względem podobnie. Ktoś siedzi w pierwszej ławce i przesuwa paciorki, odmawiając kolejne Zdrowaś Maryjo. Ktoś inny, kto zajął miejsce w ostatniej ławce, robi dokładnie to samo. Na zewnątrz nie da się dostrzec różnicy. A jednak w sensie duchowym mogą to być zupełnie różne światy. Bo jedna osoba może tylko wypowiadać słowa, podczas gdy druga w tym samym czasie zatrzymuje się przy tajemnicach, rozważa je, odnosząc do wydarzeń ze swojego życia. A to może sprawić, że dostrzeże działanie Boga – podobnie jak Maryja, gdy On objawiał się w Jej życiu. I może zacznie oddychać tą modlitwą. Nie da się tego zauważyć z zewnątrz, ale Bóg to widzi, a Jemu zawsze chodzi o serce.

 

Głęboka więź

Bóg patrzy na serce człowieka, ponieważ to właśnie tam złożył największe dary. W tym wyraża się m.in. tajemnica Jego miłosierdzia. W Piśmie Świętym, w języku hebrajskim, miłosierdzie wyrażają słowa rachamim i hesed – oznaczające matczyne współczucie oraz czułość, wierność, głęboką więź i przymierze. To nie jest rzeczywistość powierzchowna, lecz bliskość, która sięga najgłębiej. Jan Paweł II w encyklice Dives in misericordia przypomina nam, że miłosierdzie Boże nie jest abstrakcyjną ideą, lecz konkretnym działaniem Boga w historii człowieka: „Jezus nade wszystko swoim postępowaniem, całą swoją działalnością objawiał, że w świecie, w którym żyjemy, obecna jest miłość. Jest to miłość czynna, miłość, która zwraca się do człowieka, ogarnia wszystko, co składa się na jego człowieczeństwo” (3).

Rozpoczynamy kolejny rok naszych rozważań i chcielibyśmy w tym czasie zobaczyć
różaniec w kluczu tajemnicy Bożego miłosierdzia. Chcemy pochylić się nad pytaniem, czy 
różaniec jest modlitwą do „zaliczenia”, czy wołaniem do Boga, które obejmuje całego człowieka – jego historię, jego życie – i cały świat. Św. Paweł w Liście do Rzymian napisał: „Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami” (8,26). To zdanie zmienia wszystko, bo pokazuje, że modlitwa nie jest zwykłym zadaniem do wykonania albo punktem do odhaczenia. Modlitwa rodzi się w głębi nas, jest przestrzenią spotkania serca człowieka z Sercem Boga. A kiedy to spotkanie naprawdę się dokonuje, dzieje się coś niezwykłego: nasze serce zaczyna bić w innym rytmie, upodabniając się do Serca Boga. Tak bardzo pragnęła tego bł. Paulina Jaricot – aby przez różaniec człowiek wszedł w tajemnice życia Jezusa razem z Maryją i zaczął patrzeć na świat Jego oczami. Jeśli nam się to uda, zaczniemy dostrzegać więcej niż tylko własne życie. Zaczniemy widzieć Boga i naszych bliskich.

 

Kroplówka dla świata

Kiedyś pewną starsza panią należącą do Żywego Różańca (ŻR) zapytano, za kogo się modli. Odpowiedziała prosto: „Najczęściej za tych ludzi z telewizji. Codziennie ich trzmam na różańcu”. Po jej śmierci znaleziono zeszyt. A w nim – imiona, nazwiska, krótkie notatki: „ta kobieta z wypadku”, „ten chłopak z «Wiadomości»”, „ludzie, którzy są na wojnie”. Nikt z nich jej nie znał. Nikt jej nie dziękował. A ona obejmowała świat swoim sercem. To jest właśnie różaniec. Kiedy bowiem się modlimy, wchodzimy w wydarzenia zbawcze: jesteśmy przy zwiastowaniu, przy scenie nawiedzenia, przyglądamy się obrazom z wesela w Kanie Galilejskiej, trwamy przy Zbawicielu w Ogrodzie Oliwnym, pod krzyżem, podczas zmartwychwstania. Te wydarzenia stają się częścią naszego życia.

Jednocześnie prosimy: „Módl się za nami teraz i w godzinę śmierci naszej”. A więc nie modlimy się tylko za siebie. Modlimy się też za innych – za konkretnych ludzi. Za tych bliskich i za tych nam nieznanych. Za tych, którzy się modlą, i za tych, którzy już tego nie potrafią. I wtedy nasze życie przestaje kręcić się wokół nas samych. Zaczynamy odkrywać, że jesteśmy częścią większej historii – historii miłości Boga obecnej w życiu każdego człowieka.

Można powiedzieć, że różaniec jest jak kroplówka podłączona do chorującego świata. Cicha, niewidoczna, a jednak to ona podtrzymuje w nim życie. Człowiek w szpitalu może nie zdawać sobie sprawy, jak bardzo jej potrzebuje, ale bez niej jego organizm słabnie. Podobnie jest z modlitwą. Może ktoś dziś żyje tylko dlatego, że jakiś człowiek się za niego modli. Może ktoś się nie załamał, bo ktoś inny codziennie wymienia jego imię, stając przed Bogiem. Boże Miłosierdzie często przychodzi przez czyjeś serce. Dlatego tak ważne jest, by wrócić do źródła – do serca. Nie skupiać się na liczbie odmówionych modlitw, na obowiązku, ale na relacji. Może warto zacząć bardzo prosto od konkretnej intencji – zastanowić się, za kogo lub za co się modlimy. Zatrzymajmy się przy jednej tajemnicy z życia Jezusa i Maryi, wejdźmy w konkretną scenę Ewangelii. Zwolnijmy tempo, bo to pozwoli nam na pełniejszą obecność przy Bożych tajemnicach. 

 

Jezus uobecnia Boga

Czasami jedna dziesiątka głęboko przeżyta jest więcej warta niż wiele innych odmówionych bez należytego skupienia. Różaniec nie jest modlitwą ust, ale serca. Chce objąć cały świat. Dlatego też Jan Paweł II tak mocno podkreśla w Dives in misericordia, że Jezus nie tylko naucza o Bogu, ale Go uobecnia: „Chrystus więc objawia Boga, który jest Ojcem, jest «miłością», jak to wyrazi w swoim liście św. Jan (1 J 4,16), objawia Boga, który jest «bogaty w miłosierdzie», jak czytamy u św. Pawła (Ef 2,4). Ta prawda, bardziej jeszcze niż tematem nauczania, jest rzeczywistością uobecnianą przez Chrystusa. To uobecnianie Ojca: miłości i miłosierdzia, jest w świadomości samego Chrystusa podstawowym dowodem Jego mesjańskiego posłannictwa. Wskazują na to słowa wypowiedziane na początku w synagodze nazaretańskiej, a później do uczniów i wysłanników Jana Chrzciciela”.

 

Punkty do refleksji   

1. Spróbuj przez najbliższy tydzień codziennie odmawiać jedną dziesiątkę różańca za konkretnego człowieka lub sytuację – i zobacz, co to zmienia w twoim sercu. 

2. Wybierz jedną tajemnicę różańcową i zatrzymaj się przy niej dłużej: przeczytaj odpowiedni fragment Ewangelii i zastanów się, jak ta historia wpisuje się w twoje życie.

ks. dr Łukasz Wiśniewski MIC

udostępnij w social media


Zapisz się do newslettera!
* pole wymagane
Używamy plików Cookies!
Strona korzysta z niezbędnych plików Cookies w celu zapewnienia prawidłowego działania (ustawienia).
Preferencje plików cookie
Wykorzystanie plików cookie
Strona korzysta z niezbędnych plików Cookies, aby zapewnić podstawowe funkcjonalności strony i polepszyć Twoje wrażenia online. Możesz wybrać dla każdej kategorii, aby w dowolnym momencie wyrazić zgodę. Aby uzyskać więcej informacji na temat plików cookie i innych poufnych danych, zapoznaj się z pełną polityką prywatności.
Więcej informacji
W przypadku jakichkolwiek pytań dotyczących naszej polityki dotyczącej plików cookie prosimy o kontakt.