Św. Stanisław Papczyński patron życia (świadectwo)


Po pięciu latach starań i wielu modlitwach w końcu zaszłam w upragnioną drugą ciążę. Jednak prawie od samego początku pojawiły się problemy w postaci częstych plamień. Dodatkowo lekarz stwierdził, że płód prawdopodobnie nie rośnie. Martwiłam się bardzo.
Wtedy w internecie znalazłam modlitwę do św. Stanisława jako patrona życia zagrożonego. Modliłam się do niego codziennie. Niestety w 8 tygodniu pojawiło się krwawienie. Udałam się do szpitala myśląc, że już straciłam dziecko. Czekając na izbie przyjęć, modliłam się do św. Stanisława i po badaniu okazało się, że dziecko żyje i rozwija się prawidłowo. Sytuacja z krwawieniami pojawiła się ponownie w 12 tygodniu ciąży, ale i tym razem dzięki wielu modlitwom po krótkim pobycie w szpitalu wyszłam do domu. Niestety na kolejnej wizycie u swojego lekarza, po badaniach prenatalnych lekarz stwierdził, że u mojego dziecka istnieje zwiększone ryzyko wystąpienia Zespołu Patau (1:88).

Zdążyłam już wypłakać wiele łez. Nie przestawałam się jednak modlić i po kilku godzinach lekarz zadzwonił i powiedział, że się pomylił, bo źle zinterpretował wyniki badań i dziecko jest zdrowe. Radość jednak nie trwała długo. W 20 tygodniu ciąży pojawiły się bolesne skurcze. Trafiłam do szpitala i znów był ten okropny strach, że stracę dziecko. Nie ustawałam jednak w modlitwach, choć przyznam, że miałam już momenty zwątpienia. Na szczęście okazało się, że skurcze spowodowane były zapaleniem pęcherza i pomógł antybiotyk.

Prawdziwy kryzys pojawił się w 23 tygodniu, kiedy to dostałam krwotoku i usłyszałam, że łożysko odrywa się i jeśli nie przestanę krwawić to lekarze będą musieli robić cesarkę by mnie ratować. Dziecko nie miałoby praktycznie żadnych szans na przeżycie. Dodatkowo powiedziano mi, że medycyna w tej sytuacji jest bezsilna. Można tylko leżeć i czekać na rozwój wydarzeń. Zaczęłam odprawiać nowennę do św. Stanisława. Mimo, że wielokrotnie słyszałam od lekarzy, iż nie wiadomo, jak ta ciąża się zakończy, wierzyłam, że św. Stanisław wstawi się za mną do Jezusa i Jego Najświętszej Matki w tej sprawie.

Leżałam prawie 8 tygodni w szpitalu. W tym czasie miałam wiele ciężkich chwil. Ponadto bardzo tęskniłam za swoim drugim synkiem, który został w domu. Tylko wiara i modlitwa pozwoliły przetrwać mi ten trudny okres. Ciążę udało się donosić prawie do 31 tygodnia i 17 listopada o godz. 17:01 urodził się Michał z wagą 1550 g. Dostał 6/7/7/7 pkt w skali Apgar. Mimo, że początkowo był w dosyć ciężkim stanie, wyszedł na prostą i dziś jest uśmiechniętym, prawie 9 miesięcznym bobasem. Każdego dnia dziękuję Bogu za moje dzieci. Chwała Panu!!!

Dorota
 

Od września serdecznie zapraszamy na comiesięczne nabożeństwa dla małżeństw i rodziców w Sanktuarium św. Stanisława Papczyńskiego na Mariankach w Górze Kalwarii.
Dla małżeństw pragnących potomstwa nabożeństwa odbywają się w drugą sobotę miesiąca, a dla rodziców oczekujących na narodziny dzieci w trzecią sobotę miesiąca.
Więcej informacji na stronie www.papczynski.pl. Serdecznie zapraszamy!

udostępnij w social media