O pokój i pojednanie


Źródłem wszelkich konfliktów między ludźmi jest grzech. Dlatego chrześcijanie po pierwsze powinni modlić się i korzystać z sakramentów. A po drugie – aktywnie zabiegać o dobre relacje z bliźnimi.

Historia naszej Ojczyzny to w dużej mierze dzieje wojen lub powstań narodowych. W wielu miejscach spotykamy cmentarze wojenne, tablice upamiętniające tych, którzy oddali życie za Polskę, możemy też znaleźć ślady działań wojennych. Chyba nikogo w naszym kraju nie trzeba przekonywać, że wojna niesie śmierć, cierpienia, krzywdy oraz zniszczenia. Mimo że mamy prawo i obowiązek walczyć w obronie naszych bliskich i – patrząc szerzej – w obronie Ojczyzny, to tragedie związane z wojną ciągną się przez pokolenia. 
Na świecie nie ma dziś dnia, żeby wojna nie zbierała swoich śmiertelnych żniw. Dlatego papież Franciszek każdego roku zaprasza nas do intensywnej modlitwy o pokój. Prosi, „aby język serca i dialogu zawsze przeważał nad językiem broni”. Ojciec Święty mówi też: „Wszyscy pragniemy pokoju. Bardziej niż ktokolwiek inny cierpią ci, którzy doświadczają jego braku. Możemy używać wspaniałych słów, ale jeśli nie ma pokoju w naszych sercach, nie będzie pokoju na świecie”. 

Serce skupione na sobie czy serce pokorne?
Każda wojna rodzi się z grzechu. Klasycznym przykładem pokazującym źródła konfliktu jest historia Kaina i Abla. Zazdrość, przerośnięte ambicje i zawiść prowadzą do nienawiści, a nawet zbrodni. Z powodu nieuporządkowanego serca rodzi się najpierw konflikt z najbliższymi, a stąd już łatwa droga do nienawiści między rodzinami, grupami społecznymi lub narodami. Wojna często zaczyna się dość niewinnie: od poczucia wyższości, nie uznawania, że drugi człowiek może być inny, rodzi się z egoizmu i pychy. Tak łatwo nam popaść w sidła chęci posiadania i panowania nad bliźnimi. Ponadto wszelkie konflikty i wojny są podsycane przez kryzys relacji oraz lęki, z którymi sobie nie radzimy. Skutkiem tego mogą być gniew i nienawiść, które doprowadzają do tragicznych skutków. 
Papież, apelując o modlitwę w intencji pokoju, zwraca uwagę na potrzebę budowania wspólnoty ewangelicznej opartej na dialogu. Dobrze wiemy, że prawdziwy pokój nie polega tylko na braku wojny. Zbyt dobrze znamy sytuacje, kiedy to pozornie konfliktu nie ma, ale w sercach trwa wrogość, stąd tak wiele chłodnej obojętności. Dlatego z modlitwą o pokój należy łączyć proste gesty ludzkiej solidarności. Ponadto papież zwraca uwagę na kulturę troskliwości, która skłania do poszanowania godności człowieka, pomaga wchodzić na drogę pojednania i przebaczenia. Warto pamiętać, że uzdrowieniu relacji sprzyja doświadczenie prawdziwej miłości. 

Łączy nas krzyż
Bóg pragnie obdarzać nas pokojem i przemieniać nasze serca. Dlatego zaprasza nas do przerywania łańcuchów zła. Nie chodzi tu o bierne przyjmowanie krzywd, bo sam Chrystus zwrócił uwagę żołnierzowi, który Go policzkował. Nie chodzi też o to, aby stawać się ofiarą. To Jezusowa droga krzyża zatrzymuje nienawiść. Nie musimy wszystkich lubić, nie zawsze uda się nam żywić dobre uczucia wobec krzywdziciela, ale możemy kochać. Chrystus na krzyżu wyraźnie pokazuje drogę miłości, pragnienia dobra nawet dla nieprzyjaciół.
Tak ważne jest dziś spojrzenie na Maryję, Królową Pokoju. Nasza modlitwa różańcowa, pokorne trwanie w obecności Matki i rozważanie tajemnic życia Jej i Jej Syna jest zaproszeniem do przemiany naszych serc. Różaniec stanowi niezwykłe narzędzie do nawrócenia. Uczy nas pokory i spojrzenia na drugiego człowieka oczami Jezusa. W ten sposób możemy sami przyjmować pokój Chrystusa i stawać się Jego świadkami. Papież Franciszek prosi: „Jako chrześcijanie spoglądamy na Dziewicę Maryję, Gwiazdę Morza i Matkę Nadziei… Nie ulegajmy pokusie braku zainteresowania innymi, zwłaszcza najsłabszymi, nie przyzwyczajajmy się do odwracania wzroku, ale codziennie, konkretnie angażujmy się w tworzenie jednej wspólnoty, składającej się z braci, którzy się akceptują, troszcząc się o siebie nawzajem”.   

Punkty do refleksji na podstawie Orędzia na Światowy Dzień Pokoju św. Jana Pawła II z 2005 r.
1. „W obliczu tylu dramatów dręczących świat chrześcijanie wyznają z pokorną ufnością, że tylko Bóg pozwala człowiekowi i narodom przezwyciężać zło, by osiągnąć dobro. Swoją śmiercią i zmartwychwstaniem Chrystus odkupił nas i nabył „za wielką cenę” (1 Kor 6, 20; 7, 23), uzyskując dla wszystkich zbawienie. Z Jego zatem pomocą dla wszystkich możliwe jest zwyciężanie zła dobrem”.
2. „Żaden człowiek dobrej woli – mężczyzna czy kobieta – nie może uchylać się od obowiązku walki, by zło zwyciężać dobrem. (…) Kiedy dobro zwycięża zło, króluje miłość, a gdzie króluje miłość, króluje pokój”.

KS. ŁUKASZ WIŚNIEWSKI MIC

udostępnij w social media


Zapisz się do newslettera!
* pole wymagane