„Oddychanie Bogiem”


Człowiek żyjący bez Boga i bez wspólnoty modlitwy jest jak owca, która odłączyła się od stada i zrezygnowała z opieki pasterza. Czeka ją tragiczny los, nawet jeśli tego nie dostrzega.

Im trudniejsze czasy, tym bardziej potrzeba nam bliskości Boga i jedności modlitewnej w Kościele. Ks. Łukasz Wiśniewski MIC dla Miesięcznika Różaniec.
 

Dźwięk budzika, który wyrywa ze snu, przecieranie oczu i szybka toaleta. Poranna modlitwa, potem śniadanie, krótki dialog z bliskimi, droga do pracy. Codzienne obowiązki i oczekiwanie na powrót do domu. Obiad, trochę wolnego na rozmowy z bliskimi, lekturę lub oglądanie telewizji. Czas szybko płynie, pozostaje odmówić wieczorną modlitwę i pójść spać.

Nie chcę twierdzić, że tak wygląda życie każdego z nas. Najprawdopodobniej wielu się w tym planie dnia nie odnajduje. Tak czy owak, najważniejsze w naszej codzienności jest poszukiwanie obecności Boga, bo to On nadaje sens naszemu istnieniu i wszystkim formom naszej aktywności.

Moc wytrwałej modlitwy

Wszyscy znamy początek 18. rozdziału Ewangelii św. Łukasza, w którym to Jezus opowiedział przypowieść o tym, że zawsze powinniśmy się „modlić i nie ustawać” (Łk 18, 1). Jej bohaterami są „sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi” (Łk 18, 2) oraz „wdowa, która przychodziła do niego z prośbą” (Łk 18, 3) o obronę przed przeciwnikiem. Zaproszenie Chrystusa do nieustannej modlitwy szczególnie dzisiaj może się wydawać trochę przesadzone. Pęd życia, który dotyczy praktycznie wszystkich, utrudnia nam skupianie się na Stwórcy. Nawet stwierdzają, że nadal go im brakuje.

Jak w ciągłym zabieganiu znaleźć czas na nieustanną modlitwę? W historii Kościoła m.in. Orygenes i św. Augustyn zwracali uwagę na to, że w modlitwie najważniejsza jest wierność. Stąd nasza silna tradycja modlitw porannych i wieczornych. Z potrzeby uświęcania codzienności zrodziła się z kolei modlitwa brewiarzowa, która zaprasza do zatrzymania się kilka razy w ciągu dnia i zwrócenia myśli do Boga przez recytację psalmów. Wszystkie czynności, które człowiek wykonuje w międzyczasie, także stają się dzięki temu modlitwą.

Trwanie przy Panu

Pragnienie nieustannego trwania w Bożej obecności zaowocowało praktyką modlitwy Jezusowej. Bartymeusz, dowiedziawszy się, że Jezus zbliża się do niego, zaczął wołać: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną” (Łk 18,38). Jego wiara została nagrodzona i doświadczył uzdrowienia. Jego słowa zaś stały się podstawą modlitwy Jezusowej, która polega na powtarzaniu imienia Bożego, wręcz oddychaniu nim. Celem tej modlitwy jest napełnienie serca Bożą obecnością i doświadczenie Jego miłosierdzia. Każdy oddech człowieka ma stać się wychwalaniem Bożego piękna i miłości.

Paulina Jaricot, gdy dostrzegła ogromne potrzeby misyjne Kościoła, założyła Dzieło Rozkrzewiania Wiary. Myliłby się jednak ten, kto widziałby w niej tylko aktywistkę. Paulinie zależało przede wszystkim na trwaniu w obecności Boga. Odkrywała, że tylko dzięki kontemplacji Jezusa Chrystusa można podejmować działania ewangelizacyjne. Bardzo często zatrzymywała się na chwile adoracji Najświętszego Sakramentu. Kochała modlitwę różańcową. Traktowała ją jako środek do medytowania Dobrej Nowiny o Jezusie Chrystusie. Choć wprost nie nawiązywała do tradycji nieustannej modlitwy, to jej dzieło przyczyniło się do wzrostu świadomości potrzeby trwania w obecności Boga.

Żywy Różaniec

Paulina Jaricot żyła w trudnych czasach – rewolucji, rozłamów, niepokojów społecznych. Doświadczała cierpienia, które było wywołane brakiem jedności wśród ludzi. Z tego wszystkiego zrodził się w jej sercu Żywy Różaniec. Tak wspominała początki tego dzieła: „Nadeszła pora stowarzyszenia dostępnego wszystkim, które pozwoliłoby osiągnąć jedność modlitwy w sposób jedyny w swoim rodzaju, krótki i praktyczny: nie męczący, a ułatwiający. Chodzi o kilkuminutową, codzienną medytację tajemnic z życia Jezusa i Maryi”.

Gdy zauważyła sukces dzieła misyjnego, zapragnęła analogicznie zorganizować akcję różańcową. Każda z 15 zaproszonych do tej akcji osób miała odmawiać jeden dziesiątek Różańca, rozważając daną tajemnicę. Miała też szukać innych osób do wspólnej modlitwy i wspierać formację duchową przez dobre lektury. Ta pozornie prosta idea wyraża prawdę o naszej głębokiej jedności w Kościele. Każda z zaangażowanych osób pozostaje w komunii z innymi. Mimo że odmawiają modlitwę w innym czasie, jako wspólnota trwają na niej nieustannie.

W jedności z Kościołem

Czasami łatwo zapomnieć, że nie chodzi tylko o odmówienie dziesiątka Różańca, lecz także o trwanie w Bożej obecności. Każdego dnia razem z braćmi i siostrami łączymy się w duchowy krąg modlitewny. Świadomość wagi mojej modlitwy pokazuje stan odpowiedzialności za wspólnotę. Jeśli raz zapomnę przez nieuwagę, to pewnie nic wielkiego się nie stanie, ale warto rozwijać w sobie pragnienie trwania z innymi na modlitwie.

Zaproponowałem kiedyś ministrantom modlitwę duchowej adopcji dziecka poczętego. Jak późnej sami mówili, tym, co dawało im siłę, była świadomość, że ksiądz i koledzy modlą się razem z nimi. Nawet jak im się nie chciało, ta Boża myśl stawała się fundamentem jedności.

Paulina Jaricot także odkryła tę zależność i jednocześnie widziała w Żywym Różańcu wsparcie dla dzieł misyjnych. Wszyscy, którzy każdego dnia rozważając tajemnice różańcowe, modlą się w intencjach misyjnych, są znakiem jedności Kościoła i wielkiej miłości Boga do grzesznika.

Założycielka Żywego Różańca tymi słowami opisywała moc modlitwy różańcowej: „Ktoś zobowiązany do uczczenia tajemnicy wcielenia Syna Bożego prosi o cnotę pokory dla grzesznika, za którego modli się cała piętnastka, ktoś inny, komu przypada rozmyślanie nad misterium śmierci Zbawiciela, prosi dla tego samego grzesznika o żal za grzechy, jeszcze inny – o ducha pokuty. I tak wszyscy członkowie, mając udział w dziele nawracania grzesznika, cieszą się wspólnie z jego powrotu. Takie zjednoczenie serc w jedności tajemnic daje Różańcowi szczególną moc w nawracaniu grzeszników”.

Zadania na luty:

O ile to będzie możliwe, poszukam jednej osoby z mojego otoczenia, którą zaproszę do Żywego Różańca.

Postaram się znaleźć choć raz w tygodniu kilkanaście minut na adorację Najświętszego Sakramentu lub modlitwę w ciszy.

udostępnij w social media