Różaniec szkołą misji - ks. Łukasz Wiśniewski MIC dla miesięcznika "Różaniec"


Kiedy Paulina Jaricot zakładała Żywy Różaniec, miała już bardzo bogate doświadczenie wspierania misji na całym świecie. Od dzieciństwa pragnęła wspomagać misjonarzy w dalekich Chinach. Chciała, żeby jak najwięcej osób odkryło miłość Boga, którą ona wcześniej rozpoznała. W rozważaniu życia Jezusa i Maryi widziała nie tylko modlitewną podporę dla misjonarzy, lecz także budzenie ducha misyjnego skutkującego pomocą materialną dla głoszących Chrystusa na krańcach świata. 

Stereotypy

Dzisiaj, kiedy myślimy o misjach, bardzo często możemy popaść w różne stereotypy. Jednym z nich jest przekonanie, że misjonarze pracują tylko na odległych kontynentach, np. w Afryce, Azji czy w Ameryce Południowej. Z tego powodu łatwo ulec wrażeniu, że misje to temat daleki. Poza tym wprawdzie chętnie wrzucimy datek w czasie niedzieli misyjnej, wysłuchamy też, z jakimi problemami zmagają się misjonarze, wydaje się jednak, że temat misji nie zapada nam głębiej w serce. Może zapominamy, że wspieranie misji jest głębokim wyrazem naszej wiary w Jezusa Chrystusa, jest doświadczeniem każdego człowieka wierzącego i ostatecznie pokazuje stan naszej relacji z Bogiem. Każdy bowiem, kto doświadczył przebaczenia i Bożej miłości, jest zaproszony do dzielenia się nią z innymi. 
Inne potoczne przekonanie dotyczy osób, do których wyjeżdżają głosić Ewangelię misjonarze. Niektórzy myślą, że ludzie ci nie tylko nie mają dostępu do naszych dóbr cywilizacyjnych, lecz także nigdy o Chrystusie nie słyszeli. Wielu postrzega misje jak egzotyczną przygodę misjonarza. A posługę w dalekich krajach uważa za niezwykłą i ekscytującą. 
Dzisiaj jednak – w dobie globalizacji – jest wiele miejsc, gdzie różnice kulturowe zaczęły się zacierać. Choć prawdą jest, że na wielu obszarach świata może nie być bieżącej wody, ale jednocześnie ludzie mają stały dostęp do Internetu, a co za tym idzie – także do wiedzy na temat chrześcijaństwa. Życie w globalnej wiosce pokazuje, że słowo o Jezusie może dotrzeć bardzo szybko nawet na krańce świata dzięki radiu, telewizji, mediom społecznościowym czy stronom internetowym. Jednocześnie misjonarze muszą prawdę o Jezusie ukazać w praktyce, w prawdziwej obecności oraz świadectwie miłości chrześcijańskiej.

Ewangelizacja w Polsce i Europie

Należy także zauważyć, że kraje, które do tej pory wydawały się katolickie, w tym także nasza ojczyzna, obecnie same wymagają ewangelizacji. Także w Polsce potrzeba dobrego wyjaśniania prawdziwego sensu chrześcijaństwa, również tego, czym Ewangelia różni się od ideologii oraz ukazywania piękna życia we wspólnocie Kościoła. Dziś wiara nie jest już tak oczywista jak jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Zderzamy się z falą apostazji, wielu młodych ludzi, którzy i tak byli poza Kościołem, oficjalnie z niego odchodzi. Mogą to być także nasi krewni. 
Czas pandemii ukazuje, że samo „chodzenie do kościoła” nie jest jeszcze wyznacznikiem bycia chrześcijaninem. Z jednej strony mamy wiele osób starszych, chorych czy zalęknionych, które nie mogą uczestniczyć fizycznie w niedzielnej Mszy Świętej, a jednak starają się iść drogą wiary. Z drugiej – widzimy, że sama katecheza w szkole nie czyni z dzieci i młodzieży ludzi wierzących. Powinniśmy usilnie się starać, aby nasi bliscy, sąsiedzi, znajomi, a także mieszkańcy krajów misyjnych zobaczyli, że my katolicy nie tylko pięknie mówimy o miłości Boga, lecz także nią żyjemy. Chciejmy usłyszeć słowa zapisane niegdyś przez Tertuliana w Apologetyku: „Patrzcie, jak oni się miłują”. 

Cierpliwe trwanie

Paulina Jaricot pragnęła, abyśmy wpatrując się w przykład Jezusa i Maryi, nie tylko teoretycznie uczyli się miłości, lecz także przekuwali dar modlitwy na żywą obecność wierzących w społeczeństwie, byśmy byli jak sól, która dodaje smaku potrawom. Wielu niewierzących nie oczekuje od nas nagan czy zwracania im uwagi, że źle żyją. Oni nierzadko to wiedzą. Nasza misja wobec nich polega przede wszystkim na cierpliwym trwaniu przy osobie oraz świadczeniu o Chrystusie własną miłością. To jest bardzo trudne, ponieważ chcielibyśmy szybkich i spektakularnych efektów, jednak na drodze ewangelizacji to Bóg wybiera czas. 
Różaniec, który sam w sobie wymaga cierpliwości, uczy takiej właśnie cichej miłości. Wspieranie misji polega zatem nie tylko na świadczeniu pomocy materialnej na rzecz  konkretnych dzieł w krajach misyjnych – choć to bardzo ważny element. Należałoby jednak zacząć od poddania się Bogu, który przemienia nasze serca i budzi w nas ducha misyjnego. Wnoszenie Chrystusa w nasze środowisko, miłość wobec bliźnich i nieprzyjaciół będzie jednocześnie objawiać się troską o zbawienie tych, którzy nie spotkali Chrystusa i nie doświadczyli Jego miłości.  


Zadania na maj    
1. Znajdę cel charytatywny na misjach i przekażę tam moją pomoc materialną, aby pokazać, że kocham nie tylko słowem, lecz także czynem.
2. Zamiast krytykować i kłócić się z niewierzącymi bliskimi lub znajomymi, postaram się okazać im życzliwość, jednocześnie ofiarując w ich intencji moją modlitwę.
 

udostępnij w social media


Zapisz się do newslettera!
* pole wymagane