Słowo stało się ciałem


Pytanie: Nie należę do osób szczególnie zainteresowanych objawieniami, również maryjnymi. Przyjmuję prostą zasadę, że co Bóg miał do powiedzenia człowiekowi, to zostało zawarte w Piśmie Świętym. Wszelkie zaś próby „dopowiadania” są dla mnie czymś nie do końca zrozumiałym. Był jednak wyjątek w moim życiu – oczekiwanie na ujawnienie trzeciej tajemnicy fatimskiej. Czekałem i rozczarowałem się, a właściwie potwierdziła się moja teza, że Bóg nie potrzebuje żadnych dopowiedzeń.


Ks. prof. Jarosław A. Sobkowiak MIC:  Stulecie objawień w Fatimie zmusza niewątpliwie do refleksji i podsumowań. Czym są objawienia i co rzeczywiście dodają do depozytu naszej wiary? Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort (XVII/XVIII wiek) powiedział, że kiedy przywołujemy dwa przyjścia Chrystusa, to możemy też powiedzieć, że u początku każdego z nich stoi Maryja. Pierwsze przyjście w ludzkim ciele poprzedziła Maryja, stając się Matką Boga. Można więc zakładać, że ostateczne Jego przyjście poprzedzi również Maryja. Oczywiście nie chcę przez to powiedzieć, że nasilenie objawień maryjnych w XX wieku zmierza do końca świata w wieku XXI. Chcę tylko powiedzieć, że Maryja pomaga nam zrozumieć misję swojego Syna, po to, byśmy mogli pełniej w niej uczestniczyć.

Słowo stało się ciałem (łacińskie „factum est”) nie oznacza bynajmniej, iż „fatum est”. Pańskie rozczarowanie trzecią tajemnicą fatimską idzie trochę po tej linii. Jak mniemam, Pan oczekiwał w tej tajemnicy zapowiedzi jakiegoś fatum. Czegoś, co definitywnie przesądzi o losach świata. Tak by się stało, gdyby orędzie Boga i Jego Matki nie było skierowane do rozumnego i wolnego człowieka. Ale Bóg chce dialogu z człowiekiem i to co zapowiada nie jest fatum, lecz czymś co się urzeczywistni na miarę wiary lub niewiary człowieka.

Co zatem pokazuje Fatima? Najpierw prawdę, że Bóg jest Panem historii. Panem, nie zaś bezdusznym tyranem realizującym apokaliptyczne zapowiedzi. W tej historii widzi miejsce dla człowieka i jego wiary. Zaprasza go do współtworzenia historii świata, aby stawała się coraz bardziej historią zbawienia. A historia zbawienia to historia upadku, ale również powstania. To wszystko może się stać, ale to nie musi się stać. Pokuta oznacza uznanie: uznanie prawa Boga do kierowania historią, uznanie swojej grzeszności, ale też uznanie swojego wybrania. Wszystko możemy z Bogiem!

Czasem mamy pokusę widzieć we Wcieleniu przyjście nadczłowieka, tymczasem przyszedł Bóg-Człowiek, prawdziwy w jednym i drugim wymiarze. Prawdziwy, bo podobny do nas we wszystkim… oprócz grzechu. I to jest chyba największe wyzwanie i największy sekret niesiony przez historię objawień fatimskich.

Więcej, w Z Niepokalaną (Jesień, nr 91, 2017, s. 20) Tutaj

 

udostępnij w social media


Zapisz się do newslettera!