Solidarność z ubogimi


Polacy są najliczniejszą grupą Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Praca polskich organiczników to piękna karta naszej historii. Warto podtrzymywać tę bogatą tradycję wspierania ubogich i potrzebujących. 

W czasie moich rzymskich studiów miałem zwyczaj spacerowania po Wiecznym Mieście. Pewnego popołudnia nieopodal naszego domu generalnego zaczepił mnie pewien człowiek, najprawdopodobniej imigrant z Bangladeszu. Nieznajomy zaoferował mi zapalniczkę. Powiedziałem mu, że nie kupię, bo nie potrzebuję. On jednak nalegał. Wtedy zapytałem, czy jest głodny. Odpowiedział, że nic nie jadł od wczoraj, ponieważ nic nie zarobił. Wiedziałem, że jest w sidłach mafii i najpierw musi oddać haracz, a dopiero potem może sobie kupić coś do jedzenia. Powiedziałem, że możemy pójść do baru i kupię mu jedzenie. Kiedy wybrał kanapkę, nieśmiało zapytał, czy może się napić Coli. Do końca życia nie zapomnę tej wdzięcznej twarzy. 

Doświadczenie ubóstwa
To spotkanie sprzed kilku lat pokazało mi, jak bardzo człowiek biedny wstydzi się swojego ubóstwa. Dlatego papież Franciszek każdego roku prosi, aby w intencjach modlitewnych pamiętać o uchodźcach, ubogich, żyjących na marginesie społeczeństwa. Bóg, kiedy stał się człowiekiem, też doświadczył losu uchodźcy. Święta Rodzina zaraz po narodzeniu Jezusa została zmuszona przez Heroda do opuszczenia swojego domu. Uciekli do Egiptu, miejsca, które większości Żydów kojarzyło się z niewolą, a nie z azylem. Bóg doświadczył ubóstwa i niepewności, aby okazać swoją bliskość tym wszystkim, którzy są zmuszeni przez okoliczności do ucieczki ze swojego domu. Doświadczenia Świętej Rodziny jasno pokazują, że Bóg nigdy nie opuszcza najbardziej potrzebujących, bo sam zaznał ich losu.
Niektórzy wyrażają pogląd, że Bóg powinien całkowicie zlikwidować biedę na świecie. Gdyby właśnie taki był Jego plan, to Jezus rozmnożyłby chleb dla wszystkich mieszkańców globu, dałby ludziom pracę i ich uzdrowił. On tego nie uczynił, bo to nie było Jego misją. Chrystus przyszedł na świat, by przynieść orędzie miłości, a nie likwidować nierówności społeczne. My także jesteśmy zaproszeni do miłości, aby w ten sposób ukazywać Jego oblicze w świecie. Jezus pragnie zaprosić nas do wrażliwości serca, uczy nas kochać tak jak On. 

Boże dary w naszych rękach
Nasze spotkania z potrzebującymi to nauka dzielenia się tymi dobrami, które posiadamy. A jeśli sami jesteśmy ubodzy, to stan ten jest zachętą dla nas, aby z wdzięcznością przyjmować dary, które Bóg przekazuje nam przez drugiego człowieka. To piękna i ważna nauka, którą możemy czerpać od Maryi. Ona pobiegła do swojej krewnej Elżbiety, aby służyć jej w czasie, kiedy ta najbardziej tego potrzebowała. Potrafiła przez całe swoje ziemskie życie dostrzegać potrzeby innych. Dlatego pamiętajmy, że kiedy rozważamy tajemnice Różańca, nie powinniśmy traktować tej modlitwy jak „zaliczania” kolejnych dziesiątek. Jej celem jest umiejętność okazania miłości w praktyce życia, w spotkaniu z drugim człowiekiem. Papieskie intencje mają nas uwrażliwiać na tych bliźnich obok nas, którzy najbardziej potrzebują naszej pomocy. 
Papież wielokrotnie apelował, aby ekonomia miała ludzką twarz, aby nie służyła tylko do pomnażania bogactwa, ale została zwrócona ku człowiekowi. W jednym z przemówień powiedział: „Niech finanse będą narzędziami służby, narzędziami służenia ludziom i troski o wspólny dom! Wciąż mamy czas, aby uruchomić proces globalnych zmian służących wprowadzaniu innej ekonomii, bardziej sprawiedliwej, nikogo niewykluczającej i zrównoważonej, takiej, która nie pozostawia nikogo w tyle”. Mamy świadomość, że w historii świata rozmaite ideologie próbowały wyrównać szanse wszystkich ludzi, na przykład każdemu rozdać dobra po równo. Zwykle kończyło się to jeszcze większymi nierównościami, bo jak pisał George Orwell, zawsze wtedy są „równi i równiejsi”. 

Przekroczyć egoizm
Ewangelia przynosi nam wysoki poziom realizmu, bierze pod uwagę stan naszej duszy naznaczonej grzechem. Jezus nie oczekuje tego, że wszyscy będą mieli po równo. On pragnie uczyć nas dostrzegać w każdym człowieku Boże oblicze, abyśmy w naszych działaniach dbali o dobro bliźniego. My także mamy wokół siebie ubogich, którzy niekoniecznie muszą przybywać z dalekich krajów. Często są to nasi sąsiedzi. Szczególnie teraz, kiedy przygotowujemy się do świąt Bożego Narodzenia, warto przypominać sobie nasze piękne tradycje, na przykład pustego miejsca przy stole czy jałmużny adwentowej. Wszystko, co mamy, jest darem, dlatego jesteśmy nieustannie zapraszani do przekraczania granic naszego egoizmu, by kochać, rozsądnie pomagać, upewniwszy się, że to, co przekazujemy, będzie służyć czyjemuś dobru.  

Punkty do refleksji     
1. Czy dostrzegam małe dary, które otrzymuję od Boga przez innych ludzi. Czy potrafię dziękować za drobne gesty miłości, które uczą mnie kochać? Czy potrafię przyjmować dobro z ręki innych?
2. Czy w zabieganym świecie zwracam uwagę na potrzeby innych? Czy potrafię podzielić się nawet swoim „wdowim groszem”?

KS. ŁUKASZ WIŚNIEWSKI MIC

udostępnij w social media


Zapisz się do newslettera!
* pole wymagane