Trwa Nowenna do Ducha Świętego


Przyjdź, mocy i słodyczy Boga!

„Duch Święty jest pierwszym darem Zmartwychwstałego i zostaje dany przede wszystkim po to, aby przebaczać grzechy”. Papież Franciszek

WPROWADZENIE
„Czy otrzymaliście Ducha Świętego, gdy przyjęliście wiarę?” – zapytał św. Paweł kilkunastu chrześcijan, których spotkał w Efezie podczas jednej ze swoich wypraw misyjnych. Oni, zdziwieni, odpowiedzieli: „Nawet nie słyszeliśmy, że istnieje Duch Święty”. Kiedy Paweł to usłyszał, ochrzcił ich „w imię Pana Jezusa”, a potem „włożył na nich ręce”. Wówczas „Duch Święty zstąpił na nich. Mówili też językami i prorokowali” (por. Dz 19,1-6).
Pytanie św. Pawła zapisane w Dziejach Apostolskich może odnosić się także i do nas. Czy otrzymaliśmy Ducha Świętego? Tak, ponieważ zostaliśmy ochrzczeni „w imię Pana Jezusa”. Czy jednak jest On dla nas kimś żywym? Kimś, kto pozwala nam rozpoznać osobistą miłość Ojca, uznać w Jezusie swojego Zbawiciela i Pana? Przyjęcie Ducha Świętego jest niezbędne, by nasza wiara nie była tylko teorią, tradycją czy „światopoglądem”, ale stała się osobistą relacją z Jezusem Chrystusem. 
Świadkiem takiej relacji, inspirowanej przez Ducha Świętego, jest o. Raniero Cantalamessa OFMCap., kapucyn, wybitny teolog, kaznodzieja Domu Papieskiego, autor wielu książek o Osobie i działaniu Ducha. Niniejsza nowenna jest oparta na jednej z nich – Pieśni Ducha Świętego. Modląc się nią, możemy otwierać coraz szerzej nasze serca na Ducha Świętego – Stworzyciela, Ożywiciela, Pocieszyciela, pragnącego odnowić całe nasze życie. 

DZIEŃ PIERWSZY
11 maja – piątek
O uwolnienie od letniości i oziębłości

Jeśli dostrzegamy w sobie symptomy tej „ciemnej choroby” życia duchowego, którą jest letniość, jeśli odkrywamy, że jesteśmy wygaśli, zimni, apatyczni, niezadowoleni z Boga i z siebie samych, lekarstwo istnieje i jest niezawodne: potrzebujemy dobrej i świętej Pięćdziesiątnicy! (s. 166 – wszystkie cytaty pochodzą z książki R. Cantalamessy OFMCap., Pieśń Ducha Świętego, Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa 2009).
Duchu Święty, Ty znasz moje serce i wiesz, jak często zmagam się z letniością. Zaczyna się zwykle od tego, że coraz częściej nie znajduję czasu na modlitwę, a potem powoli spostrzegam, że moje myśli i uczucia krążą coraz dalej od Boga… W ślad za tym pojawia się w moim życiu smutek, niezadowolenie i rozgoryczenie, czasem także i lęk. Przypominam wtedy starszego brata z przypowieści o synu marnotrawnym, który co prawda przeżywał swoje życie w domu Ojca, ale jego serce było zamknięte na miłość. 
Panie, spraw, żebym był gorący, bo tego przecież ode mnie oczekujesz: „Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust” (Ap 3,15-16). Pozwól mi zrozumieć, że letniość oznacza w gruncie rzeczy odrzucenie Ciebie, obojętność i duchową śmierć.
Rozbudź we mnie pragnienie nowego spotkania z Jezusem! Napełnij na nowo moje serce! Proszę Cię za te wszystkie obszary w moim życiu, które wydają się martwe. Niech ogień miłości wypali moje grzechy i rozgrzeje moje serce.
Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu…

DZIEŃ DRUGI
12 maja – sobota
O osobiste poznanie miłości Boga Ojca

„Daj nam poznać miłość Ojca”. To jest najważniejsze zadanie Parakleta: rozlewać w naszym sercu miłość Bożą; chodzi nie tylko o abstrakcyjne poznanie miłości lecz o żywe uczucie. Nie istnieje bardziej istotna prośba, z którą możemy się zwrócić do Ducha niż ta: Daj nam poznać miłość Ojca do nas, a to nam wystarczy! (s. 423).
Nie ma nic ważniejszego w życiu każdego z nas, niż poznanie miłości Niebieskiego Ojca, który mnie kocha, zna moje problemy i do którego mogę się zwracać w każdej sprawie… Nie pojawiłem się na świecie przypadkowo, moje życie ma sens. 
Daj mi wewnętrzną pewność dotyczącą prawdziwości słów Jezusa: „U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone” (Łk 12,7). Pozwól mi zobaczyć, że Boża miłość wyraża się w trosce o mnie i wszystko, co ze mną związane, choćby było tak małe i pozornie nieważne, że nawet ja sam na to nie zważam. 
Daj mi ją codziennie odkrywać w moim życiu na przykładzie nawet najmniejszego dobra, które mnie spotyka od Ciebie, Duchu Święty poprzez pośrednictwo ludzi, których inspirujesz do działania.
Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu…

DZIEŃ TRZECI
13 maja – niedziela
O wrażliwe sumienie

Trzeba starać się o coraz większą wrażliwość na te wezwania, które Duch Święty kieruje do nas przez głos sumienia, a więc brać na serio także drobne wyrzuty: na przykład z powodu braku modlitwy, obmowy bliźniego, złego potraktowania biedaka, pójścia na kompromis z prawdą, pozwolenia oczom na chorobliwą ciekawość… Nade wszystko jednak należy każdy wyrzut sumienia przekształcić w skruchę (s. 159). 
Duchu Święty, dziś kładę przed Tobą moje sumienie, prosząc, byś je nieustannie kształtował. Strzeż mnie zarówno przed sumieniem zbyt „szerokim”, nie sprzeciwiającym się wielu nieprawościom, jak i zbyt „wąskim”, skrupulanckim, będącym źródłem udręki…
Proszę, bym nie lekceważył drobnych odstępstw od „prawej drogi”. Daj mi poznawać każdego dnia moje grzechy i szczerze za nie żałować, okazując skruchę. 
Spraw, bym wytrwale poszukiwał woli Ojca, jak Jezus Chrystus, aby i o mnie można było powiedzieć: „Gorliwość o dom Twój pożera mnie” (J 2,17). Niech moje sumienie będzie faktycznie głosem Boga, które będzie mnie upominać za złe czyny, wskazywać to, co dobre, a także nakazywać mi wzięcie odpowiedzialności za wszystkie moje wybory.
Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu…  

DZIEŃ CZWARTY
14 maja – poniedziałek
O odnowienie we wszystkich sferach życia

Duch Święty oddziałuje bezpośrednio na całego człowieka; na umysł, serce i ciało. Dla każdej z tych władz prosi się Ducha o odpowiedni dar: dla umysłu – o światło, dla serca – o miłość, dla ciała – o zdrowie (s. 294). 
Duchu Święty, zapraszam Cię dziś we wszystko, co mnie stanowi. Przyjdź do mojego ciała, umysłu i serca i w każdej z tych sfer działaj w sobie właściwy sposób. Proszę Cię o światło dla umysłu, bym umiał dostrzec blask Twojej prawdy i o miłość dla serca, bym mógł za tą prawdą postępować, wcielając ją w życie. Proszę też o zdrowie dla ciała, bym mógł za jego pośrednictwem służyć innym „w prawdzie i miłości”. 
Przychodź do mnie Duchu Święty zwłaszcza wtedy, kiedy zamykam się na Twoją prawdę, kiedy z powodu lenistwa, konformizmu bądź namowy innych, skłaniam się ku życiu w kłamstwie. Przyjdź Duchu Prawdy i oświeć mnie, żebym nie uciekał od światła, jak ci, którzy żyją w grzechu i nie chcą zobaczyć, że złe są ich uczynki (Por. J 3,20).
Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu…

DZIEŃ PIĄTY
15 maja – wtorek
O odnowę małżeństwa

Jednym z najbardziej wyraźnych owoców przejścia Ducha jest odradzanie się wygasłej miłości małżonków (…) Czas, bieda ludzka a przede wszystkim niezdolność do kochania próbują często zredukować małżonków i ich małżeństwo do „wyschłych kości”. To do nich więc w sposób zupełnie wyjątkowy odnosi się Boża obietnica: „Wyschłe kości – wyschnięci małżonkowie – słuchajcie słowa Pana (…) Udzielę wam mego Ducha po to, byście ożyli! (Ez 37,4.14). Duch Święty pragnie w każdej parze powtórzyć cud wesela w Kanie: przemienić wodę w wino. Wodę rutyny, spłycenia i oziębłości w wino upajające nowością i radością. Co więcej, On sam jest nowym winem (s. 123). 
Dziękuję Ci dziś, Duchu Święty za moje małżeństwo – za żonę, męża. Dziękuję za nasze spotkanie, za to że nas prowadziłeś aż do dnia zaślubin i za rodzinę, którą zbudowaliśmy. Dziękuję za to, że byłeś z nami zawsze, nawet wtedy, gdy wydawało się, że jesteśmy zdani sami na siebie i że sobie nie poradzimy. 
Podczas ślubu wołaliśmy „O Stworzycielu Duchu przyjdź”. Proszę Cię, byś dziś napełnił nas i stworzył na nowo. Wejdź we wszystkie nieporozumienia, konflikty, wzajemne pretensje, oskarżenia, brak wrażliwości, zdrady duchowe i fizyczne… spraw, żebyśmy sobie przebaczyli i pokochali się na nowo. 
Pomóż mi zrozumieć, że małżeństwo to sakrament, a więc źródło łaski, udzielony mi po to, żebym był oparciem dla współmałżonka i był gotów znosić cierpienia, jakich może mi on także dostarczać.
Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu…  

DZIEŃ SZÓSTY
16 maja – środa
O poddanie się Duchowi Świętemu w codziennym życiu

Powinniśmy poddać się Duchowi Świętemu, jak struny harfy poddają się temu, który je porusza; powinniśmy jak dobrzy aktorzy nadstawiać ucha na głos ukrytego suflera, by wiernie wyrecytować naszą rolę na scenie życia. To łatwiejsze niż myślimy, ponieważ nasz sufler przemawia do nas wewnątrz, naucza nas wszystkiego, wyjaśnia nam każdą rzecz. Czasem wystarczy proste wejrzenie do wnętrza, poruszenie serca, modlitwa (s. 408).
Dziękuję Ci, Duchu Święty, że mnie nieustannie zapraszasz do współpracy, do słuchania Ciebie, rozpoznawania Twoich natchnień i wcielania ich w życie. Tak bardzo szanujesz moją wolność, że czasem pozwalasz mi błądzić, bym szukał Ciebie z własnej woli a nie z przymusu. Napełnij mnie i spraw, bym zapragnął być przez Ciebie prowadzony każdego dnia.
Naucz mnie postawy Zbawiciela, który powiedział: „Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał” (J 4,34). Spraw, żebym nie buntował się przeciwko temu, czego nie rozumiem, co sprawia mi ból, co jest moim obowiązkiem, ale żebym przyjmował wszystko z wdzięcznością. 
Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu…  

DZIEŃ SIÓDMY
17 maja – czwartek
O pokój

Pokój serca jest owocem Ducha czyli (…) wynikiem zarówno działania Ducha jak i naszej wolności. Wolność ta wyraża się nie tylko poprzez osobiste lub kolektywne starania na rzecz pokoju. Zawsze posiadamy jeszcze drugą broń, modlitwę (…) Ten Jezus, który w Wieczerniku żegnał się ze swymi uczniami, mówiąc: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam” (J 14,27) zmartwychwstał i żyje. Nadal obdarza pokojem dzięki temu nieustannemu ruchowi, przez który wciąż tchnie na uczniów i mówi: „Weźmijcie Ducha Świętego” (J 20,22) (s. 387-388).
Proszę Cię, Duchu Święty o to, bym umiał być poddany Tobie, bo tylko z tej postawy zrodzi się pokój w moim sercu. Pozwól mi zrozumieć, że prawdziwy pokój to stan zjednoczenia z Bogiem. Tylko wówczas, kiedy człowiek chce tego samego, co jego Stwórca, nie ma w nim miejsca na konflikty i napięcia, które powodują ból, frustrację i rozczarowanie.
Zabierz mi to, co nie pochodzi od Ciebie, a co jest prawdziwie moje: pychę, zazdrość, gniew oraz inne wady i grzechy. To one powodują rozłam, rodzą sprzeczne pragnienia, które prowadzą mnie do smutku i przygnębienia. Udziel mi pokory, żebym szukał tylko Ciebie we wszystkim i nie pragnął niczego innego poza Twoją wolą. Kiedy to osiągnę, będę się cieszył ze wszystkiego, co mnie spotyka, bo będę wiedział, że wszystko pochodzi od Ciebie.
Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu…  

DZIEŃ ÓSMY
18 maja – piątek
O słowa pełne Ducha Świętego

Potrzeba koniecznie, aby ogień Ducha Świętego wypełnił wszystkie słowa, które wychodzą z naszych ust. W przeciwnym razie będą to słowa pełne sensu, ale pozbawione mocy; oświecą lecz nie poruszą. W gruncie rzeczy będą to słowa ‘bezużyteczne’, a Jezus powiedział kiedyś: z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu (Mt 12,36) (…) By wypowiadać słowa skuteczne potrzebujemy Ducha Świętego (…) bez Ducha Świętego nie może istnieć autentyczne przepowiadanie i misja; że bez Niego nasze mówienie, zachęcanie, modlitwa, nauczanie, przepowiadanie są jałowe (s. 286-287). 
Duchu Święty, Ty wiesz ile słów wychodzi każdego dnia z moich ust. Niektóre są szkodliwe, inne obojętne, a jeszcze inne budujące… Przepraszam za wszystkie słowa niosące śmierć a nie życie, jak również za wszystkie słowa bezużyteczne. Proszę Cię, napełnij mnie tak, by moje słowa stały się „narzędziem miłości” – by pocieszały pociechą płynącą od Ciebie, umacniały Twoją mocą, wskazywały drogę oświeconą Twoim światłem… Proszę bym takie słowa wypowiadał zwłaszcza w mojej rodzinie – wychowując moje dzieci i porozumiewając się z moim współmałżonkiem oraz w innych moich relacjach.  
Niech moje słowa uzdrawiają a nie ranią, budują a nie burzą, pocieszają a nie martwią. Niech płyną zawsze z Twojej inspiracji i niech nigdy nie mówię sam od siebie, abym nie mówił na próżno.
Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu…

DZIEŃ DZIEWIĄTY
19 maja – sobota
O nieustanną nadzieję

Potrzebujemy nadziei, aby żyć i potrzebujemy Ducha Świętego, aby mieć nadzieję! (…) Mieć nadzieję - oto rzecz naprawdę trudna. To z czym nie mamy problemu, do czego jesteśmy skłonni, to utrata nadziei; to jest wielka pokusa. Kto nam pomoże w pokonaniu tej „pochyłości”? Duch Święty! Za pomocą jakiego rozumowania? Żadnego! Przez swoją zwykłą obecność, gdyż sam w sobie jest „obietnicą”. W tym tkwi Jego skuteczność. Kiedy On jest, nie można obyć się bez nadziei; co więcej – powie św. Paweł – nie można nie „obfitować w nadzieję” (s. 265).
Dziękuję Ci, Duchu Święty za wszystkie trudne sytuacje, które mogłem przejść niesiony Twoją nadzieją… Dziękuję, że dałeś mi wystarczająco dużo siły, bym mógł przeciwstawić się rozpaczy. Przepraszam za wszystkie momenty, gdy byłem jej bliski, a być może się w niej pogrążałem. Ty jesteś Panem życia! Proszę Cię, żebym zawsze miał w sercu nadzieję. Proszę o tę łaskę dla wszystkich moich bliskich. 
Pomóż mi zawierzyć Tobie do końca, abym nigdy nie polegał na sobie. Ile razy opieram się wyłącznie na własnych siłach, zdradzam brak nadziei, która wyraża się w zaufaniu Tobie. Przekonaj mnie wewnętrznie, że to Ty mnie prowadzisz i wspierasz, dajesz siły i pomagasz pokonać wszystkie przeciwności, które stoją na drodze do wypełnienia Twojej woli. Duchu Święty, Duchu Zmartwychwstałego, który ze śmierci przeszedł do życia, nieustannie działaj w nas i czyń z nas świadków i miłośników życia, które pochodzi od Ciebie!
Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu…

Pobierz nowennę w formacie PDF
 

udostępnij w social media