Uczennica i misjonarka


Większość z nas pamięta słynne słowa papieża Franciszka, które wypowiedział w 2016 r. w Krakowie podczas Światowych Dni Młodzieży, że jeśli chcemy zmieniać świat, powinniśmy wstać z wygodnej kanapy.  Każdy, kogo poruszyło słowo Boga, jest zaproszony do głoszenia Dobrej Nowiny. Taką postawę można nazwać byciem jednocześnie uczniem i misjonarzem. Założycielka Żywego Różańca i Dzieła Rozkrzewiania Wiary sługa Boża Paulina Jaricot już dwa wieki wcześniej rozpoznała tę dynamikę wiary i w zapiskach z czasów młodości zawarła podobny program formacyjny.

Pierwsze spotkanie z Jezusem

Paulina Jaricot w młodości przeżyła spotkanie z Jezusem, które odmieniło jej życie. Kazanie ks. Wurtza na temat próżności wywołało w niej pragnienie zmiany i przylgnięcia do Boga. Z jej pism z czasów młodości wyłania się obraz kilku etapów rozwoju duchowego.

Pierwszym z nich jest słuchanie Słowa Bożego. Paulina, rozważając życie Jezusa i Maryi, odkryła, że Matka Jezusa przez całe swoje życie pieczołowicie zbierała i zapamiętywała słowa swojego Syna. Stanowiły one dla Niej swego rodzaju pokarm duchowy i oparcie, szczególnie w trudnych sytuacjach. Słowo Chrystusa zapoczątkowuje spotkanie z Bogiem. Wiara rodzi się ze słuchania. Nie można poznać Jezusa, jeśli wcześniej nie usłyszy się Jego słowa pełnego miłości i miłosierdzia. Tylko głos Boży może zaprowadzić nas do Bożego ołtarza.

Eucharystia była dla Pauliny podstawowym filarem życia duchowego. Spotkanie z Chrystusem w Słowie Bożym zrodziło w niej pragnienie przebywania z Bogiem obecnym w jej sercu zwłaszcza podczas Komunii Świętej i trwania na adoracji Naj-świętszego Sakramentu. Od lat dziecięcych wiedziała, że Msza Święta jest doskonałą okazją do zjednoczenia z Bogiem, który wyraża podczas niej swoją najgłębszą miłość do człowieka.

Pragnęła codziennie przyjmować Komunię Świętą, aby stać się drugim Chrystusem. W swoich pismach przywołała słowa Jezusa: „Tak, moja córko, musisz wniknąć we wszystkie uczucia, jakie żywię względem mojego Ojca w Boskiej Eucharystii, abyś sama była żywą Eucharystią, która będzie Mnie uwielbiać, upokarzać się, unicestwiać na moją chwałę, tak jak Ja to czynię w moim sakramencie na chwałę mojego Ojca”.

Zmagania z miłością własną

Paulina Jaricot jednocześnie widziała swoje niedoskonałości i słabości. Bardzo pragnęła, aby Jezus uczynił jej serce własnym. W swoich zapiskach wyraziła pragnienie, aby już nie kochać siebie, nie pamiętać o sobie, ale wszystko oddać Jezusowi i pozwolić Mu na kierowanie jej życiem. Chciała wszystko poświęcić Mistrzowi. Miała świadomość, że „stary człowiek” będzie się jeszcze długo w niej odzywał i będzie musiała stoczyć wiele walk duchowych, ale miłość i tak zwycięży.

W innym miejscu swojego zeszytu duchowego zapisała następujące słowa: „Wyrzucałam sobie nawroty miłości własnej, które odczuwałam, spełniając najmniejsze uczynki dla naszego Pana Jezusa Chrystusa. Skarżyłam się na to Jego Sercu, a On mi powiedział: «Liczy się to, ile to razy skała wydała wodę na pustyni, ale nie liczy się, nawet nie zwraca się takiej samej uwagi na to, ile razy wydały ją źródła, ponieważ stale się z nich czerpie, nie powodując ich zmniejszenia»”. Pomimo jej nieustannych rozterek duchowych Jezus uspokajał ją i wskazywał na niebagatelne znaczenie drobnych gestów miłości. Miłosierdzie okazywane przez Boga stało się dla niej inspiracją do kochania innych ludzi i działań apostolskich.

Paulina Jaricot nie mogła zachować doświadczenia Boga tylko dla siebie. Od początku swojego nawrócenia pragnęła opowiadać o miłości Stwórcy nawet w najdalszych zakątkach świata. Warto tutaj wspomnieć o jej pragnieniu wyjazdu na misje do dalekich Chin. Miłość Boga przynaglała ją do trwania przy Nim i jednocześnie działania na Jego chwałę.

Apostolstwo z obfitości serca

Rozpoznała, że jej powołaniem jest służba w Kościele. Z tego powodu Dzieło Rozkrzewiania Wiary, Żywy Różaniec oraz działalność społeczna i charytatywna stały się dla niej okazją do wypełniania nakazów Boskiego Mistrza. Trwanie bowiem przy Najświętszym Sakramencie nie może być ucieczką od świata, ale powinno się stawać, jak w przypadku Pauliny, motorem działania. Paulina pragnęła, aby wszyscy, dzięki rozważaniu życia Jezusa i Maryi w Różańcu świętym, doświadczali takiej miłości, jaka rozpalała jej serce.

Korzyści z tych działań postrzegała nie tylko w porządku naturalnym, ale przede wszystkim widziała w nich okazję do głębszego zjednoczenia z Bogiem. Nie chodziło jedynie o bycie dobrym, życzliwym i – jak to się nierzadko mówi – „porządnym człowiekiem”. Ostatecznie niektórzy mogą tak to oceniać, ale płomień miłości Boga miał rozpalać serce uczennicy i misjonarki Jezusa. „Święty Kościele Boży, Matko moja, jakże cię umiłowałam! Cokolwiek się zdarzy, nigdy nie będę żałować, że od młodości żyłam tylko dla ciebie: miłując Jezusa Chrystusa, służąc Mu i sprawiając, by inni Go miłowali i Mu służyli. Co więcej, z tego powodu zaznałam prawdziwego szczęścia, jakiego człowiek może zakosztować na tej ziemi”.

Paulina Jaricot także dzisiaj powinna być dla nas inspiracją i wzorem, jak należy słuchać Jezusa, trwać przy Nim i jednocześnie stawać się Jego misjonarzem.

Czasami to będzie zaproszenie innych członków Żywego Różańca na konferencję duchową i wspólną adorację, innym razem akcja pomocy dla potrzebujących. Ważne, żeby było to odczytywane w kluczu miłości Boga do nas.

TEMAT DRUGIEGO ROKU NOWENNY

Duchowość sługi Bożej Pauliny M. Jaricot – założycielki Żywego Różańca i Dzieła

Rozkrzewiania Wiary.

ZADANIA NA MAJ

Postaram się znaleźć przynajmniej kwadrans na adorację Najświętszego Sakramentu. Jeśli nie mam takiej możliwości, poświęcę ten czas na osobistą modlitwę w domu.

Postaram się porozmawiać w róży różańcowej z braćmi i siostrami, czy i jak możemy się aktywniej zaangażować w życie wspólnoty parafialnej.

Ks. dr Łukasz Wiśniewski MIC dla Miesięcznika Różaniec.

udostępnij w social media


Zapisz się do newslettera!