Wiara i rozum
Ostatnie wieki w historii ludzkości były naznaczone ogromnym wzrostem wiedzy o świecie, o człowieku oraz rozwojem nauki i techniki. Badacze i naukowcy nieustannie starają się tworzyć nowe rozwiązania, które mają ułatwiać nam codzienne życie oraz dostarczać wszelkich rodzajów pomocy potrzebnej do zachowania zdrowia i dobrego samopoczucia. Z jednej strony nowe możliwości sprawiają, że mamy więcej czasu, który możemy przeznaczyć dla siebie oraz bliskich, ale patrząc z drugiej strony, dobrze wiemy, że nierzadko jest odwrotnie – powodują one, iż stronimy od głębokich relacji i spotkania z człowiekiem czy nawet z samym Bogiem. Rozwój nauki to pasmo odkryć – kiedyś, kilka wieków temu, były to odkrycia geograficzne, jako ludzkość poznawaliśmy kontynenty. Dzisiaj wielu myśli o odkryciach kosmicznych, nowych planetach, widząc w tym nowe możliwości rozwojowe dla ludzkości.
Pytania o sens życia
Kiedy pierwszy człowiek poleciał w kosmos, ktoś miał powiedzieć, że nie spotkał tam Boga. Te słowa obrazują pewien mechanizm, który stworzono kilka wieków temu, by wykorzystywać naukę, wiedzę i rozum do podważania sensu wiary, szukania dowodów na nieistnienie Boga. Wielu przez odkrycia naukowe chce pokazać, że Bóg nie jest człowiekowi potrzebny, że człowiek dzięki nauce i technologii może sam zaspokoić wszystkie swoje potrzeby. Doświadczenie pokazuje jednak, że nie jesteśmy samowystarczalni, że wykorzystanie dobrodziejstw nauki, choć pomaga nam w codziennym życiu, często ratując nasze zdrowie i wyręczając nas w wielu czynnościach, nie rozwiązuje wszystkich naszych problemów, bo nauka nie odpowiada na każde pytanie –szczególnie, kiedy pytamy o sens naszego istnienia.
Wielu pokornych naukowców mówi, że w swoich badaniach dochodzą do takiego momentu, w którym stwierdzają, iż spotykają się z tajemnicą, bo nie są w stanie zrozumieć złożoności wszystkich procesów zachodzących w świecie. Skomplikowany świat, który badają, oraz bogactwo natury otwierają ich nierzadko na Kogoś, kto w tak cudowny sposób stworzył nasz wszechświat. Jednak nie można ukrywać, że istnieje spór między wiarą a nauką. Nasuwa się pytanie, jak dalece jest przesadnie rozdmuchany, a w jakim stopniu prawdziwy. Wydaje się, że jak mówi ks. Michał Heller, wiara i nauka są ze sobą bardzo związane.
Gdy wiara nie jest oparta na nauce, bardzo łatwo może stać się zabobonem, bajką, mitem. Także dzisiaj wielu z nas brakuje dobrej katechezy i sprawdzonej wiedzy o wierze oraz Kościele, bo niekiedy zbyt szybko jesteśmy skłonni uwierzyć pseudoprorokom z internetu. W dzisiejszych czasach mamy wiele problemów z laicyzacją, ponieważ bardzo łatwo gubimy sens duchowości oraz pod płaszczem odrzucania wiary przyjmujemy różne przesądy.
Przenikanie się wiary i nauki
Nauka nie tylko zmienia nasz obraz świata, lecz także pokazuje nam, jak bardzo potrzebujemy Boga, który uporządkuje nasze życie. Jesteśmy zaproszeni do odkrywania, że obie sfery naszego życia (wiara i nauka) wzajemnie się uzupełniają. W Księdze Mądrości Syracha czytamy piękne słowa: „Szczęśliwy mąż, który się troszczy o mądrość i który rozumnie się zastanawia, który rozważa drogi jej w swym sercu i zastanawia się nad jej tajnikami. Wyjdź za nią jak tropiciel i na drogach jej przygotuj zasadzkę! Kto zaglądać będzie przez jej okna, kto słuchać przy jej drzwiach; kto zamieszka blisko jej domu i wbije kołek w jej ściany; kto postawi blisko niej swój namiot i zajmie miejsce w siedzibie szczęścia, umieści swe dzieci pod jej dachem i pod jej gałęziami będzie przebywał, tego zasłoni ona przed żarem, a on odpoczywać będzie w jej chwale” (Syr 14, 20-27).
Papież Jan Paweł II w encyklice Fides et ratio zwracał uwagę na dramat rozejścia się nauki i wiary. Pisał, że „w sferze badań przyrodniczych rozpowszechniła się stopniowo mentalność pozytywistyczna, która nie tylko zerwała wszelkie powiązania z chrześcijańską wizją świata, ale co ważniejsze zrezygnowała też z wszelkich odniesień do wizji metafizycznej i moralnej. W wyniku tego zaistniało niebezpieczeństwo, że niektórzy ludzie nauki, rezygnując z jakichkolwiek odniesień etycznych, nie stawiają już w centrum swej uwagi osoby ludzkiej i całości jej życia”.
Wzajemne przenikanie się wiary i nauki ma nam nieustanie przypominać podstawową prawdę o człowieku jako koronie stworzenia. Założycielka Żywego Różańca bł. Paulina Jaricot, żyjąca w czasach rozwoju nowych jak na ówczesne standardy technologii, dostrzegała, że pierwszymi, którzy cierpią z ich powodu, są pracownicy fabryk w Lyonie. Zwracała uwagę, że z naszego horyzontu nie może znikać drugi człowiek, bo on jest obrazem Boga. Celem naszego działania nie może być tylko zysk czy rozwój nauki i technologii, ale w centrum naszej uwagi musi stać godność człowieka.
Zaproszenie do wejścia w tajemnicę
Dzisiaj także bardzo potrzebujemy tego odniesienia do człowieka. Patrząc na naukę, na rozwój technologii, musimy pamiętać, że mają one służyć człowiekowi. Przestrzeń nauki powinna być także zaproszeniem do wejścia w tajemnicę, w sferę spotkania ze Stwórcą. Z drugiej strony, kiedy się modlimy, wkraczamy w tajemnicę Bożej obecności, Jego mądrości i piękna w świecie. Bóg nie przekracza praw natury, które sam stworzył. On pragnie być odkrywany, także przez zgłębianie złożoności świata.
Wiara i nauka mogą iść w parze, mogą nam pomagać docierać do tajemnicy. Słowa ze wspominanej encykliki papieża Polaka niech będą zwieńczeniem naszych rozważań – „Niech Stolica Mądrości będzie bezpiecznym portem dla tych, którzy uczynili swoje życie poszukiwaniem mądrości. Oby dążenie do mądrości, ostatecznego i właściwego celu każdej prawdziwej wiedzy, nie napotykało już żadnych przeszkód dzięki wstawiennictwu Tej, która rodząc Prawdę i zachowując ją w swoim sercu, na zawsze obdarzyła nią całą ludzkość”.
Punkt do refleksji
1. Pomodlę się, dziękując Bogu za badaczy i naukowców, za odkrycia, które pomagają mi w spotkaniach z Bogiem i z drugim człowiekiem.
ks. Łukasz Wiśniewski MIC