Zagrożenia duchowe w świetle Biblii - ks. prof. Waldemar Chrostowski


Słowo „zagrożenie” ma w języku polskim dwa znaczenia. Po pierwsze, oznacza stan psychiczny i duchowy, w którym człowiek nie ma poczucia pewności bądź oparcia, wskutek czego przeżywa wyniszczający go lęk i frustrację. Po drugie, opisuje sytuację groźną czy niebezpieczną dla życia lub zdrowia, która skutkuje strachem i brakiem poczucia bezpieczeństwa. Jedno i drugie, jak świadczy Pismo Święte, znajduje wyraz w sferze duchowej i ma związek z silnym kryzysem właściwych relacji z Bogiem. 

Brak poczucia pewności 
Wiara w języku hebrajskim jest określana jako ēmūnāh. To słowo, pochodzące od tego samego rdzenia, jaki rozpoznajemy w modlitewnym „Amen”, znaczy „stałość”, „wiarygodność”, „wierność” a także „uczciwość”. Wiara w Boga daje poczucie pewności, ponieważ Bóg jest niezmienny i stały, wiarygodny oraz zawsze wierny sobie i swoim obietnicom. Człowiek pozbawiony wiary w Boga szuka rozmaitych namiastek i parodii pewności, jaką daje wiara, wskutek czego przeciwieństwem religii jest nie tyle ateizm, ile wcale nie mniej zgubne przesądy i zabobony. Ktoś, kto się im poddaje, wystawia siebie i najbliższych na niepewność i strach przed mocami, których nie rozumie, ani nie może na nich bezpiecznie polegać. Kto nie wierzy w Boga, uwierzy we wszystko!
Jednak sama wiara w Boga nie wystarczy, ponieważ nie chroni człowieka od zagrożeń, które od niej odwodzą i mu szkodzą. Adam, pierwszy człowiek, o którym mowa w Biblii, nie tylko wierzył w Boga, lecz wiedział, że Bóg istnieje, a przecież nie uchroniło go to od nieposłuszeństwa przykazaniu „dającemu życie” i upadku. Biblia podkreśla konieczność przejścia od wiary w Boga do zawierzenia Bogu. Zawierzyć to stać po stronie Boga w każdej sytuacji i w każdym położeniu – w przekonaniu, że nigdy nie opuszcza On tych, którzy Mu bezgranicznie ufają. Wiara, a także ufność jako córka nadziei, to cnoty, których najpiękniejszym owocem jest miłość. Dlatego nawet wtedy, kiedy złe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom, trwają oni przy Bogu, osiągając pewność, że każdy, kto Mu ufa, nigdy nie jest sam.
To, co dobre, ukazuje się jako łaska i znak Bożej dobroci wówczas, gdy Bóg stanowi trwały fundament i nadrzędny cel ludzkiego życia. To, co złe i szkodliwe, nie zniszczy ani nie zniewoli człowieka, gdy wołając do Boga, otwiera się na Jego miłosierdzie i skuteczną pomoc. Staropolskie przysłowie, które streszcza mądrość biblijną, głosi: „Bez Boga ani do proga”. Zerwanie więzi z Bogiem oraz ich brak stanowią największe i najbardziej niszczycielskie duchowe zagrożenie człowieka. Prawdziwa wiara nie poprzestaje na przyjęciu określonych prawd doktrynalnych i moralnych, lecz obdarza Boga pełnym zaufaniem. U jej początków stoi Abraham, „ojciec wierzących”, który uwierzywszy Bogu, ufnie poszedł za Jego głosem, osiągając pewność, która uchroniła go przed zwątpieniem i najbardziej tragiczną samotnością – samotnością bez Boga.

Brak poczucia bezpieczeństwa
Każdy człowiek potrzebuje w życiu oparcia. Pochodzi ono z różnych źródeł, lecz najcenniejsze jest to, jakie zapewnia przekonanie, że jest się kochanym. Gdy tego brakuje, narasta poczucie zagrożenia i wyobcowania. Nie ustępuje ono, a często się wzmaga, nawet wtedy, gdy zostały zabezpieczone wystarczające środki materialne. Ich nadmiar może skutkować odsuwaniem od siebie myśli o sensie życia i uśmierzaniem wyrzutów sumienia. Do takiej sytuacji nawiązał Jezus w jednej ze swoich przypowieści, ukazując bogacza, który zgromadziwszy wielki majątek, nie liczył się z tym, że może z niego nawet nie mieć możliwości skorzystać: „jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?” (Łk 12,20).
Wiara w Boga, przeżywana jako pełne zawierzenie Bogu, obejmuje teraźniejszość i przyszłość. Snując rozmaite plany życiowe, człowiek pragnie wiedzieć, że mają sens i wpisują się w program, dzięki któremu życie staje się bogatsze i wartościowe. Nie jest tak wtedy, gdy wdziera się w nie zło i grzech. Dając im wewnętrzne przyzwolenie, człowiek staje się niewolnikiem grzechu. Biblia przedstawia grzech jako ogromne zagrożenie duchowe, które upokarza człowieka i wystawia go na ciężką próbę egzystencji bez Boga lub przeciwko Bogu. Szkodząc ufnemu zawierzeniu Bogu, grzech – jeżeli nie doczeka się opamiętania i nawrócenia – utrudnia, albo wręcz uniemożliwia, skorzystanie z Jego miłości. Gdy perwersyjnie nią gardzi i ją odrzuca, staje się grzechem przeciwko Duchowi Świętemu, który nie pozwala skorzystać z daru przebaczenia ofiarowanego przez Boga.
Dobre życie jest drogą prowadzącą do szczęścia, natomiast grzech i zepsucie skutkują nieszczęściem. Łudząc fałszywymi mirażami swobody, odbierają człowiekowi wolność i odwracają od szukania i pragnienia tego, co dla niego naprawdę dobre. Pozbawiają mocy zakorzenionej w Bogu oraz w tych ludziach, którzy są narzędziami Jego dobroci. Na gruncie bezgranicznego zawierzenia Bogu rodzi się i umacnia oparcie, które daje człowiekowi siłę na czas przeciwności i pociechę na czas utrapień. Niezwykle szkodliwym zagrożeniem duchowym jest poleganie wyłącznie na sobie, pokusa samowystarczalności i grzeszna pycha jako nieuchronne następstwa braku, bądź utraty, zawierzenia Bogu. Z nich wyrasta samotność połączona z beznadzieją, która otacza człowieka jak ciemność, w której nie widać drogi wyjścia ani ocalenia.
Wiara, otwierając człowieka na Boga, jest łaską. Aby sprostać zagrożeniom duchowym musi być żywa i silna, zdolna pokonać wszystkie przeciwności, oraz znajdować potwierdzenie w uczynkach. Chrześcijanie jako wyznawcy Boga, który objawił siebie w Jezusie Chrystusie, powinni często powtarzać prośbę Jego uczniów: „Panie, przymnóż nam wiary” (Łk 17,5). Taka postawa wymaga pokory, będącej owocem ufności i odwagi. Pomagając poznaniu siebie zgodnie z prawdą, zapobiega zwątpieniu i zniechęceniu oraz broni przed zagrożeniami, które w sytuacji zamętu niosą groźbę osłabienia i utraty duchowych mocy.

ks. prof. Waldemar Chrostowski
Zobacz: Z Niepokalaną (Zima 4, nr 96, 2018, s. 6-8) Tutaj        

udostępnij w social media