Zanim wyślę…
W naszych comiesięcznych konferencjach wiele razy zwracaliśmy uwagę na to, że klasyczny podział na twórcę i odbiorcę treści już dawno się zdezaktualizował. Odbiorca mediów – czyli ten, kto tylko słucha, ogląda, czyta i przyjmuje to, co przygotowali inni – może dzisiaj w ciągu kilku sekund stać się jednocześnie twórcą, który publikuje zdjęcia, komentarze, opinie, udostępniając cytaty lub filmiki. Wielu z nas nie uświadamia sobie odpowiedzialności, jaka spoczywa na nas z tego tytułu. Słowo zarówno wypowiedziane, jak i opublikowane w formie postu w mediach społecznościowych, ma moc nie tylko budowania, lecz także niszczenia relacji.
Odpowiedzialność za słowo
Niejednokrotnie nie zdajemy sobie sprawy z tego, że nawet kilka – wydawałoby się – mało znaczących zdań opublikowanych przez nas w internecie może dotrzeć do setek, a czasem tysięcy osób. Może też wpływać na ich codzienne wybory, a jeśli sytuacja się powtarza – konsekwentnie zmieniać ich życie, i to zarówno na lepsze, jak i niestety na gorsze. Pamiętajmy więc, że choć zmienił się świat komunikacji i sposób przekazu, nie zmieniła się nasza odpowiedzialność za słowo.
Papież Franciszek w Orędziu na LVII Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu w 2023 r. napisał, że „aby móc komunikować się prawdziwie w miłości, należy oczyścić swoje serce. Jedynie słuchając i mówiąc z czystym sercem, możemy zobaczyć więcej niż tylko to, co widać na zewnątrz i przezwyciężyć nieokreślony hałas, który także w sferze informacji utrudnia nam rozeznawanie w złożoności świata, w którym żyjemy. Wezwanie do mówienia z sercem stanowi radykalny wymóg w naszych czasach, tak bardzo skłonnych do obojętności i oburzenia, czasem nawet na podstawie dezinformacji, która fałszuje prawdę i nią manipuluje”. Papież zwraca uwagę na to, że umiejętność krytycznego myślenia, roztropność i pokora wobec słowa oraz poznanie drugiego człowieka pozwalają odpowiedzialnie się komunikować w dzisiejszym świecie pełnym kłamstwa i nienawiści. Dbanie o własne sumienie, o rozwój wiary i wiedzy religijnej oraz o życie w łasce uczy nas umiejętności dobrej komunikacji, która prowadzi do spotkania z Bogiem i człowiekiem.
Najpierw ocenić sytuację
Wychowanie do odpowiedzialnego korzystania z mediów zaczyna się od świadomości, że każde słowo ma znaczenie. W świecie cyfrowym nic nie znika – nawet usunięty komentarz często nadal funkcjonuje w sieci i może kogoś zranić, ośmieszyć lub zgorszyć. Mimo że ktoś usunie gorszący filmik, on niejednokrotnie dalej krąży w sieci, bo już został „puszczony w obieg”. Może to kogoś zdziwi, ale de facto nie mamy pełnej kontroli nawet nad własnymi zdjęciami i filmami zapisanymi w pamięci swojego smartfona. Dane te są bowiem powiązane z niejedną aplikacją działającą również w tzw. chmurze.
Dlatego św. Paweł pisał: „Mowa wasza, zawsze miła, niech będzie przyprawiona solą, tak byście wiedzieli, jak należy każdemu odpowiadać” (Kol 4,6). Dojrzała obecność w sieci polega nie tylko na biegłości technicznej, której nierzadko nam nie brakuje, lecz także na formacji serca. Kiedy publikuję, przekazuję coś z siebie – swoje wartości, przekonania, wiarę. Im usilniej uczę się szacunku i miłości, tym bardziej moja komunikacja będzie życzliwa i serdeczna. Taka postawa uczy, że nie powinniśmy „zalewać” swoich bliskich treściami religijnymi zaraz po ich otrzymaniu. Najpierw sami powinniśmy wybrać to, co nas interesuje, następnie to przemyśleć, przeżyć
i dopiero wtedy ewentualnie wysyłać dalej, traktując jak dawanie świadectwa.
Rozpoznać adresata
Internet, media społecznościowe, telefon – to tylko narzędzia. Od naszej dojrzałości zależy, czy staną się środkami ewangelizacji, czy budowania murów i podziałów. Czy staną się źródłem życzliwości, czy hejtu. Dzisiaj każdy wierzący ma szansę być w pewnym sensie „cyfrowym misjonarzem” – człowiekiem, który najpierw przez życzliwy sposób komunikacji, a następnie przez swoje przemyślane posty, zdjęcia, słowa niesie światło, a nie zamęt. Nauka świadomego korzystania z wolności to także ćwiczenie się w przyjmowaniu odpowiedzialności za słowo. Zaczynamy wtedy rozumieć, że nie o ilość treści chodzi w naszym głoszeniu, ale najpierw o ich osobiste przeżycie, a następnie rozpoznanie potencjalnego adresata i zorientowanie się, jaki przekaz jest w stanie przyjąć. Czasami wydaje się, że w sieci jesteśmy anonimowi i wystarczy ukryć się za jakimś pseudonimem, by bezkarnie publikować mierne posty. To jednak tylko złudzenie, bo w praktyce zostawiamy po sobie bardzo dużo cyfrowych śladów. Nie chodzi zatem o działanie
w lęku, że ktoś odkryje, kim jesteśmy, ale o mądrość w komentowaniu, roztropność w publikowaniu czy wysyłaniu dalej treści, które nam się spodobały.
Kościół wielokrotnie podkreślał, że wychowanie w dziedzinie korzystania z mediów to nie luksus, ale obowiązek. Już w czasach Soboru Watykańskiego II zwracał uwagę na tę potrzebę, ponieważ – jak wszystkiego w życiu – rozeznawania, dialogu i odpowiedzialności za słowo też trzeba się uczyć. Nie chodzi o „ładne posty”, ale o kulturę słowa, styl dialogu, świadectwo wiary, która rodzi się ze spotkania z Jezusem. W świecie, w którym każdy może publikować, tworzenie treści staje się moralnym zadaniem. Dojrzałość w mediach to także pokora wobec wpływu, jaki wywieramy. Czasem nawet nieświadomie stajemy się dla innych autorytetem. Kiedy ktoś widzi nasz komentarz, słyszy nasze świadectwo, czyta nasze słowa – tworzy sobie na tej podstawie obraz Kościoła. Dlatego każde nasze działanie w przestrzeni cyfrowej może być aktem ewangelizacji lub jej zaprzeczeniem.
Dać dobry przykład
Papież Leon XIV w przemówieniu do ludzi mediów najpierw zacytował św. Augustyna: „Żyjmy dobrze, a czasy będą dobre. To my jesteśmy czasami” (Kazanie 311). Przypomniał zatem, że to my kształtujemy rzeczywistość, w której żyjemy. Następnie dodał, że nasze czasy „stanowią wyzwanie dla nas wszystkich, przed którym nie powinniśmy uciekać. Przeciwnie, wymagają one od każdego z nas, niezależnie od pełnionej funkcji i sprawowanej posługi, aby nie ulegać przeciętności”. Kształtowanie postaw odpowiedzialności za publikowane w sieci treści to wyzwanie dla każdego z nas – nie tylko dla tych, którzy je tworzą, ale przede wszystkim dla tych, którzy je później udostępniają innym. Dzisiaj przez własne wybory odnośnie do tego, co oglądamy, czytamy i czego słuchamy, kształtujemy postawy, które procentują w wychowywaniu innych do odpowiedzialnego korzystania z mediów.
Punkty do refleksji
1. Czy mam świadomość, że to, co publikuję, wpływa na innych?
2. W jaki sposób uczę siebie i innych mądrego korzystania z mediów?
ks. dr Łukasz Wiśniewski MIC