Zaufani ludzie Kościoła


Będąc w Kościele, niejednokrotnie spotykamy się z trudnymi do przyjęcia reakcjami otoczenia – z krytyką, a może też niekiedy z lekceważeniem. Jak podchodzimy do tych sytuacji?

Kilka miesięcy temu zostałem zaproszony do jednej z mariańskich parafii, aby wygłosić konferencję o życiu i charyzmacie bł. Pauliny Jaricot. Po uroczystościach w kościele było przewidziane spotkanie z Żywym Różańcem (ŻR) przy kawie, herbacie i ciastku. W czasie agapy kilka osób przyszło do mnie z podziękowaniem za to, że w końcu głośno powiedziałem, iż nie akceptuję określenia „kółka różańcowe”, ponieważ bardziej pierwotne i właściwe jest określenie róże ŻR. Uważam, że słowo „kółka”, choć było w historii odnoszone do dzieła założonego przez bł. Paulinę, bardziej pasuje dzisiaj do dziecięcego roweru, a czasami niestety wpływa na lekceważące traktowanie osób zaangażowanych w ŻR. 

Potrzeba miłości zakorzenionej w Bogu
Bł. Paulina pisała tak o natchnieniu, które Bóg złożył w jej sercu: „Nienasycone pragnienie poznania Boga i ogromna potrzeba, by kochać, kazało mi pragnąć także działania na Jego chwałę. Chciałam dołożyć moją cegiełkę do chwały Kościoła”. Założycielka ŻR, zakładając nowe dzieło, chciała wyraźnie zharmonizować dwie ewangeliczne postawy Marii i Marty. Odkryła na modlitwie, że postawa kontemplacji i słuchania jest fundamentalna, ale powinna prowadzić do określonego działania apostolskiego. 
Zalecała, aby osoby należące do pierwszych „piętnastek” każdego dnia modliły się jedną tajemnicą różańcową, kontemplowały tajemnice życia Jezusa i Maryi, ale jednocześnie ofiarnie szukały kolejnych osób, które można by było zaangażować w dzieło, zbierały fundusze na promocję literatury religijnej i wsparcie misji. Kiedy w ten sposób spojrzymy na ŻR, zauważymy, że nie jest to jedynie grupka ludzi, którzy „odmawiają Zdrowaśki”. Dlatego krzywdzące jest to określenie, którego często z przyzwyczajenia i wygody używamy.
Kolejnym znakiem godności ŻR był proces rozeznawania dzieła przez bł. Paulinę Jaricot. Kiedy otrzymała natchnienie do założenia nowego dzieła, od razu starała się je skonsultować ze spowiednikiem i kierownikiem duchowym. Miała wewnętrzne przekonanie, że choćby był to najlepszy pomysł, ale nie zostanie potwierdzony przez Boga ustami kierownika duchowego, nie należy go realizować. Kiedy dzieło zaczęło się rozrastać i coraz więcej ludzi angażowało się w modlitwę i apostolat, jego Założycielka rozpoczęła starania o zatwierdzenie ŻR przez biskupa. 

Dynamiczny rozwój
Tak pisała w jednym z listów o dynamicznie rozwijającym się ŻR: „Piętnastki mnożą się z niewiarygodną szybkością we Włoszech, Szwajcarii, Belgii, Anglii i w niektórych krajach Ameryki, zwłaszcza w Kanadzie. Żywy Różaniec zapuścił korzenie aż po Indie. Staramy się o wprowadzenie go w Afryce. Słyszę, że w Kolumbii zrzeszenie to tak bardzo się rozpowszechnia, że trudno zliczyć tych, którzy do niego należą”. 
Jej głębokie przekonanie, że w Kościele nie można działać na własną rękę, a w zgodzie z wolą Bożą, owocowało tym, że kiedy dzieło rozpowszechniło się na całym świecie, ona starała się o zatwierdzenie go przez Stolicę Apostolską. Otrzymała je 27 stycznia 1832 r. od papieża Grzegorza XVI, który w liście apostolskim Benedicentes zatwierdził Stowarzyszenie Żywy Różaniec i nadał mu liczne odpusty. Z kolei Pius IX w 1877 r. w liście apostolskim Quod iure haereditario ustanowił zasady organizacyjne stowarzyszenia. Następni papieże podkreślali znaczenie modlitwy różańcowej i zachęcali do rozpowszechniania ŻR.
Droga niezwykłej pokory bł. Pauliny jest znakiem dla nas, jak rozeznawać dzieła w Kościele. Dzisiaj łatwo o zagubienie. Możemy bez trudu znaleźć w Internecie wierzących, którzy rzekomo mają objawienia. Można spotkać nawet osoby duchowne, które z jednej strony wykazują się wyjątkowym darem głoszenia, ale kiedy poszukamy głębiej, okazuje się, że działają na własną rękę, obok Kościoła, bez wyraźnego potwierdzenia od biskupa czy papieża, a nierzadko wbrew nim. Wiele osób ulega tej pokusie pójścia na skróty, zauroczenia się słowom „samozwańczych proroków”. Bł. Paulina Jaricot wskazuje nam drogę nieustannego poddawania własnych pomysłów pod osąd wspólnoty wierzących. W tym tkwi siła i moc Kościoła. Droga rozeznawania i papieskie zatwierdzenia dają pewność wypełniania woli Bożej. A zachęta Ojca Świętego do rozpowszechniania dzieła są wyrazem ogromnego zaufania Kościoła i godności członków ŻR. 

Odpowiedzialność za Kościół
ŻR jest zaproszony przez papieża do modlitwy w intencjach, które on szczególnie poleca. Ojciec Święty rozeznaje potrzeby wspólnoty wierzących na całym świecie i włącza nas do współodpowiedzialności za Kościół. Osoby z ŻR są jakby „modlitewną gwardią przyboczną” papieża. Niech słowa Założycielki będą dla nas źródłem radości i wzmacniają naszą gorliwość: „Jako godna sługa Jezusa i Maryi, posłuszne dziecko Kościoła rzymskiego, który jest atakowany ze wszystkich stron, usłyszysz głos naszej Królowej, która Cię wzywa do swego tronu; wpiszesz się do grona Jej sług, a wraz z Nią będzie nam dane zwyciężyć piekło. Otoczmy nasze umysły i serca różańcem jak puklerzem nie do przebicia; niech nas zjednoczy ściślej niż kiedykolwiek miłością Jezusa Chrystusa”.  


Punkty do refleksji     
1. Jak często uświadamiam sobie wielką godność bycia częścią ŻR?
2. W jaki sposób realizuję wymiar apostolski wspólnoty ŻR w swoim otoczeniu?

Ks. dr Łukasz Wiśniewski MIC

udostępnij w social media


Zapisz się do newslettera!
* pole wymagane