Najpilniejsze potrzeby


Przekaż ofiarę na dzieła miłosierdzia misjonarzy mariańskich

„Działalność misyjna nie jest czymś dodanym do życia chrześcijańskiego, jakby to była ozdoba, lecz przeciwnie, znajduje się w samym sercu wiary” – Papież Franciszek

Pomóż dzieciom z Kamerunu

- zapewnij dzieciom posiłki, edukację i opiekę medyczną

Mohylów Podolski

- z łaski Bożej i niczego więcej...

Borysów

- pomóż katolikom z Kresów dawnej Rzeczpospolitej

Pomóż dzieciom z Kamerunu - zapewnij dzieciom posiłki, edukację i opiekę medyczną



Jak żyją dzieci w Kamerunie? 
Niektóre muszą zmagać się z problemami, które przerastają ich możliwości i z którymi nie poradziliby sobie nawet dorośli. Wychowują się w biedzie, szczególnie dotkliwej w rodzinach wielodzietnych. 
Marie (8 lat) – dziewczynka bardzo często choruje. Nie rozumie, dlaczego inne dzieci korzystają z pomocy lekarza, a ona nigdy nie była w przychodni zdrowia. Przyczyna jest bardzo smutna: w Kamerunie opieka zdrowotna jest płatna. Nie ma możliwości leczenia się za darmo.
Florrence (4 latka) – uciekła z rodzicami na południe Kamerunu. Północ kraju jest niebezpieczna dla katolików, zamieszkują ją głównie muzułmanie, chcący wprowadzić prawo szariatu. Często dochodzi do zamieszek i zamachów. Florrence jest zbyt mała, aby zrozumieć, dlaczego rodzina porzuciła wszystko, co miała i obecnie mieszka w skrajnej nędzy.
Arsen (10 lat) – nie chodzi do szkoły, bo nie ma książek, mundurka, butów i… czasu. Musi pracować.
Bien (5 lat) – jego rodzina uciekła z anglojęzycznego regionu Kamerunu przy granicy z Nigerią, gdzie od lat dochodzi do zamieszek na tle niepodległościowym. Chłopiec nie rozumie, dlaczego nie może odwiedzać krewnych i kolegów, za którymi tęskni.
Ives (6 lat) – w jego rodzinie pojawiła się bieda i głód. Chłopiec nie wie dlaczego, skoro jego rodzice pracują na plantacjach. Nie wie, że ostatnio ceny skupu spadły o połowę, bo władze muszą utrzymać wojsko, które stara się wprowadzić w kraju porządek i powstrzymać zamieszki. 

Jak wygląda posługa misjonarzy mariańskich w Kamerunie? 
Księża Marianie przybyli do Kamerunu w 1999 roku. W parafii w Minkamie dożywiają dzieci z najuboższych rodzin i w miarę możliwości starają się pokryć koszty leczenia i edukacji najbiedniejszych maluchów. W 2017 roku w Minkamie, dzięki wsparciu Darczyńców z Polski, udało się otworzyć dom duszpasterski dla dzieci i młodzieży, który zarazem pełni funkcję placówki charytatywnej. Posługa w Kamerunie jest szczególnie trudna z uwagi na napiętą sytuację w kraju, agresywny stosunek muzułmanów do katolików na północy kraju oraz ryzyko chorób tropikalnych. Ks. Krzysztof Pazio, marianin, proboszcz parafii w Minkamie, od przyjazdu do Afryki dziewiętnaście razy chorował na malarię. 

Co jest potrzebne kameruńskim maluchom?
Przede wszystkim: regularne posiłki, edukacja i opieka zdrowotna. Każda z tych rzeczy kosztuje, a wielu rodzin nie stać na to, aby zapłacić za kształcenie, czy leczenie swych dzieci. 

Droga Siostro, Drogi Bracie w Chrystusie Panu,
prosimy Cię pomóż dzieciom z Kamerunu! 
Zapewniamy, że Twoje wsparcie przyniesie piękne owoce.
 


Ofiary prosimy wpłacać na konto:
Centrum Pomocników Mariańskich
Bank Pekao S.A. VII O/Warszawa  
60 1240 1109 1111 0010 7752 5847
z dopiskiem: Pomagam dzieciom z Kamerunu  

Bóg zapłać za hojność! 
59 zł
Tyle kosztują obiady dla dziecka na cały miesiąc.
386 zł
Wystarczy, aby sfinansować wszystkie koszty półrocznej nauki dziecka z ubogiej rodziny.
193 zł
Tyle kosztuje wyleczenie dziecka z malarii z pobytem w szpitalu i podaniem kroplówki.

Mohylów Podolski - z łaski Bożej i niczego więcej...

Ta historia zaczęła się w 1922 r. na Kresach, gdzie przyszła na świat pewna niezwykła Polka. NKWD rozstrzelało jej rodziców za posiadanie książeczki do nabożeństwa. Cudem przeżyła wielki głód na Ukrainie, II Wojnę Światową i wywiezienie na przymusowe roboty do Niemiec. Wróciła na Kresy, gdzie wyszła za mąż i urodziła pięcioro dzieci. Doświadczyła potwornych prześladowań katolików w czasach rządów Stalina. Nauczyła się na pamięć litanii do Matki Bożej, aby móc przekazać jej treść dzieciom. Własnoręcznie robiła różańce z groszku i fasoli. Zawieszała je w kuchni, nad okapem, aby „udawały” produkty na zupę. Po śmierci Stalina, co niedziela chodziła pieszo do kościoła ze swoim synkiem Pawełkiem, a było to prawie 20 kilometrów w jedną stronę.



Minęło wiele lat...

Chłopiec prowadzony za rękę do kościoła dziś jest marianinem. To ks. Paweł Gryszak, dziś proboszcz parafii w Mohylowie Podolskim na granicy Ukrainy i Mołdawii.

W 1937 r. NKWD wysadziło świątynie w Mohylowie  w powietrze i wymordowało wielu parafian. Po upadku komunizmu Księża Marianie w Mohylowie sprawowali posługę na stosie gruzów i ruin. Ks. Paweł, postanowił ponownie wybudować kościół. Wbrew wszystkiemu, bez pieniędzy, od lat stawia świątynię, jak sam twierdzi: „z łaski Bożej i niczego więcej”.



Wierni żyją tu bardzo skromnie, wielu boryka się z biedą. Nie mogąc ofiarować pieniędzy, postanowili oddać parafii swój czas i pracę. Mężczyźni, kobiety, a nawet starsze dzieci, przynoszą cegły pozyskane z rozbiórek innych budynków, kopią doły, wywożą ziemię. Parafianom pomagają rodzeni bracia ks. Pawła, z zawodu murarze. Ich niesamowity zapał i trud przyniósł owoce, które na ludzki rozum wydają się niemożliwe. Ludziom udało się odbudować ponad połowę kościoła.

Wnętrze to plątanina rusztowań, zlepek cegieł z rozbiórki, krzyż postawiony przez ks. Pawła, jako znak zwycięstwa Bożej Opatrzności. Setki ludzi gorąco wierzy w to, że odbudowanie kościoła na Kresach to pobłogosławione przez Pana Boga dzieło.

Parafianie w Mohylowie oraz ks. Paweł Gryszak obiecali otoczyć Darczyńców specjalną modlitwą:


Wszyscy gorąco proszą Was, Kochani Bracia i Siostry, o modlitwę i jałmużnę.

Bez pieniędzy nic więcej nie zrobią, gdyż niektórych materiałów nie da się pozyskać z rozbiórki.
 
Bóg zapłać za hojność!
24
Tyle kosztuje metr kwadratowy ocieplenia śnian, dzięki któremu wierni nie będą marzli zimą.
359
Wystarczy na zakup materiałów i położenia metra kwadratowego podłogi.
152
Tyle kosztuje trzydzieści metrów kabla elektrycznego, dzięki któremu do kościoła podłączymy prąd i oświetlenie.

Borysów - pomóż katolikom z Kresów dawnej Rzeczpospolitej

Borysów – parafia inna niż wszystkie

Parafia w Borysowie nie przypomina żadnej innej parafii, którą kiedykolwiek odwiedziliście.

  • Kiedy marianie przybyli do Borysowa, 90% mieszkańców miasta stanowili ateiści.
  • Jeden ksiądz – marianin Józef Pietuszko nawrócił i ochrzcił 3000 osób.
  • Dziś w Borysowie działa 12 wspólnot, które z braku miejsca spotykają się na modlitwę w piwnicy.
  • Do 2018 roku księża mieszkali i pracowali w budynku grożącym zawaleniem, który każdego dnia remontowali „domowymi sposobami”.
  • W czasie deszczu woda lała się do środka, zimą zamarzała w szklankach i kubkach.
  • Obecnie kapłani śpią na strychu nad kościołem, do którego wchodzą po drabinie z zakrystii.
  • W Borysowie z braku miejsca dwanaście wspólnot spotyka się na modlitwie w piwnicy.
  • Najbiedniejsi parafianie składają ofiary mszalne w postaci torby ziemniaków.
  • Po Mszy świętej kapłani przebierali się w ubrania robocze, brali łopaty i kopali dół pod fundamenty nowego domu misyjnego, aby nie narazić Darczyńców na koszty, których mogli uniknąć dzięki własnej pracy.


Historia budowy nowego domu misyjnego w Borysowie

Tak w 2017 roku wyglądał klasztor i dom misyjny w Borysowie. Po pożarze księża łatali dziury dyktą.

Przedsionek spłonął, dach przeciekał, budynku nie dało się ogrzać:


W marcu 2018 roku rozebrano te ściany, które nie zawaliły się same:      

 

W czerwcu, na uprzątniętym placu, rozpoczęto budowę nowego domu:


Zdjęcia i relację z budowy w Borysowie można obejrzeć tutaj - relacja z budowy w Borysowie
Prosimy o chwilę cierpliwości przy pobieraniu pliku.



Ks. Paweł Padmyszanin MIC, proboszcz z Borysowa: 

Każda cegła w murze nowego domu misyjnego jest dla nas świadectwem miłosierdzia. Każdą postawiliśmy dzięki hojności Darczyńców z Polski. Z potrzeby serca modlimy się za Was codziennie. Gorąco wierzymy, że w nowym domu misyjnym oddamy Panu chwałę. Urządzimy w nim salę katechetyczną dla dzieci, miejsce ewangelizacji i spotkań dwunastu wspólnot z naszej parafii. Tu będzie działać Legion Maryi, tu będziemy organizować kursy „Wprowadzenia do chrześcijaństwa” i tu będziemy prowadzić naszych parafian do zbawienia.


Skutki komunizmu

Mieszkańcy wielu krajów boleśnie odczuli destrukcyjne skutki komunizmu w wymiarze duchowym, intelektualnym i ekonomicznym. Pamiętajmy, że Polska – nasza Ojczyzna – również ucierpiała. Nasi kapłani ginęli śmiercią męczeńską, a tysiące ludzie spętanych okowami reżimu doświadczyło prześladowań, represji i nie mogło swobodnie wyznawać swej wiary. Sytuacja na Białorusi nie ustabilizowała się do dziś. Parafia w Borysowie wciąż leczy rany po komunizmie. Wierni z Borysowa do dziś borykają się z tym, z czym nasza Ojczyzna poradziła sobie wiele lat temu.

Ks. Paweł Padmyszanin MIC, proboszcz z Borysowa:

Nasi parafianie żyją bardzo skromnie, wręcz ubogo. Niektórzy nie mają prądu, inni bieżącej wody. Ledwo starcza im pieniędzy na elementarne potrzeby. Najgorsza sytuacja miała miejsce w czasach komunizmu. Dochodziło wtedy do niewyobrażalnych dramatów. Z powodu nędzy matki same oddawały dzieci do placówek opiekuńczych, aby zapewnić im wyżywienie. Wolały nigdy więcej nie widzieć swojego dziecka niż skazywać je na głód.

Ks. Wital Daniłowicz MIC, kapłan z Borysowa:

Pomagamy ludziom w biedzie finansowej, ale przede wszystkim musimy pomóc im wydostać się z biedy duchowej. Komunizm dokonał strasznego spustoszenia. W naszej parafii dzieci przygotowujące się do Pierwszej Komunii Świętej często pełnią rolę katechetów dla swoich babć i dziadków, które w czasach komunizmu nie mogły chodzić na religię.


Polskie ślady w Borysowie

Na starych grobach w Borysowie ostały się napisy w języku polskim: „Tu spoczywają polskie dzieci Stanisław, Zofia i Anna”, „Pokój Twojej duszy, kochana mamo”. Stacje drogi krzyżowej w kościele zostały podpisane po polsku. Po II rozbiorze Polski Borysów został włączony do Imperium Rosyjskiego. Po I wojnie światowej miasto, podobnie jak znaczna część byłych terenów Rzeczpospolitej na Wschodzie, ponownie zostało odebrane Polsce i dostało się we władanie bolszewików.

Katolicy o polskim pochodzeniu byli jedną z najbardziej prześladowanych grup społecznych. Doświadczyli licznych przesiedleń, konfiskaty majątków, zesłań do łagrów, pokazowych procesów i licznych okrucieństw. Wielu wiernych z parafii w Borysowie ma polskie korzenie i straciło w wyniku represji kogoś z najbliższej rodziny.


Kochany Bracie, Kochana Siostro w Chrystusie Panu,
pomóż ukończyć budowę nowego domu misyjnego w Borysowie!


Ofiary dla parafii w Borysowie prosimy wpłacać na konto:
Centrum Pomocników Mariańskich
Bank Pekao S.A. VII O/Warszawa  
60 1240 1109 1111 0010 7752 5847
z dopiskiem: Pomoc dla Borysowa

Bóg zapłać za hojność!
32 zł
tyle kosztuje metr bieżący rury do centralnego ogrzewania. W nowym domu misyjnym musimy położyć 676 metrów rur.
85 zł
tyle kosztuje postawienia jednego metra² ściany działowej. Musimy postawić prawie 300 metrów² ścian działowych, aby w domu misyjnym stworzyć miejsce do modlitwy, mieszkania i punkt Caritas.
348 zł
tyle kosztuje metr bieżący schodów do budynku. Musimy zamontować 16 metrów schodów.
262 zł
tyle kosztuje pomalowanie ścian w salce katechetycznej dla dzieci, w której maluchy będą przygotowywać się do pierwszej Komunii Świętej i uczęszczać na lekcje religii.


Partnerzy