Najpilniejsze potrzeby


Najpilniejsze potrzeby

Prosimy, wybierz obszar najbliższy Twojemu sercu:

Pomóż dzieciom

z indyjskich dzielnic nędzy

Dożywianie dzieci

gradobicie w Rwandzie zniszczyło plony

Dom opieki w Gródku

dla bezdomnych, starszych osób

Pomóż dzieciom z indyjskich dzielnic nędzy

Czy w Indiach jest bieda?

Zdecydowanie w Indiach istnieje bieda. Święta Matka Teresa z Kalkuty była jedną z pierwszych osób, które otwarcie opowiedziały światu o skali ubóstwa w Indiach, bezdomności dzieci i nieludzkich warunkach życia w dzielnicach nędzy. Jednak niektóre informacje o problemach najbiedniejszych nie docierają do Europy. Potrzebujący wstydzą się prosić o pomoc i czują się gorsi od innych.

Czym są „dzielnice nędzy”?

W przeludnionych indyjskich miastach powstają specjalne regiony dla ludzi bezdomnych i najuboższych. Nie otrzymują pomocy od rządu (np. w formie zasiłków). Życie w dzielnicach nędzy jest skrajnie trudne. Ubóstwo w szczególny sposób dotyka dzieci. Zmusza je do żebrania i ciężkiej pracy zarobkowej. W najbiedniejszych rodzinach brakuje ubrań, butów i jedzenia. Dzieci śpią na rozłożonych kartonach lub na ziemi. Nie chodzą do szkoły, nie mają opieki medycznej.
 

Jak wygląda dzieciństwo w dzielnicach nędzy?

Trudno opowiadać o dzieciństwie spędzonym w slamsach. Wspomnienia są bolesne i wstydliwe.

Tylko nieliczni chcą się nimi podzielić: 

Adil, 35 lat: Urodziłem się i wychowałem w slamsach. Dzięki pomocy dobrych ludzi skończyłem szkołę, znalazłem pracę i wyprowadziłem się z dzielnicy nędzy. Wspomnienia z dzieciństwa sprawiają mi ból. Trudno o tym opowiadać. Pamiętam dzień, w którym mój ojciec nie miał nas czym nakarmić. Był tak bezradny, że płakał. W Indiach nie wypłaca się zasiłku osobom bezrobotnym. Zdarzało się, że szukaliśmy jedzenia i ubrań w śmietnikach, które stały obok bogatych apartamentów.

Marija, 10 lat: Kilka razy ukradłam owoce ze straganu. Wstydzę się tego, ale byłam bardzo głodna.

Malka, 29 lat: W dzieciństwie żebrałam, spałam na gołej ziemi, często byłam głodna. W naszej dzielnicy organizowano tak zwane „wycieczki do slamsów” dla zagranicznych bogatych turystów. Wytykali palcami mnie i inne dzieci. Zatykali nos, gdy podchodzili bliżej. To było bardzo bolesne i upokarzające.

Batuk, 24 lata: Indyjskie prawo zabrania zatrudniania dzieci. Niestety, w dzielnicach nędzy nie jest ono przestrzegane. W wieku sześciu lat pracowałem na budowie. Nosiłem cegły w zamian za posiłek. Pamiętam, że wiele dzieci robiło podobnie.

Kirit, 17 lat: Chodziliśmy boso, spaliśmy na ziemi. Pierwszy raz w życiu jadłem z talerza, gdy trafiłem do szkoły z internatem. Opuściłem dzielnice nędzy dzięki pomocy innych ludzi.


Dlaczego misjonarze mariańscy pełnią posługę w Indiach?

Szesnaście lat temu Księża Marianie otrzymali niezwykły list od ubogich mieszkańców Indii. Prosili, aby misjonarze mariańscy przyjechali do ich kraju i nauczali o Bożym Miłosierdziu. Głęboko poruszeni kapłani odpowiedzieli na apel. W indyjskich dzielnicach nędzy poznali dramat najuboższych, o którym opowiadała św. Matka Teresa z Kalkuty. Przełożonym w Polsce mówili: „widzimy w twarzach ciepiących oblicze samego Chrystusa, musimy zrobić wszystko co w naszej mocy, aby im pomóc”.


Co robią misjonarze mariańscy dla dzieci z dzielnic nędzy?

Dzieła charytatywne, prowadzone przez misjonarzy mariańskich w Indiach, koncentrują się na edukacji dzieci pochodzących z dzielnic nędzy. Dzięki pracy misjonarzy mariańskich dzieci z dzielnic nędzy mogą chodzić do szkoły, która zapewnia im podręczniki, wyżywienie, ubranie, opiekę medyczną i szansę na lepszą przyszłość. Ponadto księża prowadzą Mariański Dom Studiów. Ta bezpłatna placówka edukacyjna dała wykształcenie i szansę na lepsze życie ponad trzystu chłopcom z ubogich rodzin. Szesnastu z nich rozpoznało powołanie kapłańskie i zdecydowało się wstąpić do Zgromadzenia, aby głosić Dobrą Nowinę i pomagać najbiedniejszym. Marianie finansują również edukację dziewcząt, które w tradycyjnej kulturze indyjskiej mają znacznie gorszą pozycję społeczną od chłopców.

 

Jak pomóc dzieciom z indyjskich dzielnic nędzy?

Droga Siostro, Drogi Bracie w Chrystusie Panu, gorąco Cię prosimy:

ulituj się nad dziećmi z indyjskich dzielnic nędzy!

Żadne dziecko nie powinno żyć w takich warunkach, cierpieć głód i żebrać.

Każdą ofiarę wydamy gospodarnie, zgodnie z przeznaczeniem i na chwałę Bożą.

 

Ofiary prosimy wpłacać na konto:
Centrum Pomocników Mariańskich
Bank Pekao S.A. VII O/Warszawa  
60 1240 1109 1111 0010 7752 5847
z dopiskiem:
POMOC DLA INDII

 

Bóg zapłać za hojność!

22 zł
tylko tyle wystarczy, aby zapewnić dziecku miesięczną opiekę medyczną
75 zł
to miesiąc nauki i opieki zdrowotnej
318 zł
tyle kosztuje pół roku nauki i szansa na opuszczenie dzielnicy nędzy
146 zł
to miesięczny koszt utrzymania i wyżywienia dziecka w Mariańskim Domu Studiów

Dożywianie dzieci - gradobicie w Rwandzie zniszczyło plony

W parafii Chrystusa Króla w Nyakinamie ponad 300 sierot i dzieci ze skrajnie ubogich rodzin potrzebuje obiadów. Jeśli nie otrzymają posiłku u misjonarzy, nie otrzymają go wcale…

Przyczyną sytuacji kryzysowej są warunki klimatyczne. Rolnictwo w Rwandzie uzależnione jest od wystąpienia pory deszczowej, jej opóźnienie powoduje obumarcie ziarna. W ostatnim roku kraj nawiedziło silne gradobicie, które zniszczyło większość plonów. Nad mieszkańcami północnych prowincji zawisło widmo głodu.

Misjonarze mariańscy z Rwandy mają już doświadczenie w organizowaniu akcji dożywiania, posiadają też kuchnię, naczynia i chętnych do pomocy. Gotowanie dla wielu osób obniża cenę posiłku. Nad projektem będzie czuwał ks. Andrzej Tokarczyk, marianin, który od kilkunastu lat pełni posługę w Afryce i doskonale zna potrzeby lokalnej społeczności.

Ofiary prosimy wpłacać na konto:
Centrum Pomocników Mariańskich
Bank Pekao S.A. VII O/Warszawa  
60 1240 1109 1111 0010 7752 5847
z dopiskiem: Dożywianie dzieci

Dziękujemy za hojność! Pan Bóg wynagrodzi Ci ją po stokroć.

57 zł
pozwoli sfinansować obiady dla dziecka przez cały miesiąc
342 zł
to ciepły zdrowy obiad dla jednego malucha przez pół roku
192 zł
wystarczy, aby misjonarze mogli ugotować sto obiadów

Dom opieki dla bezdomnych, starszych osób w Gródku

W Domu Miłosierdzia w Gródku Podolskim mieszka 56 osób. To samotni staruszkowie, w większości katolicy, dotknięci skrajnym ubóstwem, cierpiący  na  różne  choroby i dolegliwości.  Prawie  połowa  z  nich  nie chodzi i nie siedzi, jest przykuta na stałe do łóżka.  16  osób  boryka  się  ze  złożoną niepełnosprawnością.  Wszyscy  nie  mają krewnych ani żadnych źródeł utrzymania. To  Darczyńcy, którzy  przekazują jałmużnę  dla placówki, zapewniają im jedzenie, ubranie, dach nad głową, leki i pomoc medyczną.

Przyjmując chorego pod swój dach, zobowiązujemy się przez nim i przed Bogiem, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby otoczyć go opieką. Prosimy  o pomoc w wypełnieniu tej obietnicy. Sprawozdanie z pomocy podopiecznym Domu Miłosierdzia i wydatkowania ofiar otrzymanych od Darczyńców w 2015 roku jest dostępne tutaj. Obecnie zbieramy fundusze na zapewnienie Podopiecznym regularnej opieki medycznej, zakup zapasów żywności i środków czystości.

Ofiary prosimy wpłacać na konto:
Centrum Pomocników Mariańskich
Bank Pekao S.A. VII O/Warszawa    
60 1240 1109 1111 0010 7752 5847
Z dopiskiem: Dom Miłosierdzia 

Dziękujemy w imieniu potrzebujących,
o naszych Darczyńcach i Dobrodziejach pamiętamy w codziennej modlitwie.

38 zł
tyle kosztuje miesięczny zapas środków higienicznych dla chorego
430 zł
tyle kosztuje tygodniowe ogrzanie domu i wody dla Podopiecznych
120 zł
tyle kosztuje kwartalne leczenie jednej osoby niepełnosprawnej


Partnerzy