Najpilniejsze potrzeby


Przekaż ofiarę na dzieła miłosierdzia misjonarzy mariańskich

„Działalność misyjna nie jest czymś dodanym do życia chrześcijańskiego, jakby to była ozdoba, lecz przeciwnie, znajduje się w samym sercu wiary” – Papież Franciszek

Mohylów Podolski

- z łaski Bożej i niczego więcej...

Borysów

- pomóż katolikom z Kresów dawnej Rzeczpospolitej

Dożywianie dzieci

gradobicie w Rwandzie zniszczyło plony

Mohylów Podolski - z łaski Bożej i niczego więcej...

Ta historia zaczęła się w 1922 r. na Kresach, gdzie przyszła na świat pewna niezwykła Polka. NKWD rozstrzelało jej rodziców za posiadanie książeczki do nabożeństwa. Cudem przeżyła wielki głód na Ukrainie, II Wojnę Światową i wywiezienie na przymusowe roboty do Niemiec. Wróciła na Kresy, gdzie wyszła za mąż i urodziła pięcioro dzieci. Doświadczyła potwornych prześladowań katolików w czasach rządów Stalina. Nauczyła się na pamięć litanii do Matki Bożej, aby móc przekazać jej treść dzieciom. Własnoręcznie robiła różańce z groszku i fasoli. Zawieszała je w kuchni, nad okapem, aby „udawały” produkty na zupę. Po śmierci Stalina, co niedziela chodziła pieszo do kościoła ze swoim synkiem Pawełkiem, a było to prawie 20 kilometrów w jedną stronę.



Minęło wiele lat...

Chłopiec prowadzony za rękę do kościoła dziś jest marianinem. To ks. Paweł Gryszak, dziś proboszcz parafii w Mohylowie Podolskim na granicy Ukrainy i Mołdawii.

W 1937 r. NKWD wysadziło świątynie w Mohylowie  w powietrze i wymordowało wielu parafian. Po upadku komunizmu Księża Marianie w Mohylowie sprawowali posługę na stosie gruzów i ruin. Ks. Paweł, postanowił ponownie wybudować kościół. Wbrew wszystkiemu, bez pieniędzy, od lat stawia świątynię, jak sam twierdzi: „z łaski Bożej i niczego więcej”.



Wierni żyją tu bardzo skromnie, wielu boryka się z biedą. Nie mogąc ofiarować pieniędzy, postanowili oddać parafii swój czas i pracę. Mężczyźni, kobiety, a nawet starsze dzieci, przynoszą cegły pozyskane z rozbiórek innych budynków, kopią doły, wywożą ziemię. Parafianom pomagają rodzeni bracia ks. Pawła, z zawodu murarze. Ich niesamowity zapał i trud przyniósł owoce, które na ludzki rozum wydają się niemożliwe. Ludziom udało się odbudować ponad połowę kościoła.

Wnętrze to plątanina rusztowań, zlepek cegieł z rozbiórki, krzyż postawiony przez ks. Pawła, jako znak zwycięstwa Bożej Opatrzności. Setki ludzi gorąco wierzy w to, że odbudowanie kościoła na Kresach to pobłogosławione przez Pana Boga dzieło.

Parafianie w Mohylowie oraz ks. Paweł Gryszak obiecali otoczyć Darczyńców specjalną modlitwą:


Wszyscy gorąco proszą Was, Kochani Bracia i Siostry, o modlitwę i jałmużnę.

Bez pieniędzy nic więcej nie zrobią, gdyż niektórych materiałów nie da się pozyskać z rozbiórki.
 
Bóg zapłać za hojność!
24
Tyle kosztuje metr kwadratowy ocieplenia śnian, dzięki któremu wierni nie będą marzli zimą.
359
Wystarczy na zakup materiałów i położenia metra kwadratowego podłogi.
152
Tyle kosztuje trzydzieści metrów kabla elektrycznego, dzięki któremu do kościoła podłączymy prąd i oświetlenie.

Borysów - pomóż katolikom z Kresów dawnej Rzeczpospolitej

Borysów – parafia inna niż wszystkie

Parafia w Borysowie nie przypomina żadnej innej parafii, którą kiedykolwiek odwiedziliście.

  • Kiedy marianie przybyli do Borysowa, 90% mieszkańców miasta stanowili ateiści.
  • Jeden ksiądz – marianin Józef Pietuszko nawrócił i ochrzcił 3000 osób.
  • Dziś w Borysowie działa 12 wspólnot, które z braku miejsca spotykają się na modlitwę w piwnicy.
  • Do 2018 roku księża mieszkali i pracowali w budynku grożącym zawaleniem, który każdego dnia remontowali „domowymi sposobami”.
  • W czasie deszczu woda lała się do środka, zimą zamarzała w szklankach i kubkach.
  • Obecnie kapłani śpią na strychu nad kościołem, do którego wchodzą po drabinie z zakrystii.
  • W Borysowie z braku miejsca dwanaście wspólnot spotyka się na modlitwie w piwnicy.
  • Najbiedniejsi parafianie składają ofiary mszalne w postaci torby ziemniaków.
  • Po Mszy świętej kapłani przebierali się w ubrania robocze, brali łopaty i kopali dół pod fundamenty nowego domu misyjnego, aby nie narazić Darczyńców na koszty, których mogli uniknąć dzięki własnej pracy.


Historia budowy nowego domu misyjnego w Borysowie

Tak w 2017 roku wyglądał klasztor i dom misyjny w Borysowie. Po pożarze księża łatali dziury dyktą.

Przedsionek spłonął, dach przeciekał, budynku nie dało się ogrzać:


W marcu 2018 roku rozebrano te ściany, które nie zawaliły się same:      

 

W czerwcu, na uprzątniętym placu, rozpoczęto budowę nowego domu:


Zdjęcia i relację z budowy w Borysowie można obejrzeć tutaj - relacja z budowy w Borysowie
Prosimy o chwilę cierpliwości przy pobieraniu pliku.



Ks. Paweł Padmyszanin MIC, proboszcz z Borysowa: 

Każda cegła w murze nowego domu misyjnego jest dla nas świadectwem miłosierdzia. Każdą postawiliśmy dzięki hojności Darczyńców z Polski. Z potrzeby serca modlimy się za Was codziennie. Gorąco wierzymy, że w nowym domu misyjnym oddamy Panu chwałę. Urządzimy w nim salę katechetyczną dla dzieci, miejsce ewangelizacji i spotkań dwunastu wspólnot z naszej parafii. Tu będzie działać Legion Maryi, tu będziemy organizować kursy „Wprowadzenia do chrześcijaństwa” i tu będziemy prowadzić naszych parafian do zbawienia.


Skutki komunizmu

Mieszkańcy wielu krajów boleśnie odczuli destrukcyjne skutki komunizmu w wymiarze duchowym, intelektualnym i ekonomicznym. Pamiętajmy, że Polska – nasza Ojczyzna – również ucierpiała. Nasi kapłani ginęli śmiercią męczeńską, a tysiące ludzie spętanych okowami reżimu doświadczyło prześladowań, represji i nie mogło swobodnie wyznawać swej wiary. Sytuacja na Białorusi nie ustabilizowała się do dziś. Parafia w Borysowie wciąż leczy rany po komunizmie. Wierni z Borysowa do dziś borykają się z tym, z czym nasza Ojczyzna poradziła sobie wiele lat temu.

Ks. Paweł Padmyszanin MIC, proboszcz z Borysowa:

Nasi parafianie żyją bardzo skromnie, wręcz ubogo. Niektórzy nie mają prądu, inni bieżącej wody. Ledwo starcza im pieniędzy na elementarne potrzeby. Najgorsza sytuacja miała miejsce w czasach komunizmu. Dochodziło wtedy do niewyobrażalnych dramatów. Z powodu nędzy matki same oddawały dzieci do placówek opiekuńczych, aby zapewnić im wyżywienie. Wolały nigdy więcej nie widzieć swojego dziecka niż skazywać je na głód.

Ks. Wital Daniłowicz MIC, kapłan z Borysowa:

Pomagamy ludziom w biedzie finansowej, ale przede wszystkim musimy pomóc im wydostać się z biedy duchowej. Komunizm dokonał strasznego spustoszenia. W naszej parafii dzieci przygotowujące się do Pierwszej Komunii Świętej często pełnią rolę katechetów dla swoich babć i dziadków, które w czasach komunizmu nie mogły chodzić na religię.


Polskie ślady w Borysowie

Na starych grobach w Borysowie ostały się napisy w języku polskim: „Tu spoczywają polskie dzieci Stanisław, Zofia i Anna”, „Pokój Twojej duszy, kochana mamo”. Stacje drogi krzyżowej w kościele zostały podpisane po polsku. Po II rozbiorze Polski Borysów został włączony do Imperium Rosyjskiego. Po I wojnie światowej miasto, podobnie jak znaczna część byłych terenów Rzeczpospolitej na Wschodzie, ponownie zostało odebrane Polsce i dostało się we władanie bolszewików.

Katolicy o polskim pochodzeniu byli jedną z najbardziej prześladowanych grup społecznych. Doświadczyli licznych przesiedleń, konfiskaty majątków, zesłań do łagrów, pokazowych procesów i licznych okrucieństw. Wielu wiernych z parafii w Borysowie ma polskie korzenie i straciło w wyniku represji kogoś z najbliższej rodziny.


Kochany Bracie, Kochana Siostro w Chrystusie Panu,
pomóż ukończyć budowę nowego domu misyjnego w Borysowie!


Ofiary dla parafii w Borysowie prosimy wpłacać na konto:
Centrum Pomocników Mariańskich
Bank Pekao S.A. VII O/Warszawa  
60 1240 1109 1111 0010 7752 5847
z dopiskiem: Pomoc dla Borysowa

Bóg zapłać za hojność!
32 zł
tyle kosztuje metr bieżący rury do centralnego ogrzewania. W nowym domu misyjnym musimy położyć 676 metrów rur.
85 zł
tyle kosztuje postawienia jednego metra² ściany działowej. Musimy postawić prawie 300 metrów² ścian działowych, aby w domu misyjnym stworzyć miejsce do modlitwy, mieszkania i punkt Caritas.
348 zł
tyle kosztuje metr bieżący schodów do budynku. Musimy zamontować 16 metrów schodów.
262 zł
tyle kosztuje pomalowanie ścian w salce katechetycznej dla dzieci, w której maluchy będą przygotowywać się do pierwszej Komunii Świętej i uczęszczać na lekcje religii.

Dożywianie dzieci - gradobicie w Rwandzie zniszczyło plony

W parafii Chrystusa Króla w Nyakinamie ponad 300 sierot i dzieci ze skrajnie ubogich rodzin potrzebuje obiadów. Jeśli nie otrzymają posiłku u misjonarzy, nie otrzymają go wcale…

Przyczyną sytuacji kryzysowej są warunki klimatyczne. Rolnictwo w Rwandzie uzależnione jest od wystąpienia pory deszczowej, jej opóźnienie powoduje obumarcie ziarna. W ostatnim roku kraj nawiedziło silne gradobicie, które zniszczyło większość plonów. Nad mieszkańcami północnych prowincji zawisło widmo głodu.

Misjonarze mariańscy z Rwandy mają już doświadczenie w organizowaniu akcji dożywiania, posiadają też kuchnię, naczynia i chętnych do pomocy. Gotowanie dla wielu osób obniża cenę posiłku. Nad projektem będzie czuwał ks. Andrzej Tokarczyk, marianin, który od kilkunastu lat pełni posługę w Afryce i doskonale zna potrzeby lokalnej społeczności.

Ofiary prosimy wpłacać na konto:
Centrum Pomocników Mariańskich
Bank Pekao S.A. VII O/Warszawa  
60 1240 1109 1111 0010 7752 5847
z dopiskiem: Dożywianie dzieci

Dziękujemy za hojność! Pan Bóg wynagrodzi Ci ją po stokroć.

57 zł
pozwoli sfinansować obiady dla dziecka przez cały miesiąc
342 zł
to ciepły zdrowy obiad dla jednego malucha przez pół roku
192 zł
wystarczy, aby misjonarze mogli ugotować sto obiadów


Partnerzy