Najpilniejsze potrzeby


Najpilniejsze potrzeby

Prosimy, wybierz obszar najbliższy Twojemu sercu:

Borysów

- pomóż katolikom z Kresów dawnej Rzeczpospolitej

Pomóż dzieciom

z indyjskich dzielnic nędzy

Dożywianie dzieci

gradobicie w Rwandzie zniszczyło plony

Borysów - pomóż katolikom z Kresów dawnej Rzeczpospolitej

Borysów – parafia inna niż wszystkie

Parafia w Borysowie nie przypomina żadnej innej parafii, którą kiedykolwiek odwiedziliście.

  • Kiedy marianie przybyli do Borysowa, 90% mieszkańców miasta stanowili ateiści.
  • Jeden ksiądz – marianin Józef Pietuszko nawrócił i ochrzcił 3000 osób.
  • Dziś w Borysowie działa 12 wspólnot, które z braku miejsca spotykają się na modlitwę w piwnicy.
  • Do 2018 roku księża mieszkali i pracowali w budynku grożącym zawaleniem, który każdego dnia remontowali „domowymi sposobami”.
  • W czasie deszczu woda lała się do środka, zimą zamarzała w szklankach i kubkach.
  • Obecnie kapłani śpią na strychu nad kościołem, do którego wchodzą po drabinie z zakrystii.
  • W Borysowie z braku miejsca dwanaście wspólnot spotyka się na modlitwie w piwnicy.
  • Najbiedniejsi parafianie składają ofiary mszalne w postaci torby ziemniaków.
  • Po Mszy świętej kapłani przebierali się w ubrania robocze, brali łopaty i kopali dół pod fundamenty nowego domu misyjnego, aby nie narazić Darczyńców na koszty, których mogli uniknąć dzięki własnej pracy.


Historia budowy nowego domu misyjnego w Borysowie

Tak w 2017 roku wyglądał klasztor i dom misyjny w Borysowie. Po pożarze księża łatali dziury dyktą.

Przedsionek spłonął, dach przeciekał, budynku nie dało się ogrzać:


W marcu 2018 roku rozebrano te ściany, które nie zawaliły się same:      

 

W czerwcu, na uprzątniętym placu, rozpoczęto budowę nowego domu:


Zdjęcia i relację z budowy w Borysowie można obejrzeć tutaj - relacja z budowy w Borysowie
Prosimy o chwilę cierpliwości przy pobieraniu pliku.



Ks. Paweł Padmyszanin MIC, proboszcz z Borysowa: 

Każda cegła w murze nowego domu misyjnego jest dla nas świadectwem miłosierdzia. Każdą postawiliśmy dzięki hojności Darczyńców z Polski. Z potrzeby serca modlimy się za Was codziennie. Gorąco wierzymy, że w nowym domu misyjnym oddamy Panu chwałę. Urządzimy w nim salę katechetyczną dla dzieci, miejsce ewangelizacji i spotkań dwunastu wspólnot z naszej parafii. Tu będzie działać Legion Maryi, tu będziemy organizować kursy „Wprowadzenia do chrześcijaństwa” i tu będziemy prowadzić naszych parafian do zbawienia.


Skutki komunizmu

Mieszkańcy wielu krajów boleśnie odczuli destrukcyjne skutki komunizmu w wymiarze duchowym, intelektualnym i ekonomicznym. Pamiętajmy, że Polska – nasza Ojczyzna – również ucierpiała. Nasi kapłani ginęli śmiercią męczeńską, a tysiące ludzie spętanych okowami reżimu doświadczyło prześladowań, represji i nie mogło swobodnie wyznawać swej wiary. Sytuacja na Białorusi nie ustabilizowała się do dziś. Parafia w Borysowie wciąż leczy rany po komunizmie. Wierni z Borysowa do dziś borykają się z tym, z czym nasza Ojczyzna poradziła sobie wiele lat temu.

Ks. Paweł Padmyszanin MIC, proboszcz z Borysowa:

Nasi parafianie żyją bardzo skromnie, wręcz ubogo. Niektórzy nie mają prądu, inni bieżącej wody. Ledwo starcza im pieniędzy na elementarne potrzeby. Najgorsza sytuacja miała miejsce w czasach komunizmu. Dochodziło wtedy do niewyobrażalnych dramatów. Z powodu nędzy matki same oddawały dzieci do placówek opiekuńczych, aby zapewnić im wyżywienie. Wolały nigdy więcej nie widzieć swojego dziecka niż skazywać je na głód.

Ks. Wital Daniłowicz MIC, kapłan z Borysowa:

Pomagamy ludziom w biedzie finansowej, ale przede wszystkim musimy pomóc im wydostać się z biedy duchowej. Komunizm dokonał strasznego spustoszenia. W naszej parafii dzieci przygotowujące się do Pierwszej Komunii Świętej często pełnią rolę katechetów dla swoich babć i dziadków, które w czasach komunizmu nie mogły chodzić na religię.


Polskie ślady w Borysowie

Na starych grobach w Borysowie ostały się napisy w języku polskim: „Tu spoczywają polskie dzieci Stanisław, Zofia i Anna”, „Pokój Twojej duszy, kochana mamo”. Stacje drogi krzyżowej w kościele zostały podpisane po polsku. Po II rozbiorze Polski Borysów został włączony do Imperium Rosyjskiego. Po I wojnie światowej miasto, podobnie jak znaczna część byłych terenów Rzeczpospolitej na Wschodzie, ponownie zostało odebrane Polsce i dostało się we władanie bolszewików.

Katolicy o polskim pochodzeniu byli jedną z najbardziej prześladowanych grup społecznych. Doświadczyli licznych przesiedleń, konfiskaty majątków, zesłań do łagrów, pokazowych procesów i licznych okrucieństw. Wielu wiernych z parafii w Borysowie ma polskie korzenie i straciło w wyniku represji kogoś z najbliższej rodziny.


Kochany Bracie, Kochana Siostro w Chrystusie Panu,
pomóż ukończyć budowę nowego domu misyjnego w Borysowie!


Ofiary dla parafii w Borysowie prosimy wpłacać na konto:
Centrum Pomocników Mariańskich
Bank Pekao S.A. VII O/Warszawa  
60 1240 1109 1111 0010 7752 5847
z dopiskiem: Pomoc dla Borysowa

Bóg zapłać za hojność!
32 zł
tyle kosztuje metr bieżący rury do centralnego ogrzewania. W nowym domu misyjnym musimy położyć 676 metrów rur.
85 zł
tyle kosztuje postawienia jednego metra² ściany działowej. Musimy postawić prawie 300 metrów² ścian działowych, aby w domu misyjnym stworzyć miejsce do modlitwy, mieszkania i punkt Caritas.
348 zł
tyle kosztuje metr bieżący schodów do budynku. Musimy zamontować 16 metrów schodów.
262 zł
tyle kosztuje pomalowanie ścian w salce katechetycznej dla dzieci, w której maluchy będą przygotowywać się do pierwszej Komunii Świętej i uczęszczać na lekcje religii.

Pomóż dzieciom z indyjskich dzielnic nędzy

Czy w Indiach jest bieda?

Zdecydowanie w Indiach istnieje bieda. Święta Matka Teresa z Kalkuty była jedną z pierwszych osób, które otwarcie opowiedziały światu o skali ubóstwa w Indiach, bezdomności dzieci i nieludzkich warunkach życia w dzielnicach nędzy. Jednak niektóre informacje o problemach najbiedniejszych nie docierają do Europy. Potrzebujący wstydzą się prosić o pomoc i czują się gorsi od innych.

Czym są „dzielnice nędzy”?

W przeludnionych indyjskich miastach powstają specjalne regiony dla ludzi bezdomnych i najuboższych. Nie otrzymują pomocy od rządu (np. w formie zasiłków). Życie w dzielnicach nędzy jest skrajnie trudne. Ubóstwo w szczególny sposób dotyka dzieci. Zmusza je do żebrania i ciężkiej pracy zarobkowej. W najbiedniejszych rodzinach brakuje ubrań, butów i jedzenia. Dzieci śpią na rozłożonych kartonach lub na ziemi. Nie chodzą do szkoły, nie mają opieki medycznej.
 

Jak wygląda dzieciństwo w dzielnicach nędzy?

Trudno opowiadać o dzieciństwie spędzonym w slamsach. Wspomnienia są bolesne i wstydliwe.

Tylko nieliczni chcą się nimi podzielić: 

Adil, 35 lat: Urodziłem się i wychowałem w slamsach. Dzięki pomocy dobrych ludzi skończyłem szkołę, znalazłem pracę i wyprowadziłem się z dzielnicy nędzy. Wspomnienia z dzieciństwa sprawiają mi ból. Trudno o tym opowiadać. Pamiętam dzień, w którym mój ojciec nie miał nas czym nakarmić. Był tak bezradny, że płakał. W Indiach nie wypłaca się zasiłku osobom bezrobotnym. Zdarzało się, że szukaliśmy jedzenia i ubrań w śmietnikach, które stały obok bogatych apartamentów.

Marija, 10 lat: Kilka razy ukradłam owoce ze straganu. Wstydzę się tego, ale byłam bardzo głodna.

Malka, 29 lat: W dzieciństwie żebrałam, spałam na gołej ziemi, często byłam głodna. W naszej dzielnicy organizowano tak zwane „wycieczki do slamsów” dla zagranicznych bogatych turystów. Wytykali palcami mnie i inne dzieci. Zatykali nos, gdy podchodzili bliżej. To było bardzo bolesne i upokarzające.

Batuk, 24 lata: Indyjskie prawo zabrania zatrudniania dzieci. Niestety, w dzielnicach nędzy nie jest ono przestrzegane. W wieku sześciu lat pracowałem na budowie. Nosiłem cegły w zamian za posiłek. Pamiętam, że wiele dzieci robiło podobnie.

Kirit, 17 lat: Chodziliśmy boso, spaliśmy na ziemi. Pierwszy raz w życiu jadłem z talerza, gdy trafiłem do szkoły z internatem. Opuściłem dzielnice nędzy dzięki pomocy innych ludzi.

 

Dlaczego misjonarze mariańscy pełnią posługę w Indiach?

Szesnaście lat temu Księża Marianie otrzymali niezwykły list od ubogich mieszkańców Indii. Prosili, aby misjonarze mariańscy przyjechali do ich kraju i nauczali o Bożym Miłosierdziu. Głęboko poruszeni kapłani odpowiedzieli na apel. W indyjskich dzielnicach nędzy poznali dramat najuboższych, o którym opowiadała św. Matka Teresa z Kalkuty. Przełożonym w Polsce mówili: „widzimy w twarzach ciepiących oblicze samego Chrystusa, musimy zrobić wszystko co w naszej mocy, aby im pomóc”.


Co robią misjonarze mariańscy dla dzieci z dzielnic nędzy?

Dzieła charytatywne, prowadzone przez misjonarzy mariańskich w Indiach, koncentrują się na edukacji dzieci pochodzących z dzielnic nędzy. Dzięki pracy misjonarzy mariańskich dzieci z dzielnic nędzy mogą chodzić do szkoły, która zapewnia im podręczniki, wyżywienie, ubranie, opiekę medyczną i szansę na lepszą przyszłość. Ponadto księża prowadzą Mariański Dom Studiów. Ta bezpłatna placówka edukacyjna dała wykształcenie i szansę na lepsze życie ponad trzystu chłopcom z ubogich rodzin. Szesnastu z nich rozpoznało powołanie kapłańskie i zdecydowało się wstąpić do Zgromadzenia, aby głosić Dobrą Nowinę i pomagać najbiedniejszym. Marianie finansują również edukację dziewcząt, które w tradycyjnej kulturze indyjskiej mają znacznie gorszą pozycję społeczną od chłopców.

 

Jak pomóc dzieciom z indyjskich dzielnic nędzy?

Droga Siostro, Drogi Bracie w Chrystusie Panu, gorąco Cię prosimy:

ulituj się nad dziećmi z indyjskich dzielnic nędzy!

Żadne dziecko nie powinno żyć w takich warunkach, cierpieć głód i żebrać.

Każdą ofiarę wydamy gospodarnie, zgodnie z przeznaczeniem i na chwałę Bożą.

 

Ofiary prosimy wpłacać na konto:
Centrum Pomocników Mariańskich
Bank Pekao S.A. VII O/Warszawa  
60 1240 1109 1111 0010 7752 5847
z dopiskiem: POMOC DLA INDII
 

Bóg zapłać za hojność!

22 zł
tylko tyle wystarczy, aby zapewnić dziecku miesięczną opiekę medyczną
75 zł
to miesiąc nauki i opieki zdrowotnej
318 zł
tyle kosztuje pół roku nauki i szansa na opuszczenie dzielnicy nędzy
146 zł
to miesięczny koszt utrzymania i wyżywienia dziecka w Mariańskim Domu Studiów

Dożywianie dzieci - gradobicie w Rwandzie zniszczyło plony

W parafii Chrystusa Króla w Nyakinamie ponad 300 sierot i dzieci ze skrajnie ubogich rodzin potrzebuje obiadów. Jeśli nie otrzymają posiłku u misjonarzy, nie otrzymają go wcale…

Przyczyną sytuacji kryzysowej są warunki klimatyczne. Rolnictwo w Rwandzie uzależnione jest od wystąpienia pory deszczowej, jej opóźnienie powoduje obumarcie ziarna. W ostatnim roku kraj nawiedziło silne gradobicie, które zniszczyło większość plonów. Nad mieszkańcami północnych prowincji zawisło widmo głodu.

Misjonarze mariańscy z Rwandy mają już doświadczenie w organizowaniu akcji dożywiania, posiadają też kuchnię, naczynia i chętnych do pomocy. Gotowanie dla wielu osób obniża cenę posiłku. Nad projektem będzie czuwał ks. Andrzej Tokarczyk, marianin, który od kilkunastu lat pełni posługę w Afryce i doskonale zna potrzeby lokalnej społeczności.

Ofiary prosimy wpłacać na konto:
Centrum Pomocników Mariańskich
Bank Pekao S.A. VII O/Warszawa  
60 1240 1109 1111 0010 7752 5847
z dopiskiem: Dożywianie dzieci

Dziękujemy za hojność! Pan Bóg wynagrodzi Ci ją po stokroć.

57 zł
pozwoli sfinansować obiady dla dziecka przez cały miesiąc
342 zł
to ciepły zdrowy obiad dla jednego malucha przez pół roku
192 zł
wystarczy, aby misjonarze mogli ugotować sto obiadów


Partnerzy