Słowo o. Władysława



„Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony! 
Ogień krzepnie, blask ciemnieje, ma granice Nieskończony”


Odnajdźmy w sobie Boże dziecięctwo

Patrzeć tak, aby widzieć
Pewien człowiek opowiadał mi kiedyś, jak trójka jego dzieci znalazła grę planszową. Nigdy w nią wcześniej nie grały, ponieważ zgubiły do niej instrukcję obsługi. Okazało się jednak, że były w stanie ustalić własne, precyzyjne zasady i wynieść wiele radości ze wspólnej zabawy. Wielu najmłodszych potrafi przeżywać wyimaginowane wyprawy, niesamowite przygody, spotkania z wyobrażonymi przyjaciółmi. Niektórzy z nas mogą na to patrzeć i dojść do wniosku, że dzieci żyją w świecie fantazji. Ten, kto dłużej przebywa z dziećmi, wie jednak bardzo dobrze, że są one w gruncie rzeczy realistami. Potrafią sprawnie uporządkować świat według zasad i reguł, co nie znaczy, że będą sprzątać własny pokój. Dzieci nie uciekają przed rzeczywistością, ale korzystają z wyobraźni, aby objąć bogactwo świata. Podchodzą do niego jako do tajemnicy i dzięki temu widzą często dużo więcej niż dorośli. Jest w nich prostota, pokora i fascynacja, które otwierają je na Boga – największą z tajemnic. Niestety, dorosłym wydaje się często, że wszystko wiedzą, a przez to tracą wrażliwość na to, co nadprzyrodzone.

Pragnienie miłości Boga
Jezus, mówiąc do Apostołów, aby stali się jak dzieci, wyrażał tę odwieczną prawdę, że jedynie ten, kto traktuje świat jako tajemnicę, jest w stanie rozpoznać Boga. Kiedy człowiek dorasta, tworzy sobie własną interpretację świata. Próbuje go sobie ułożyć po swojemu, ale jednocześnie, jak mówiła św. Teresa Benedykta od Krzyża, takie „dorosłe” myślenie oducza go często empatii. Filtrujemy bowiem w ten sposób rzeczywistość zgodnie z naszymi uprzedzeniami, doświadczeniami oraz potrzebami. Przestajemy być częścią wielkiej opowieści, częścią historii zbawienia, a stajemy się trochę jak arbiter, który stoi z boku. Świat staje się problemem, a życie nie jest już tajemnicą, która rodzi fascynację i pragnienie miłości. W takim dorosłym życiu, pozbawionym pragnienia Boga, miłość nie jest większą wartością niż pieniądze czy sukces, a śmierć staje się wielką tragedią, ponieważ wydaje się, że do niczego nas ona nie prowadzi, odbierając nam wszystko.  

Poddać się Bożemu prowadzeniu
Na Dzieciątko Jezus spoglądamy przede wszystkim w okresie Bożego Narodzenia. Widzimy wtedy żłóbek, Maryję, Józefa, pasterzy. Śpiewamy kolędy i pielęgnujemy różne świąteczne tradycje. Łatwo wtedy skupić się tylko na tym, co powierzchowne, dlatego tak ważne jest odnawianie w sobie postawy dziecięctwa Bożego. Dziecko, które odkrywa tajemnice Boga w swoim życiu, rozbudza w sobie pragnienie spotkania Boga w codzienności. Dziecięctwo duchowe to pragnienie nawiązania osobistej relacji z Jezusem. Wiara nie jest zbiorem zasad moralnych czy też praktyk religijnych, ale jest odkryciem miłości Boga Ojca i polega na słuchaniu Jego słów. Jeśli będę widział, że Bóg w całej historii zbawienia pragnie mojego dobra, będę prosił o wypełnienie w życiu Jego woli i poddam się Jego prowadzeniu. Pokorne spojrzenie na siebie, zarówno na wszystkie swoje dobre cechy, jak i te które są do poprawienia – grzechy i słabości – uczy prawdziwej miłości. Dzięki postawie dziecka mogę przyjąć krzyż i trud, w których nie będę widział złośliwości Boga, ale wynik skażenia grzechem pierworodnym. Bóg, pomimo moich grzechów, niesie krzyż razem ze mną. Postawa dziecka ostatecznie jest postawą kogoś, kto pragnie karmić się samym Bogiem i od Niego czerpać siłę w Eucharystii.

Bóg żąda od nas dziecięctwa duchowego
Pan Jezus ukazywał się św. Siostrze Faustynie Kowalskiej także jako małe dziecko. Pewnego razu przyszedł do niej w takiej postaci i powiedział: „Chociaż niepojęta jest wielkość Moja, lecz obcuję tylko z maluczkimi. Żądam od ciebie dziecięctwa ducha” (Dz 332). Przyjęcie Bożego Miłosierdzia wymaga uznania prawdy o sobie, także o swoim grzechu i słabości. Dopiero człowiek, który jest w stanie uznać swoją niewystarczalność i zawierzyć się całkowicie komuś innemu, może otworzyć się na miłosierdzie. To wymaga jednak stania się właśnie jako dziecko, które jest sobą, niczego nie udaje i całkowicie ufa swoim rodzicom.

Zaproszenie do Nowenny 
Zapraszam Was do dziewięciodniowej modlitwy Nowenną do Dzieciątka Jezus ze św. Siostrą Faustyną Kowalską. Niech będzie ona dla nas wzorem pokornej drogi człowieka do Boga. Każdego dnia będę razem z Wami modlił się o postawę dziecięctwa Bożego dla nas. Powierzmy Nowonarodzonemu samych siebie, nasze rodziny, nasze parafie, naszą Ojczyznę, wszystkie nasze troski i zmartwienia. Nasza wspólna nowenna rozpocznie się w dniu 16 grudnia, a zakończy w wigilię Bożego Narodzenia. W tym czasie odprawię 9 Mszy świętych w intencjach, które prześlecie na moje ręce. Niech ta modlitwa będzie okazją do zatrzymania się i zobaczenia obok nas Jezusa Chrystusa, który zawsze jest obok nas.

Podziękowanie i życzenia
Drogi Bracie, Droga Siostro! Jesteście częścią naszej mariańskiej wspólnoty. Z całego serca pragnę Wam życzyć radości z faktu, że Bóg stał się człowiekiem, dzieli nasz los i pragnie zbawienia dla każdego z nas. Nie potrafię wyrazić słowami wdzięczności za Wasze modlitwy, trudy życia, hojne ofiary, które składacie w intencji mariańskich misji oraz potrzebujących. Przyczyniają się one do tego, że każdego dnia w wielu miejscach świata wielu przyjmuje orędzie miłości Boga. Obiecuję objąć Was wszystkich modlitwą w czasie uroczystej Pasterki w Święta Narodzenia Pańskiego. Przesyłam Wam także opłatek na wigilijny wieczór. Dzięki niemu możemy spotkać się wspólnie w czasie Świąt. Życzę Bożego błogosławieństwa dla Was i Waszych rodzin na czas Świąt i na cały rok 2021. 

o. Władysław MIC

Dołącz swoje intencje do Nowenny do Dzieciątka Jezus




 
Zapisz się do newslettera!