Słowo o. Władysława


O Maryjo, Stolico Mądrości, jako nasza Matka wstawiaj się za wszystkimi chorymi i za tymi, którzy się nimi opiekują. Papież Franciszek

Zawierz troskliwej Matce

Być z chorymi

Pewnego roku w grupie ministrantów, której byłem opiekunem, chłopcy wpadli na pomysł, aby przed świętami Bożego Narodzenia włączyć się w jakąś akcję dobroczynną. Jedni proponowali przygotować paczki dla ubogich dzieci, inni zebrać datki dla potrzebujących albo odwiedzić wybrany dom dziecka. Po długich przemyśleniach i rozmowach doszliśmy do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie odwiedzenie chorych i starszych osób z naszej parafii. Ministranci podzielili się na czteroosobowe grupy, przygotowali skromne paczki, napisali piękne życzenia świąteczne oraz nauczyli się śpiewania kolęd. Pragnęli w ten sposób razem z chorymi przeżyć coś na wzór małej wigilii bożonarodzeniowej. Wydawało im się, że  przygotowują duży dar dla tych osób. Kiedy przyszedł dzień odwiedzin i razem z opiekunami odwiedzali po kolei osoby chore i starsze, nierzadko cierpiące, okazało się, że jedna godzina to było za mało na spotkanie świąteczne. Kiedy potem dzielili się z innymi swoimi doświadczeniami, zwrócili uwagę, że od tych osób, którym chcieli coś ofiarować, otrzymali stokroć więcej: życzliwości, dobra, ciepła i nadziei. 

Wspólnota pomocą w przeżywaniu choroby
Po raz kolejny okazało się, że to co najważniejsze to czas poświęcony drugiej osobie. Chorzy i starsi, którzy przyjęli  ministrantów, byli bardzo wdzięczni za to, że ktoś przyszedł do nich i spełnił w ten sposób uczynek miłosierdzia. Ci młodzi chłopcy z wielką radością opowiadali, jak nie spodziewali się, że to spotkanie z osobami, które często są przykute do łóżek, może być tak mocnym doświadczeniem wiary, nadziei i miłości. Odkrywali, że ludzie dużo starsi od nich, naznaczeni trudnym doświadczeniem cierpienia, mogą stać się dla nich autorytetem. Papież Jan Paweł II w wielu wypowiedziach przypominał, że poczucie wspólnoty jest bardzo ważne. Dla chorego świadomość, że nie jest osamotniony w przeżywaniu choroby i cierpienia, pomaga znosić ból i spoglądać z nadzieją na cierpiącego Chrystusa. Kościół jest wspólnotą, gdzie dostrzega się potrzebę towarzyszenia wszystkim chorym i cierpiącym.

Miłość rodzi miłość
Wielu zadaje pytanie, dlaczego Jezus nie uzdrowił wszystkich chorych i cierpiących? Odpowiedzią na nie  jest istota misji Jezusa. Syn Boży narodził się w ubogiej stajence nie po to, aby znieść zawód lekarza czy zastąpić służbę zdrowia, ale aby uzdrawiać serca i dusze ludzi. Dobrze wiemy, że Bóg nie jest autorem chorób i cierpień, ale są one konsekwencją grzechu pierworodnego. Będą obecne na świecie aż do paruzji, czyli powtórnego przyjścia Jezusa Chrystusa.  Te trudności i cierpienia, choć nie chciane przez Boga, stwarzają okazję, aby uczyć się w szkole miłości Bożej. Jak we wspomnianym wyżej przykładzie miłość tego , który daje swój czas, daje siebie, który towarzyszy choremu, zawsze rodzi jeszcze większy dar i obfite owoce. Wiele osób przychodzi i dzieli się radością z faktu, że kiedy sami towarzyszyli swoim chorym rodzicom, dziadkom, współmałżonkowi nie było łatwo. Wymagało to wiele ofiar i trudu, ale ostatecznie Pan Bóg obdarzał zawsze pokojem i wieloma łaskami.

Uzdrowienie duszy
Wielu chorych, których spotkałem na mojej kapłańskiej drodze, w pierwszej chwili modliło się o uzdrowienie ciała. Jest to normalny odruch i sam Apostoł Jakub zachęca nas w swoim liście: „Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone” (Jk 5, 14-15). Z czasem wiele osób odkrywa jednak, że tym, co tak naprawdę jest prawdziwą chorobą, jest odwrócenie się od Pana Boga. Grzech zawsze wpływa na kondycję duchową, a czasami nawet na fizyczną człowieka. Choroba i cierpienie może pomagać odkryć, że najważniejsze jest uzdrowienie serca, które objawia się zawsze pojednaniem z Bogiem, sakramentem pokuty, przyjęciem Komunii świętej, przebaczeniem win i krzywd, które wcześniej często były niezauważalne z powodu pędu życia i trosk życia codziennego. Uzdrowienie duszy objawia się także pojednaniem z najbliższymi, z tymi, którzy nierzadko zostali skrzywdzeni, oraz wzrostem pokoju i miłości.

Lourdes miejscem spotkania
W tym roku obchodzimy 160. rocznicę objawień Matki Bożej w Lourdes. Jest to miejsce szczególne na mapie sanktuariów świata, gdzie nieustannie przybywają chorzy albo ich rodziny, aby prosić o uzdrowienie, obmyć się w cudownej wodzie, ale także doświadczyć tego, że jesteśmy wspólnotą. Pielgrzymi pragną odczuć, że cały Kościół modli się i spotyka z chorymi i niepełnosprawnymi w jednym miejscu bez względu na kraj pochodzenia, wzywając wstawiennictwa Niepokalanej Matki. W Lourdes Maryja nazywana jest „Uzdrowieniem chorych”. Miliony osób każdego roku przybywa do Lourdes, wielu doświadcza pocieszenia duchowego, a niektórzy uzdrowienia ciała. Księgi łask są pełne świadectw o rozlicznych cudach. Z tego powodu Jan Paweł II wyznaczył dzień wspomnienia Matki Bożej z Lourdes, czyli 11 lutego, na Światowy Dzień Chorego.

Wasze intencje zawiozę osobiście do Lourdes…
Przypuszczam, że każdy chory, mający chorego w rodzinie albo wśród najbliższych bardzo pragnąłby udać się do Lourdes, zwłaszcza w roku 160. rocznicy objawień Matki Bożej, aby tam prosić przed Jej cudowną figurą o łaskę zdrowia fizycznego lub duchowego. Wielu nie może tego zrobić z powodu słabego zdrowia, braku środków, nadmiaru obowiązków lub innych powodów. Pragnę to uczynić w Waszym imieniu, w duchowej łączności z Wami. 
W święto Matki Bożej, 11 lutego, w przesłanych intencjach odprawię Mszę świętą przed cudowną figurą Matki Bożej w Lourdes, czyli tam, gdzie Maryja się objawiła, gdzie do dzisiaj wyprasza wiele łask i uzdrowień dla tych, którzy się Jej powierzają. Do tego dnia przygotujemy się przez odprawienie Nowenny za chorych, która rozpocznie się 2 lutego, w święto Ofiarowania Matki Bożej. W czasie nowenny dodatkowo odprawię 9 Mszy świętych, aby razem z Maryją prosić Pana Boga o Jego miłosierdzie nad nami. Zapraszam Was,  abyście odprawiając tę nowennę, razem ze mną duchowo przenosili się do Lourdes i klękali przed figurą Matki Bożej.

Drodzy Przyjaciele
Do Lourdes wyjeżdżam z Warszawy specjalnym samochodem w dniu 9 lutego. Proszę w miarę możliwości o przesłanie do tego czasu intencji. Proszę jednak pamiętać, że nawet jeśli jakiś list nie dojdzie w tym terminie to i tak złożę go duchowo u stóp Matki Bożej w Lourdes. Wszystkie złożone intencje zostaną więc z pewnością objęte modlitwą
o. Władysław MIC