Słowo o. Władysława




Kto nigdy nie żył, nigdy nie umiera, nic nie utraci ten, co nie miał nic. Ten, kto nie kochał, nie wie co tęsknota, nie wie, co gorycz, kto bez marzeń śni. Maciej Strzembosz


W Jego ranach jest nasze zdrowie

Jest taki film, w którym głównym bohaterem jest ksiądz Jan – młody, zdolny, wcześniej pracujący na misjach, a dzisiaj owocnie zajmujący się trudną młodzieżą w wielkim mieście. Garną się do niego młodzi ludzie, którzy mają problemy z rodzicami, a przede wszystkim z samymi sobą. Wielu spośród jego podopiecznych nadużywa narkotyków. Ksiądz Jan jest dla nich autorytetem, nie odrzuca ich, ale stara się pokazywać, że zawsze można wybrać inaczej, lepiej. Pewnego dnia dowiaduje się, że jest nieuleczalnie chory. Początkowo udaje, że nic się nie dzieje, twierdzi, że przyjmuje ten krzyż. Z czasem jednak wycofuje się z życia, zamieszkuje w klasztorze z dala od miasta, popada w rozpacz. 

Bóg nie chce cierpienia człowieka
Przywołuję tę filmową historię, ponieważ pragnę pokazać, jak trudne jest ewangeliczne przyjęcie choroby i cierpienia. Dzieje się tak, bo nie zostały one stworzone przez Boga. W Jego pierwotnym planie nigdy nie było miejsca na ból. Z tego powodu nie potrafimy „oswoić się” z chorobą. Zdrowa osoba może się mądrzyć na temat szlachetności cierpienia, ale gdy sama go doświadczy, wtedy okazuje się, że sama nie stosuje się do tej „mądrości”. Tajemnica cierpienia jest niewyobrażalna dla zdrowego człowieka. Często stajemy bezradni wobec cierpienia, nie chcemy odwiedzać chorych, ponieważ nie wiemy, co powiedzieć. Zdajemy sobie sprawę, że takie słowa jak „będzie dobrze”, są nie na miejscu. Czasami ogarnia nas lęk przed tym, że będziemy musieli coś zrobić dla chorego, odpowiedzieć na jego liczne pretensje. Z drugiej strony w chorobie nierzadko zachowujemy się jak filmowy ksiądz, który chce przeżywać cierpienie w samotności, myśląc, że nikt go nie zrozumie.  

Cierpienia duszy
Bóg pragnie naszego uzdrowienia duchowego, a także – w niektórych przypadkach – fizycznego. Pomimo, że choroba jest konsekwencją grzechu pierworodnego i odrzucenia planu Bożego przez ludzi, Jezus sam stał się człowiekiem i przeszedł drogę cierpienia, męki, odrzucenia, aby pokazać jak bardzo Mu na nas zależy. Ktoś może słusznie zauważyć, że Jezus Chrystus nie uzdrowił wszystkich chorych na świecie, nie zlikwidował wszystkich przychodni lekarskich. Faktycznie Jego misją nie było wyeliminowanie cierpienia, ale pokonanie szatana i naszego grzechu. Największą chorobą i tragedią człowieka jest odejście od Stwórcy i wybranie drogi grzechu. Przywołany ksiądz z filmu cierpiał fizycznie, ale również, jeśli nie bardziej, duchowo. Szczególnie doskwierała mu pycha, która nie pozwalała jemu, który wcześniej był tak wielkim autorytetem dla innych, poprosić samemu o pomoc.

Modlitwa o uzdrowienie
Uzdrowienie fizyczne jest wielkim cudem i łaską. Bóg zaprasza nas do gorliwej modlitwy za chorych i z chorymi, szczególnie w tej nowennie. Jezus zawsze wybiera najlepszy sposób na uzdrowienie duszy i ciała. Musimy jednak pamiętać, że często  największym cudem i darem dla człowieka jest pojednanie z Bogiem po latach nieprzystępowania do sakramentów oraz pojednanie z bliskimi. Sam byłem świadkiem cudu uzdrowienia duszy, kiedy pewna osoba, po wielu latach gniewu, w końcu odezwała się życzliwie do swoich bliskich. Innymi cudami są pokonanie nałogu, który wyniszczał, uzdrowienie relacji małżeńskich, wyprostowanie powikłanego życia. Św. Stanisław Papczyński pisał: „Mój Jezu! Zanurzam wszystkie moje grzechy w Twych najświętszych ranach. Ufam, że przez twe rany, przez boleści i orędownictwo Najświętszej Dziewicy i Matki oraz przez zasługi i modlitwy wszystkich niebian, a zwłaszcza moich świętych patronów i świętych patronek, odpuścisz mi wszystkie grzechy 
i udzielisz łaski prawdziwej i doskonałej poprawy, a także życia wiecznego”. Podobnie filmowy ksiądz Jan odkrył ostatecznie, że pomimo choroby ma dla kogo żyć, jego powołaniem nie jest zamknięcie się w sobie, ale służenie na miarę swoich sił tym, do których posyła go Bóg.

Zaproszenie do odmawiania „Nowenny w chorobie”
„Nowenna w chorobie” niesie ogromną nadzieję. Jest bowiem zaproszeniem do modlitwy, która nie tylko jest prośbą, ale trwaniem z Jezusem, który uzdrawia. Uczyńmy to przez aktywne wzięcie udziału w modlitwie nowennowej. W tym czasie odprawię 9 Mszy św. o łaskę uzdrowienia chorych, których przez moje kapłańskie ręce, razem z Maryją, zaniesiemy do Jezusa Chrystusa. Konkretnym znakiem wiary i ufności w moc Jezusa niech będzie spisanie i przesłanie próśb na moje ręce. Proszę też, aby każdy z Was codziennie przez 9 dni modlił się z wiarą razem ze mną tekstami nowenny, którą do każdego z Was wysłałem. Ponadto zapraszam wszystkich z Warszawy i okolic do Sanktuarium Matki Bożej z Lourdes w Warszawie przy ul. Wileńskiej 69, gdzie od 2 do 10 lutego będę odprawiał o godz. 18.00 modlitwę nowennową oraz będę sprawował Eucharystię w Waszych intencjach o godz. 18.30. Nasze modlitwy zakończymy 11 lutego w święto Matki Bożej z Lourdes uroczystą Mszą świętą pod przewodnictwem ks. bp. Romualda Kamińskiego o godz. 11.00, po której zostanie udzielony sakrament chorych.

Podziękowanie
Drogi Bracie, Droga Siostro! Jesteście częścią naszej mariańskiej wspólnoty. Wszyscy razem wpatrzeni w Maryję, Uzdrowienie Chorych, pragniemy tak jak Ona słuchać Jej Syna i odkrywać Boży plan, pełen miłości, który kieruje do każdego z nas. Pragnę Wam podziękować za wszelkie dobro, miłość i życzliwość z Waszej strony. Dzięki Waszym modlitwom i ofiarom tak wiele osób może doświadczać pomocy materialnej i uzdrowienia duchowego w wielu miejscach w Polsce i na świecie, gdzie pracują księża marianie. 

o. Władysław MIC