Przełożony, który lubi zarwać nockę


Zdarza się, że w nocy, gdy wszyscy w klasztorze głęboko już śpią, wychodzi do ogrodu z ważącym 30 kilogramów teleskopem Newtona. Aby oglądać gwiazdy. Za dnia, gdy już gwiazd nie widać, podziwia natomiast ikony i obrazy. Tych pierwszych ma w swoim pokoju całe mnóstwo. Zaś za tymi drugimi tęskni długimi miesiącami, by móc je wreszcie zobaczyć na żywo w ukochanym muzeum.

Dziś w naszym cyklu „Ja, Marianin” przepytujemy Ks. Pawła Skoniecznego MIC, przełożonego domu klasztornego w podsiedleckim Skórcu.

    Śmieje się, że do Księży Marianów trafił przez… zmarłych babcię i dziadka. Tak się bowiem złożyło, że od maleńkości Pawełek bardzo bał się duchów. A traf chciał, że droga do szkoły wiodła między innymi przez rodzimy cmentarz. Młody chłopiec, gdy przechodził tamtędy samotnie, zwykle biegł, żeby jak najszybciej oddalić się od tego miejsca. Miejsca kojarzącego się jednoznacznie ze zmarłymi. A że od czasu do czasu małemu Pawełkowi śnili się zmarli dziadek i babcia, chłopcu nie było do śmiechu. Któregoś dnia dowiedział się, że w sytuacji, gdy śnią się zmarli, dobrze jest się za nich pomodlić. Bo być może taki sen to znak, że zmarli potrzebują naszej pomocy. Z czasem ta chęć pełnego empatii i wrażliwości chłopca przerodziła się w gorliwą służbę duszom czyścowym. Paweł zaczął każdego dnia modlić się za zmarłych, uczestniczyć we Mszy Świętej, odmawiać różaniec i ofiarowywać odpusty. Wszystko w intencji zmarłym duszom czyścowym.
Pierwsze myśli o życiu zakonnym pojawiły się w nastoletnim Pawle, kiedy był jeszcze w szkole średniej. Doskonale zdawał sobie jednak sprawę, że jeśli już ma być tym zakonnikiem, to tylko w zgromadzeniu z charyzmatem modlitwy za zmarłych. Wtedy to właśnie w szufladzie kredensu swojej babci znalazł folder powołaniowy Zgromadzenia Księży Marianów. W nim zaś informację, że jednym z charyzmatów tego zgromadzenia jest pomoc duszom cierpiącym w czyśćcu. Sytuacja była już jasna. Otrzymał znak. Będzie marianinem.

Bóg nie chciał nauczyciela
– Gdybym nie został księdzem, z pewnością byłbym dziś mężem i ojcem – śmieje się dziś duchowny. – O ojcostwie przeczytałem niegdyś, że to „najważniejsza kariera mężczyzny”. I ja się z tym w pełni zgadzam.
Rodzinę zapewne utrzymywałby z pensji nauczyciela któregoś z języków obcych.
– Pewnie francuskiego. Za młodu miałem dryg do nauki języków. W pewnym momencie nawet myślałem bardzo poważnie o studiowaniu romanistyki na KUL-u. 
    Bóg chciał jednak inaczej i dziś ksiądz Paweł jest przełożonym domu klasztornego w podsiedleckim Skórcu.

Dramat zamiast komedii
– Dziś, gdy jestem trochę mniej zaangażowany w duszpasterstwo parafialne i nie mam na głowie nauki religii w szkole, mam znacznie więcej czasu – śmieje się. 
     W wolnych chwilach czyta więc książki. Zwłaszcza e-booki. Twierdzi, że to cud techniki. 
– Kilka tysięcy woluminów zamkniętych w niewielkim urządzeniu. Super! – wyjaśnia. By po chwili przyznać się do jeszcze jednej zalety e-czytników. – Od czasu do czasu lubię w pogrążonym w ciemności pokoju zasiąść przed ekranem. Nie muszę wtedy, jak to jest w przypadku książki, włączać żadnej lampki, bo ekran sam się podświetla. To naprawdę piękna sprawa.
    Czyta głownie reportaże. Pewnie po trosze wynika to z jego własnego usposobienia. Już jako młody Pawełek był wrażliwy na cudzą krzywdę. Łatwo angażował się emocjonalnie. Dziś, kiedy czyta historie ludzi z dalekich stron świata, podobnie jak za młodości, wchodzi w nie na całego.
    Ksiądz Paweł lubi też obejrzeć film.
– Napisz tylko, że nie komedie – zaznacza, śmiejąc się. – Chyba że te stare typu „Sami swoi”. Tego współczesnego humoru po prostu nie łapię. Wolę dramat. Ostatnio chłonę na przykład filmy Tarkowskiego.

Pasja kosztem snu
Jakiś czas temu dostał od taty profesjonalny teleskop.
– To model Newton 10. Troszkę waży, nie powiem – opisuje ksiądz Paweł. By po chwili na pełnym entuzjazmie dodać. – Ale wysiłek jest tego wart. Tego, co przez niego widać, nie da się opisać słowami! Galaktyka Andromedy, Galaktyka Cygaro, Trójkąt… Gromady gwiazd, mgławice, ech…
Wyciągając w ciemną noc teleskop i ustawiając go w klasztornym ogrodzie, ksiądz Paweł, oddaje się w pełni swojej nowej pasji. A jednocześnie wreszcie się relaksuje. Sam zdradza, że w astronomii fascynuje go wielkość świata, możliwość zajrzenia w głąb. Właśnie wówczas wyrywa mu się w myślach „Wow, Boże, jaki Ty jesteś wielki!”.
Jedyny minus tej nietypowej pasji przełożonego domu w Skórcu polega na tym, że wiąże się ona z odjęciem – i tak już mocno okrojonego – czasu na sen.
– Zwykle kładę się o północy. Wstaję za piętnaście szósta. I jak do tego dochodzi jeszcze nocne oglądanie gwiazd, to na sen zostaje już bardzo niewiele… – zdradza ksiądz Paweł.

Fan Rembrandta i Wieczernik
W klasztornym skórzeckim refektarzu najbardziej cieszy się, gdy na stół wjeżdża mięso.
– Mam grupę krwi A0, a to oznacza, że jestem z kategorii „ludzi-myśliwych” – żartuje duchowny, gdy pytamy go o ulubione dania. – Jak nie zjem mięsa, jestem po prostu głodny.
    Gdy zaś na deser kucharki podadzą jeszcze pierogi z jagodami i śmietaną, to już w ogóle jest w siódmym niebie.
    Do tego też Nieba chciałby kiedyś trafić. Wszak to jego pierwsze marzenie. Gdy pytamy księdza Pawła, jak sobie wyobraża, jak tam będzie, odpowiada wprost:
– Nie wiem – by po chwili zastanowienia dodać. – Najważniejsze, że będzie tam On. I Jego Miłość. No i ludzie, których kocham…
    Z innych, bardziej przyziemnych marzeń ksiądz Paweł chciałby wreszcie odwiedzić Luwr. Tak bardzo pragnie zobaczyć na żywo ukochaną Ikonę Przyjaźni i Monę Lisę. Podobnie jak bardzo chciałby odwiedzić muzea w Amsterdamie, Berlinie i Monachium, gdzie zgromadzona jest największa liczba dzieł jego ulubionego artysty, Rembrandta.
    Wiele zaułków już w swoim życiu zobaczył. Sentymentem darzy zwłaszcza swoją dawną wizytę w Ziemi Świętej. A już szczególnie moment, gdy na jubileusz 10. rocznicy swoich święceń kapłańskich nawiedził Wieczernik.
– Takich momentów się nie zapomina – kończy wzruszony.

Pomódlmy się dzisiaj za ks. Pawła. Marianina.

#SPM #JaMarianin #KsiezaMarianie #Marianie

udostępnij w social media


Zapisz się do newslettera!
* pole wymagane